
Dżihad. Słowo to oznacza z jednej strony starania o pogłębienie i umocnienie własnej wiary, z drugiej oznacza walkę w jej obronie. Słowo to elektryzuje całą cywilizację zachodu, powodując, że traktuje się islam jako monolit, odrzucając myśl o zgłębieniu wszystkich jego nurtów.
REKLAMA
Oczywiście nasze postrzeganie islamu nie powinno nikogo dziwić. O religii tej słyszymy zazwyczaj przy okazji zamachów terrorystycznych czy działaniach ISIS. Do tzw. mediów opiniotwórczych nie przedostają się ani apele potępiające, ani też fatwy, które jednoznacznie traktują terroryzm jako działanie sprzeczne z naturą islamu. Wspólna fatwa irackich szyitów i sunnitów też nie trafiła do świadomości ludzi zachodu. Nauczyliśmy się więc postrzegać islam jako zagrożenie, a każdego, kto składa pokłony w stronę Mekki, jako potencjalnego lub faktycznego wroga. Nie przychodzi nam również do głowy, ze islam jest religią pozbawioną zhierarchizowanej struktury kościelnej, tak więc możemy mówić o tylu odłamach islamu, ilu żyje na świecie mułłów. Niektórzy z nas przyjmują do wiadomości oczywistą prawdę, że to sami muzułmanie winni poradzić sobie z religijnym radykalizmem, nie przyjmujemy jednak do wiadomości, że bez choćby przyjaznego wsparcia z naszej strony, starania ich na pewno spalą na panewce.
Żadna religia sama nikogo nie zamordowała. Morderstw dokonują ludzie w jej imię. Wystarczy niechęć wobec choćby najdrobniejszych radości życia- śmiechu, śpiewu, oglądania filmów czy najzwyklejszej zabawy. Ta niechęć pociąga za sobą przekonanie, że wszyscy inni powinni postępować według ustalonych przez nas norm. Twarde zasady najłatwiej zaakceptować ludziom, którzy są przyzwyczajeni do prymitywnych form bytowania. Przekonani, że można żyć bez rozrywek czy udogodnień cywilizacyjnych, są wspaniałym nośnikiem twardych zasad. Prawdziwym zwycięstwem będzie jednak przekonanie do swoich racji możnych tego świata. Oczywiście możni ci nie muszą sami żyć według twardych kanonów, wystarczy, jeśli będą wspierać radykałów powagą własnego urzędu, osobistym autorytetem lub majątkiem. Tak właśnie narodził się i uzyskał wpływy wahabityzm.
Jednak sam radykalizm religijny nie rozprzestrzeniłby się tak szybko, gdyby nie próby wykorzystania go w walce między dwoma systemami politycznymi. Afganistan jest tu najlepszym przykładem. To właśnie tam wsławił się i zyskał uznanie Osama bin Laden. Można więc śmiało postawić zarzut krótkowzroczności ówczesnym decydentom, ale wówczas upodobnimy się do Autora książki, który na każdym kroku podkreśla swoje polityczne sympatie, wysuwając oskarżenia wobec kanclerz Merkel. Te osobiste sądy szkodzą książce, którą chciałbym traktować jako podstawowe źródło wiedzy o największej bolączce tego świata.
Zagrożeniu radykalnym islamem.
