
REKLAMA
„Nazywam się Audra Ellison, mam dwadzieścia jeden lat. Od dwóch tygodni jestem ścigana, uciekam przez Europę Środkową, ukrywając się w jej podziemiu. Składam w całość elementy przeszłości, którą wymazałam. Nie wiem, komu ufać.”
Akcja przyspiesza. Audra czuje się jak przyparta do muru, wiedząc, że jej ukochany mąż Luke znajduje się w niebezpieczeństwie, a ona sama jest ścigana i cudem ratuje swoje życie raz po razem. Może i nie pamięta o wydarzeniach sprzed zabiegu, ale świadomość, że ma córkę, którą musi ochronić, jej wystarcza i mobilizuje do działania. Nie obchodzi ją, czy zginie po drodze – zamierza uratować tych, których kocha i pokonać wszystkich, którzy jej w tym postanowieniu zagrażają.
„Pierworodna” to drugi tom dylogii o Potomkach Krwawej Hrabiny – Elżbiety Batory, uważanej za jedną z największych morderczyń wszech czasów, kąpiącej się w krwi zabijanych przez siebie dziewic. Tosca Lee wykorzystała jej postać i wszystkie legendy, plotki i opowieści z nią związane, by wysnuć historię o walce dwóch sił, gdzie trudno rozróżnić dobro od zła. Ścigani często nie są dużo lepsi od ścigających ich Łowców, a polujący bywają godniejsi zaufania od swojej zwierzyny.
Nie jest to powieść dużo lepsza od swojej poprzedniczki, amerykańskość postrzegania Europy przez autorkę nadal razi podczas lektury [aczkolwiek akcja jest na tyle żwawa, że opisy schodzą na drugi plan na rzecz kolejnym niespodziewanym pokazom mocy Audry], fabuła się momentami rwie [bywają momenty, gdy czytelnik już w sumie nie wie, co się dookoła niego dzieje i czy przypadkiem nie dostał wybrakowanego egzemplarza], zaś niektóre zwroty akcji są trochę naciągane.
Szczególnie denerwująca jest postać Audry. Jasne, wciąż to najlepiej napisana bohaterka w tej serii, ale jest to jednocześnie taka typowa Mary Sue. Czyli innymi słowy – jest we wszystkim najlepsza, najpotężniejsza i w ogóle wybawienie całego świata, aż dziw, że poprzednim razem [przed wymazaniem pamięci] nie uratowała już swojego rodu i nie zapobiegła wszystkim wydarzeniom. Ma potężne moce – największe spośród Potomków, o których nawet by nie śnili, a gdy już nie ma nic do stracenia[ale za to z dwiema wielkimi motywacjami] to potrafi wymyślić genialny plan, który owszem ma swoje mankamenty, ale jest dużo lepszą opcją od ciągłego uciekania i chowania się po kątach.
Jest zrozumiałe, że Audra musi być ważną postacią [bo to główna bohaterka, bo ona ma za zadanie rozwiązać całą tę sytuację i naprawić świat], ale to trochę wygląda, jakby protagonistka „Pierworodnej” przez połowę historii uciekała i próbowała odkryć, dlaczego skasowała sobie pamięć [i de facto nie robiła poza tym nic dużo ważniejszego], a potem stwierdziła nagle, że trzeba byłoby coś z tym całym fantem zrobić i zaczyna walczyć [od razu z sukcesami, bo jakże by inaczej].
Na plus trzeba policzyć autorce, że w przeciwieństwie do tomu pierwszego, tu nie ma czasu na dłużyzny. Brak jakichkolwiek zapychaczy, w zasadzie każda scena jest tam wrzucona po coś [choćby dla dalszej ekspozycji relacji Luki i Audry], a sceny akcji trudno zliczyć na palcach. Mnóstwo wydarzeń i niespodziewanych twistów fabularnych [w tym niektórych naciąganych], które po prostu uniemożliwiają, by na stronach zagościła jakakolwiek nuda [aczkolwiek w pewnym momencie kolejny pościg staje się nużący].
„Pierworodna” całkiem zgrabnie kończy historię stworzoną przez Toskę Lee. Co prawda nie udziela odpowiedzi na wszystkie pytania, które zadawał sobie czytelnik, ale daje za to mu oczekiwane zakończenie i nie pozwala mu się znudzić w gąszczu zdarzeń wszelakich.
Marta Kraszewska
Marta Kraszewska
