
Klasztor żeński o surowej regule. To tu zostaje przydzielony w charakterze spowiednika brat Junoy. Dla zakonnika to surowa kara. Pozbawiony został nie tylko muzyki czy kontaktu z drugim człowiekiem, ale i humanistycznej strony religii. Reguła klasztoru, do którego trafił, opiera się bowiem na licznych umartwieniach, w których trudno dostrzec sens religii.
REKLAMA
Dla przełożonej klasztoru, matki Dorotei, reguła klasztorna stanowi sens życia. Zakonnica jest pozbawionym poczucia humoru i empatii żeńskim odpowiednikiem brata Jorge, znanego nam z „Imienia róży” Umberto Eco. Myli ona surowość z pobożnością i zapomina, że w religii liczy się przede wszystkim miłość okazywana drugiemu człowiekowi. W klasztorze La Rapita czas zatrzymał się bowiem w późnym średniowieczu, w czasach ascezy. Kiedy wskutek nałożonej kary umiera jedna z nowicjuszek, brat Junoy postanawia interweniować. Wygłoszone przez niego kazanie oburza matkę Doroteę, która oskarża zakonnika o wystąpienie przeciwko wierze i herezję. O jego losie ma zdecydować sąd diecezjalny.
Fundamentalizm religijny przedkłada sztywne przestrzeganie doktryny nad wolnością osobistą i dobrem jednostki. Fundamentaliści uważają, że normy, według których żyją winny obowiązywać w całej społeczności i gotowi są sięgnąć po wszelkie środki, aby je narzucić. Pozornie fundamentaliści są nieszkodliwymi, nieco bardziej religijnymi od swego otoczenia ludźmi i swą religijnością potrafią zaimponować tym, którzy nie potrafią w takim stopniu rozpalić swej religijności. Kiedy jednak zdobędą oni autorytet lub, co gorsza, władzę będą dążyć do narzucenia swoich przekonań siłą lub przez moralny szantaż otoczenia. O ile jednak sile można się przeciwstawić, o tyle szantaż moralny trudny jest do odparcia. Wie o tym matka Dorotea, która listem, będącym aktem oskarżenia narzuca swą wolę nie tylko najmłodszemu w całej Hiszpanii biskupowi, ale całemu sądowi biskupiemu. Brat Junoy nie wie jeszcze, że przegrał proces, zanim ten zdążył się rozpocząć.
Od kilku lat maj kojarzy się z Jaume Cabre. To wtd właśnie ukazuje się w Polsce kolejna książka tego znakomitego katalońskiego pisarza. Znakomita proza, świetnie zbudowana fabuła i to poczucie beznadziei człowieka, który chce sprzeciwić się systemowi. W powieściach Cabre nic nie jest oczywiste nawet, jeśli tak jak w „Agonii…” zdradza zakończenie historii już na pierwszych stronach powieści. To nie kryminał, tu nie trzeba ukrywać przed czytelnikiem kim jest morderca, tu liczy się opowieść o tym jak doszło do takiego, a nie innego zakończenia, tu ważni są bohaterowie, ich charaktery i motywacje, a w „Agonii..” Autor ma okazję popisać się swoim literackim kunsztem. Cabre nie ocenia sam bohaterów, pozostawiając to czytelnikowi, jednak konstruując fabułę nie pozostawia żadnych wątpliwości. Jego książka jest oskarżeniem każdego radykalizmu i fundamentalizmu religijnego, sprzeczności pomiędzy ideą wiary, a praktykowaną doktryną. Patrz na człowieka, zdaje się mówić Autor, dostrzegaj w nim Stwórcę i nie krzyżuj go ponownie.
Już i tak się nacierpiał.
