
I ujrzałem Bestię wychodzącą z morza, mającą dziesięć rogów i siedem głów, a na rogach jej dziesięć diademów, a na jej głowach imiona bluźniercze. Bestia, którą widziałem, podobna była do pantery, łapy jej - jakby niedźwiedzia, paszcza jej - jakby paszcza lwa. A Smok dał jej swą moc, swój tron i wielką władzę.
REKLAMA
Seria okrutnych morderstw wstrząsa miastem. W różnych częściach miasta paleni są żywcem mężczyźni pochodzenia arabskiego. Bezradna policja może tylko rejestrować kolejne zgony. Całe miasto jest podminowane, niedawno bowiem zakazano noszenia symboli religijnych na ulicach, a zakaz ten najboleśniej dotknął właśnie muzułmanki. Mieszkańcy boją się kolejnego meczetu i islamskich radykałów, których obecność wydaje się być na rękę skrajnej prawicy. Zamieszki, tajemnicze zarażenie kobiety w metrze i wreszcie spodziewana wizyta premiera. Wystarczy byle iskra, by wybuchła wojna między mieszkańcami miasta.
Ludzkość wielbi apokaliptyczne wizje. Nic tak bowiem nie spaja ludzi jak wyimaginowane poczucie zagrożenia. Każdy wie, że społeczeństwo może się obronić, dzięki elementarnym środkom ostrożności. Czyż jednak stała gotowość do obrony nie jest atrakcyjna, choćby ze względu na zapewnienie ludziom tematu zastępczego? Jakże te szumne zabiegi wydają się śmieszne wobec prawdziwego niebezpieczeństwa, wobec pękania więzi nie tylko społecznych, ale i rodzinnych.
To właśnie spotkało Marsylię. Ludzkie pochodnie i zamieszki uliczne dokonały pierwszego podziału. Podział ze względu na różnice kulturowe mieszkańców miasta, mógłby być zrozumiały nawet w spokojnych czasach, jednak w tej sytuacji był preludium do panicznego strachu przed innym człowiekiem. Tajemnicza choroba, na którą zapadła jedna z mieszkanek miasta wywołuje zrozumiałe podejrzenie pandemii. Władze co prawda starają się utrzymać ten fakt w tajemnicy, jednak w dobie internetu jest to niemożliwe. Jedynym wyjściem wydaje się odizolować miasto od reszty kraju. Dotychczasowe podziały zaczynają przebiegać przez rodziny, strach staje się silniejszy niż rodzicielska miłość, a o racjonalne myślenie jest coraz trudniej. Sytuacja wydaje się być bez wyjścia…..
Tomasz Hildebrandt nakreślił wizję świata, którego nie chcielibyśmy doczekać. Człowiek sprowadzony do roli bezrozumnego stworzenia dbającego jedynie o siebie przerazi każdego, komu drogie są dotychczasowe więzi społeczne. Ktoś taki boi się i jest łatwy do zmanipulowania. wystarczy tylko ukierunkować jego fobie w określonym kierunku, by zapanować nad jego emocjami i sterować postępowaniem.
I dopiero wtedy nastąpi apokalipsa, której tak się obawiamy.
