Stefanie Zweig
Nigdzie w Afryce
Stefanie Zweig Nigdzie w Afryce Wydawnictwo Marginesy

Gorycz przymusowej emigracji, trudności z adaptacją w nowych warunkach i zwykłe problemy dnia codziennego. To temat książki Stefanie Zweig.

REKLAMA
Walter Redlich miał sporo szczęścia. Udało mu się opuścić hitlerowskie Niemcy, a nawet ściągnąć do dalekiej Kenii żonę i córeczkę. Niestety w Niemczech pozostała reszta rodziny naszego bohatera. Wyciągnięcie ich stamtąd wymagało wielkich nakładów finansowych, a Redlich w nowym miejscu zarabiał jedynie na skromne utrzymanie. Z chwilą wybuchu wojny ratunek dla żyjącej pod rządami nazistów rodziny stał się niemożliwy. Na domiar złego uciekinierzy zostali umieszczeni w obozach internowania. Nic dziwnego, Brytyjczycy nie rozumieli jak można pozbawić własnych obywateli podstawowych praw, nie rozumieli też, że internowani staną się ich najlepszym sojusznikiem w dławieniu nazizmu.
Nacjonalizm zakłada dumę z samej przynależności do narodu. Prymitywny chłop, półanalfabeta lepszym jest od profesora uniwersyteckiego, pod warunkiem, iż ten drugi pochodzi z obcej, czyli wrogiej nacji. Ta swoista duma ze spermy ojca i dziadka, sprowadza się do niechęci, pogardy, a nawet nienawiści wobec wszystkich tych, których istnienie zapoczątkowało obce nasienie. Właśnie dlatego teoretycy rasizmu badali czystość rasową do kilku pokoleń wstecz, przyjmują do swego grona lub wykluczając według sobie tylko znanego klucza. Wykluczeni z grona ludzi szczycących się czystym, ojcowskim nasieniem, byli relegowani z intratnych zawodów, stopniowo pozbawiani praw obywatelskich, a następnie mordowani. Ludzie, którzy uważali się za niemieckich patriotów otrzymywali z rąk ubranych w czarne i brunatne kolory twardą lekcję nacjonalistycznej i rasowej teorii narodu. Lekcja ta, przeprowadzana z pomocą kastetu, pałki czy pistoletu, była dla niektórych ostatnim doświadczeniem. Ci, którym się udało, wyjeżdżali ze wspomnieniem Niemiec bólu, ognia i rabunku. Na obczyźnie nadal kochali swój kraj, ale miłością odrzuconej kochanki, miłością pełną tęsknoty i bólu. Wielu liczyło, że będą mogli powrócić w swe rodzinne strony z chwilą, gdy skończy się nazistowski koszmar.
Aklimatyzacja dzieci następowała szybciej. Niemcy były dla nich mieszanką własnych wspomnień i Relichdoświadczeń rówieśników. Chwytały się każdej okazji, by podkreślić odrzucenie starej ojczyzny, skwapliwie zdobywając wiedzę, wiedząc, że ich nauka, to spory wydatek w domowym budżecie. To właśnie one za kilka lat będą wracały do starej ojczyzny pełne obaw i przerażenia. Wyrwane po raz drugi ze swego środowiska będą ponownie przechodzić traumę aklimatyzacji…
Stefanie Zweig napisała tak naprawdę książkę o samej sobie. Doświadczenia rodziny Redlich, wyrzuconych z Wrocławia żydowskich intelektualistów, którzy po wojnie wracają do Niemiec, to właśnie jej doświadczenia. Właśnie dlatego książka ta jest tak prawdziwa. Rozpoczynając lekturę musimy być przygotowani na podróż do wnętrza ludzi, nie zaś na lekturę kolejnej książki podróżniczej. Ta książka to oskarżenie każdego nacjonalizmu, który wyklucza, wypędza i narzuca swoje zdanie. Nacjonalizmu, który jest wrzodem na ciele ludzkości.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?