Marta Grzywacz
Obrońca sztuki
Karol Esreicher- w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki
Marta Grzywacz Obrońca sztuki Karol Esreicher- w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki Wydawnictwo PWN

Profesor uniwersytecki, naukowiec, ekscentryk. Człowiek, dzięki któremu uratowane zostały wawelskie arrasy, Dama z Gronostajem i Ołtarz Wita Stwosza. Karol Estreicher…

REKLAMA
Pamiętacie film Obrońcy skarbów? Hollywoodzki obraz w reżyserii Geroge`a Clooneya z gwiazdorską obsadą opowiada historię zmilitaryzowanej grupy historyków sztuki, którzy ratowali zagrabione w czasie wojny skarby światowej kultury. Nikt nas nie zdaje sobie sprawy, że oddział ten nigdy by nie powstał gdyby nie działania jednego człowieka, który w pierwszych miesiącach wojny uwrażliwił kilku zachodnich decydentów na problem rabunku dziedzictwa kulturowego światowej cywilizacji. Karol Estreicher, zapomniany i niedoceniany bohater tamtych dni.
Każdy człowiek ma przypisane sobie zadanie. Zadaniem profesora Estreichera było uratowanie przed zagrabieniem skarbów polskiej kultury. Sprawnie przeprowadzona ewakuacja wawelskich arrasów, ukrycie Ołtarza Wita Stwosza, oraz obrazów Jana Matejki. Dzieła te miały zdobić prywatne galerie bonzów hitlerowskich, którzy starali snobować się na znawców i kolekcjonerów sztuki. Zbierali oni dzieła według klucza ich wartości i możliwości przypisania sztuce niezdegenerowanej, sztuce świata aryjczyków, sztuce niezdegenerowanej wpływami niższych ras. Żaden z cennych obrazów, rzeźb czy ksiąg, znajdujących się z państwowych muzeach czy prywatnych galeriach nie był bezpieczny. Podbite tereny zaroiły się znawcami sztuki, którzy mieli jedno zadanie- skompletować cennymi dziełami domy Goeringa, Hitlera i innych, pomniejszych nazistów. Kupowane pod przymusem, wyłudzane lub w zwyczajny sposób kradzione dzieła, przewożono w głąb Rzeszy. Grupa muzealników, niezależnie od siebie, jeśli nie mogła ukrywać, katalogowała wywożone dzieła i próbowała ustalić miejsce ich przechowywania.
Karol Estreicher przebywając już na zachodzie Europy wiedział, że nie wypełnił do końca swego zadania. Wprawdzie udało mu się wywieźć poza Europę, do dalekiej Kanady, arrasy, jednak wieść o odnalezieniu przez okupanta ołtarza z kościoła Mariackiego, wstrząsnęła nim i załamała go bardziej chyba, niż wieść o śmierci własnego ojca. Od tej chwili sensem życia Estreichera było odnalezienie obrazu. Nie wiedział jeszcze, że jego marzenie o chwili, kiedy ołtarz wróci do Krakowa będzie powodem, dla którego zyska łatkę zdrajcy. Przewożąc ołtarz, oraz zagrabione obrazy należące do rodziny Czartoryskich wiedział, że oto powrót do wolnego świata na zawsze został dla niego zamknięty, że dla nikogo nie będzie się liczyć fakt, iż dzieła Wita Stwosza, czy zamówione przez Zygmunta Augusta arrasy, nie mogą być eksponowane w żadnym innym miejscu. Estreicher wiedział, że władza może się zmienić, ministrowie kultury, prezydenci czy premierzy odchodzą w niebyt, ale dziedzictwo kulturowe pozostaje.
Książka Marty Grzywacz poświęcona jest właśnie temu niezbyt medialnemu bohaterstwu wielu ludzi, których staraniem możemy dziś podziwiać odzyskane obrazy i rzeźby. Jest hołdem dla ludzi, który nie wahali się w tragicznych dniach wojny narazić własne życia dla przedmiotów, bez których kultura polska byłaby zubożona. Mało medialne to bohaterstwo, o takich ludziach nie śpiewa się ballad, nie snuje opowieści. I właśnie dlatego naszym obowiązkiem jest złożyć im hołd.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?