Gayle Forman "Zostaw mnie"
Gayle Forman "Zostaw mnie" Wyd. Prószyński i S-ka

REKLAMA
„ Wierzę, że pani serce jest zdrowe – powiedziała – Lekarze dobrze się o panią zatroszczyli. Jeśli jednak zależy pani na tym, żeby się lepiej poczuć, tak naprawdę lepiej, to teraz musi się pani jeszcze zatroszczyć sama o siebie”.
Maribeth Klein jest jedną z tych zabieganych, pracujących mam, które nie dość, że nie mogą liczyć na pomoc rodziny, to jeszcze wiecznie wyrzuca sobie, że powinna robić więcej, powinna robić karierę, a nie stać w miejscu. Jest na tyle przepracowana, że nie zauważa, kiedy jednego wieczoru dostaje zawału.
Gdy w końcu trafia do szpitala i zostaje poddana operacji, w domu nie zmienia się absolutnie nic i Maribeth ciągle ma na głowie opiekę nad dwójką czterolatków i mężem, który dodatkowo ściąga jeszcze swoją teściową. A jako że takie życie na dłuższą metę staje się niemożliwe, Maribeth w końcu postanowiwszy zatroszczyć się o siebie, ucieka z domu do Pittsburgha.
„Zostaw mnie” to kolejna powieść amerykańskiej autorki bestsellerów. Kto czytuje młodzieżówki lub książki spod znaku NA/YA, ten z pewnością kojarzy „Zostań, jeśli kochasz” lub ekranizację pod tym samym tytułem, czy dotychczas dwie powieści z serii „Ten jeden dzień”. Gayle Forman otrzymała dotychczas wiele nagród, zaś jej najnowsza powieść oprócz tego, że jest jej debiutem, jeśli chodzi o literaturę dla dorosłych, to też dla niektórych zdążył się wsławić niezbyt chwalebną nominacją dla najgorszej napisanej sceny seksu [i tak, rzeczywiście zasłużyła na nią].
„-Co cię ugryzło?
- Co mnie ugryzło? Całymi dniami siedzę tu sama z moją matką i dziećmi, a do tego cały czas paskudnie się czuję […] Ciebie nigdy nie ma. […] nie wiem, czy ty starasz się tu po prostu nie przebywać.”
W sumie lektura wywołuje mocno mieszane uczucia. Z jednej strony, trudno początkowo nie współczuć Maribeth, bo chyba każdy z krzykiem uciekłby z takiego domu wariatów, zwłaszcza, że nie da się wyczuć w ich więziach jakiegokolwiek uczucia. Z drugiej – w pewnym momencie czytelnik zaczyna tracić sympatię dla bohaterki, która siedzi w tym Pittsburghu i siedzi i próbuje podjąć decyzję, kiedy wracać i odwleka ten moment, chce się pozbierać, ale za bardzo nie może, bo nowe życie i nowi znajomi zaczynają ją coraz bardziej fascynować.
Zdecydowanie lepiej wypadają wątki drugoplanowe. Zarówno historia lekarza z Pittsburgha i nowych sąsiadów Maribeth jest dobrze poprowadzona, do tego, fakt że na szczęście Forman nie oparła relacji małżeństwa Klein jedynie na „zachowujesz się egoistycznie”, „a ty przesadzasz”, dzięki czemu można było choć trochę uwierzyć w ich związek. Można więc śmiało powiedzieć, że de facto te drugoplanowe wątki ciągną powieść do góry. Łatwiej wczuć się w konflikt Kleinów, gdy ustawi się go na zadrze z przeszłości – choć jeśli tak postawić powieść, to wtedy pozytywnych uczuć czytelnika dla Maribeth jest jeszcze mniej.
I chyba to jest największy problem „Zostaw mnie”. Bo sama historia nie jest taka zła, a jeśliby wyrzucić z niej jeszcze główną bohaterkę [albo chociaż nieco ją zmodyfikować] –byłaby jeszcze lepsza. Coraz trudniej jej kibicować z każdym kolejnym dniem jej pobytu w Pittsburghu, może to kwestia motywów Maribeth. Choć budziła współczucie na samym początku, bo niewątpliwie jej sytuacja jest ciężka i podobna do wielu innych pracujących mam wykorzystywanych jako bezpłatna, domowa siła robocza, to jednakowoż dałoby się to inaczej rozwiązać, bo tu rzeczywiście staje się egoistką.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?