Krzysztof A. Zajas
Oszpicyn
Krzysztof A. Zajas Oszpicyn Wydawnictwo Marginesy

Są rzeczy na niebie i ziemi, o których nawet filozofom się nie śniło, duchy przeszłości będą powracać dopóki stare umowy nie zostaną dotrzymane. Zło wyrządzone należy osądzić, zwłaszcza jeśli wyrządzone zostało z niskich pobudek.

REKLAMA
Małe, leniwe miasto z upiorną historią to chyba idealna sceneria serii śmiertelnych wypadków. Ich sprawcami są kilkuletnie dzieci, ofiarami zaś osoby z nimi spokrewnione. Zdarzenia te zainteresowały młodego dziennikarza, tym bardziej, że dzieci posiadają dziwne, jak na ich wiek, umiejętności. Wojtek, nasz dziennikarz, chłonie całym sobą wszelkie pogłoski o dziwnych zdarzeniach, wśród których są również te o cennym skarbie. Równolegle miasto nawiedza plaga szczurów, porównywana do tej, która nawiedziła miasto Hameln. I również jak w tym mieście pojawia się ktoś, kto oferuje uwolnienie miasta. Historia lubi się powtarzać, miasto nie wywiązało się z umowy, szczurołap zginął w czasie swej pracy, wszyscy są więc spokojni, że miasta nie spotka los Hameln… Pod nieobecność Wojtka dochodzi jednak do tragedii. Chyba tylko nasz dziennikarz może dokończyć sprawę, której korzenie sięgają wydarzeń z ostatniej wojny.
Krzysztof Zajas napisał książkę, którą można by określić mianem monolitu. Tu nie ma miejsca na przypadek, począwszy od tytułu, które oznacza żydowską nazwę Oświęcimia, skończywszy na samym bohaterze. Fabuła naszpikowana jest wieloma odniesieniami do żydowskiej historii miasta. Nic dziwnego, Oświęcim, niegdyś miasto graniczne, było atrakcyjne dla kupców i pośredników pracy sezonowej. Rozwój przemysłu, handlu, ale także życia religijnego i politycznego żydowskiego Oświęcimia to rozdział zupełnie nieznany szerokiemu odbiorcy. Kilkusetletnia historia miasta została przykryta przez koszmarne kilka lat wojny. Z drugiej strony czy możemy dziwić się takiemu obrotowi sprawy? Czy możemy wyobrazić sobie reklamy turystyczne oferujące najlepszy nocleg, czy wyżywienie w Oświęcimiu? Jak zabrzmiałyby słowa o tym, ze w tym mieście przeżyliśmy najszczęśliwsze chwile życia? O tym właśnie koszmarze pisze Zajas, przywołując domy z widokiem na najsłynniejszą na świecie rampę kolejową.
Zajas przedstawia nam miasto skażone historią, ale czy tylko nią? Jego bohater, Wojtek, przybywa do tego miasta z Krakowa, z ulicy Jakuba na Kazimierzu. Mieszkaniec dawnej żydowskiej dzielnicy przybywa do miasta, w którym zamordowano przeszło milion ludzi, głównie Żydów. Wojtek przybywa, bo taki jest właśnie jego los. Musi spotkać określonych ludzi i spowodować, by spłacone zostały winy przeszłości, by wreszcie nad symbolicznym grobem został odmówiony kadisz, by jedne dusze zaznały spokoju, inne zaś nie pukały do świata ludzi z przeraźliwym wołaniem o sprawiedliwość. W tej historii obowiązek dokonania sprawiedliwości przechodzi z ojca na syna, podobnie jak i wina, choćby ta, która wynikła z przekonania, iż własna krew jest czerwieńsza niż innych ludzi. I dopóki ta sprawiedliwość nie dokona się, demony powracać będą choćby w postaci ogolonego, pustogłowego młodziana z emblematem przypominającym nadmuchanego kondoma na ramieniu.
Na koniec postawmy sobie pytanie czy na pewno Oszpicyn to thriller? A może jest to rozpaczliwe wołanie o to by chronić nasze dzieci przed demonem nienawiści? Zastanówmy się nad tym.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?