Rachel Abbott "Śpij spokojnie"
Rachel Abbott "Śpij spokojnie" Wyd. Filia

REKLAMA
Najpierw znika chłopak Olivii, Dan. Dwa miesiące później umierają jej rodzice. Kilka lat później przez długi czas Olivia nie ma pojęcia, gdzie znajduje się jej mąż z dziećmi i sądzi, że je porwał. A teraz, dwa lata po tym zdarzeniu znika Olivia i dzieci. Co się dzieje w tej z pozoru normalnej rodzinie?
Richard po powrocie z dwutygodniowego wyjazdu służbowego zastaje pusty dom. Zniknęła żona, Olivia, zniknęła trójka dzieci. Brak jakichkolwiek śladów walki wskazujących na porwanie, zaś wszystkie potrzebne rzeczy – jak telefon Olivii czy ubrania – zostały na miejscu. Nie ma dowodów na to, by przebywali przez ostatni tydzień w domu, choć Richard jest przekonany, że do dnia wczorajszego się w nim znajdowali. Co się zatem stało i gdzie podziała się cała czwórka?
„Śpij spokojnie” to trzeci tom przygód nadinspektora Toma Douglasa. Tym razem podejmuje się on śledztwa w sprawie zniknięcia Olivii i jej dzieci, trzecie już z nią związane – bowiem przed laty poszukiwał jej chłopaka Dana i badał przyczynę śmierci rodziców. Wydaje się, że jakieś fatum krąży nad zaginioną, a im dalej posuwa się śledztwo, tym to przekonanie jest coraz bardziej zasadne.
Abbott w „Śpij spokojnie” bawi się wielowątkową narracją – czytelnik śledzi akcję z perspektywy Toma, jego współpracownicy Becky, przełożonej – Philippy, Roberta, Olivii, Sophii, a także jakiejś nieznajomej kobiety. W sumie łatwo byłoby się pogubić, na szczęście wraz ze zmianą narracji, zmienia się także styl i sposób wypowiadania się danego bohatera. Do tego Abbott na tyle różnicuje swoje postaci, a ułożenie kolejności ich wypowiadania się ma sens chronologiczny, że ostatecznie wpływa to na korzyść powieści.
Do tego zagadka – na tyle skomplikowana, by zaintrygować i na tyle prosta, by miała sens i nie stała się przekombinowana. Owszem, niewiele brakowało, by tak się stało, na szczęście Rachel Abbott udało się zgrabnie wyważyć łamigłówkę. A przy okazji na tyle ją zagmatwała, że rozwiązanie nie wydaje się aż tak oczywiste i choć bardziej dociekliwi rozwiążą zagadkę mniej więcej w połowie, to Abbott sprawiła, że nawet ci bystrzejsi nie odkryją wszystkich kart autorki.
Jednym z niewielu zastrzeżeń względem tej książki może być jej objętość. Abbott z „Śpij spokojnie” to nie ta sama Abbott, autorka „Obcego dziecka” – akcja nieco kuleje i z pewnością z dobrą redakcją można byłoby ją spokojnie skrócić o jakieś sto stron, bez szkody, ale z korzyścią dla powieści. Dlatego też dwa czy trzy wątki zostały niemiłosiernie rozwleczone [i są to te wątki, których rozwiązania raczej każdy czytelnik domyślił się już na początku], jednak całość nie wypada przez to aż tak źle – bo choć Abbott dopiero się rozwijała i czuć to podczas lektury, to jej umiejętność podsycania napięcie, sprawiania, że czytelnik niemal przez cały czas zadaje sobie pytania - dlaczego?, co?, jak?, ta jej umiejętność już wtedy istniała. I także dla możliwości obserwowania poczynań tej specyficznej, delikatnie ujmując, rodzinki warto po tę powieść sięgnąć – aby spróbować zgadnąć, z którym z nich jest coś nie tak.
„Śpij spokojnie” to idealna pozycja na wieczór – powieść szybko się czyta, w sam raz na jedną, długą lekturę. Akcja sprawnie posuwa się do przodu, z rzadka zwalnia [i to tylko na moment], dzięki czemu trudno się od niej oderwać. Choć nie obyło się bez drobnych wpadek, to całość stanowi satysfakcjonujący kryminał, ot na jedno popołudnie.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?