Daisy Goodwin "Wiktoria"
Daisy Goodwin "Wiktoria" Wyd. Marginesy

REKLAMA
Wiktoria ma zaledwie osiemnaście lat, gdy w 1837 roku zostaje królową. Panowanie obejmuje w mało sprzyjających dla niej czasach – jej wuj snuje intrygi, by pozbyć się jej z tronu, matka pod silnym wpływem jednego lorda próbuje nią sterować, zaś politycy sceptycznym okiem patrzą na młodą, niedoświadczoną dziewczynę.
„Wiktoria” to powieść historyczna, fabularyzowana opowieść o królowej Wiktorii, jednej z najsłynniejszych królowych. Książka Daisy Goodwin została oparta na scenariuszu serialu, którego także była autorką – bądź też, jej powieść i scenariusz powstawały równocześnie, co także miałoby sens. Jednak na szczęście owego pochodzenia scenariuszowego w „Wiktorii” nie czuć.
Marginesy dołączyły do mało chlubnej listy wydawnictw z wpadką w postaci streszczenia niemalże całej książki w opisie z tyłu okładki. W zasadzie dzięki temu można dowiedzieć się jaki zakres historii z czasów panowania królowej Wiktorii obejmie powieść i choć jest to oczywisty spoiler – lecz czy można mówić o spoilerze w przypadku powieści historycznej, bo czym byłoby takie zdradzenie fabuły? Spoilerem historycznym? – to przynajmniej pozwala się zorientować czytelnikowi w obszerności historii.
Ta zaś jest rzeczywiście jest obszerna, lecz wąska jeżeli chodzi o zakres historyczny. Jak można domyślić się z blurba z tyłu książki, „Wiktoria” opowiada o pierwszych dwóch latach rządów królowej Wiktorii. A zatem powieść pełna jest wątków nie tyle historycznych, ile obyczajowych ówczesnych czasów. Czytelnik będzie mógł więc poznać zwyczaje panujące na dworze [w tym absurdy – jak to, że okna po jednej stronie myła służba z dworu, a po zewnętrznej odpowiedzialni byli zupełnie inni ludzie], kolejne przemiany w Wielkiej Brytanii – na przykład przeprowadzka monarchini do pałacu Buckingham czy powstawanie znaczków. Smaczków dla uważniejszego odbiorcy jest wiele, ukrytych między stronicami.
Choć część faktów została na potrzeby powieści lekko zmodyfikowana przez Goodwin lub też przemilczana [Bidwell, jeden z brytyjskich historyków i autor biografii wielkich Brytyjczyków, w biografii królowej Wiktorii nieco inaczej przedstawia choćby przekazanie nowej królowej informacji o śmierci jej wuja], to są to jednak w zasadzie drobiazgi – i należy ufać, że skoro Goodwin oparła scenariusz o pamiętniki królowej Wiktorii, to jednak jakąś wiedzę i świadomość tego, co robi, miała.
Wielką zaletę stanowi pióro Goodwin – autorka pisze lekko, przejrzyście, tak, że nawet osoba gubiąca się we wszystkich zależnościach i drzewach genealogicznych, nie będzie miała problemu w zorientowaniu się w sytuacji. Eliminuje niepotrzebne szczegóły, zręcznie wplatając fakty historyczne [ładnie się to wszystko kształtuje na dalszym planie], a co ważniejsze – do czego niestety niektórzy autorzy mają skłonność – nie uwspółcześnia bohaterów, nie sprawiając, by zachowywali się nienaturalnie jak na dane czasy przystało.
Mam nadzieję, że Daisy Goodwin planuje drugi tom opowieści o Wiktorii, jako że ta książka przedstawia jedynie maleńki kawałek z panowania królowej. Mało tego, bez kolejnej części ta historia będzie niepełna – bo cóż, puentą powieści o próbie utrzymania niezależności i ukazania siebie jako silnej monarchini, miałyby być zaręczyny z Albertem? – i oznaczałaby źle wymierzone przez Daisy Goodwin proporcje – wszak Albert pojawia się dopiero w czwartej i ostatniej części „Wiktorii”. Może jak Goodwin skończy pisać scenariusz do drugiego sezonu serialu, to weźmie się za wersję książkową? Należy mieć nadzieję, że tak właśnie będzie.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?