Jonathan Coe
Numer 11
Jonathan Coe Numer 11 Noir sur Blanc

Jedenastka. Dla większości z nas, to liczba zupełnie bez znaczenia, dla mieszkańców Wielkiej Brytanii, jedenastka oznacza jednak coś więcej. Przy Downing Street 11 znajduje się siedziba brytyjskiego kanclerza skarbu.

REKLAMA
W dobrej powieści najmniejszy nawet detal nie zostaje umieszczony przez przypadek, każdy, niczym mityczna strzelba w teatralnym przedstawieniu, ma swoje znaczenie. Wiedząc, co dla Brytyjczyków oznacza „numer 11”, możemy spodziewać się satyry na współczesną Anglię. I niech nas nie zrazi to, że humory wyspiarzy jest dość specyficzny, dlatego czytanie „Numeru 11” nie grozi częstymi wybuchami niepohamowanego śmiechu.
Zacznijmy jednak od samego początku. Jonathan Coe poznaje nas ze swoimi bohaterkami. To dwie, urocze dziesięciolatki, pełne marzeń i nieposkromionej ciekawości świata. Nasze pannice spędzają wakacje u dziadków jednej z nich. Te wakacje będą szczególnie dla jednej z nich, Alison, która korzysta z gościny pary otwartych na świat staruszków, dość bolesnym doświadczeniem życiowym. Oto po raz pierwszy dziewczynce dane będzie ujrzeć ludzkie zwłoki, doświadczyć tego, co nazywamy sądem ludzi, którzy na chwilę pozbyli się płaszczyka politycznej poprawności i poznać niezwykłą kobietę, zwaną przez miejscowych Szaloną Kobietą Pasznikiem. Nie muszę chyba dodawać, że Kobieta Ptasznik mieszka w domu oznaczonym numerem 11, a piwnica tego domu skrywa pewną tajemnicę….
Jedenastka to również numer autobusu, którym często, zupełnie bez celu jeździ sobie matka Alison. Dla tej niespełnionej piosenkarki jazda jedenastką jest swoistym kaprysem, jednak dla wielu ludzi, zwłaszcza w czasach wdrażania reform Margaret Thatcher, była jedyną okazją do ogrzania się. Jedenastka jeździła bowiem wokół Birmingham i nie trzeba było z niej wysiadać, a bilet autobusowy był tańszy od węgla. Matka naszej bohaterki jeździ więc sobie jedenastką i marzy o sukcesach scenicznych. Kluczem do nich ma być udział w reality show, jednak ten okazał się klapą. Dojrzała kobieta nie może się równać z dwudziestoparolatką, rozumieją to wszyscy- producenci telewizyjni i widzowie, a współczesne media składają się z żądnych krwi wilczków, gotowych dokonać linczu na każdym, kto odbiega od założonego wzorca postępowania.
Jedenastka prześladuje również Rachel, wnuczkę sympatycznej pary staruszków, sąsiadów Kobiety Ptasznika. Dziewczyna rozpoczyna pracę w rodzinie obrzydliwie bogatych i nieprzyzwoicie snobistycznych brytyjskich biznesmenów. Gunn. Już samo to nazwisko powinno uruchomić u czytelnika. Gunnowie to ucieleśnienie wszystkich wad, które dostrzegamy u ludzi obrzydliwie bogatych, są jednak dla Autora jedynie rekwizytem, umożliwiającym wplecenie do powieści elementu grozy. Ten wątek zaczyna się niewinnie. Rodzina postanawia rozbudować swą rezydencję. Jednak pięcie się w górę jest dla Gunnów zbyt plebejskie. Ich rezydencja ma się wryć w gąb ziemi. Planowane dziesięć pięter w dół, szybko zostaje powiększone o kolejne, jedenaste piętro, na którym dzieją się rzeczy, które przerażają nawet twardych budowniczych, pochodzących z Europy Wschodniej i zabierających rodowitym Brytyjczykom pracę. A jeśli okrasimy to wszystko wątkiem kryminalnym, który ma związek… tak, z liczbą jedenaście, mamy cały obraz powieści Jonathana Cole`a…
Czytając tę książkę miałem wrażenie, że oto Autor śmiejąc się mówi do mnie : pomieszałem wątki i gatunki powieściowe, wprowadziłem mętlik literacki i co mi zrobisz? Siedzisz oto, czytasz i Ci się podoba!
I prawdę mówiąc, przyznałem Autorowi rację.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?