
Bliski Wschód. Region świata, w którym przez kilka stuleci niepodzielnie panował islam. Religia, jak się okazało, dość tolerancyjna, bowiem do dziś przetrwało kilka przed muzułmańskich wierzeń, których przedstawiciele dopiero od niedawna opuszczają swoje domy, by szukać nowych miejsc do życia. Właśnie o kilku z nich pisze Gerard Russell, „brytyjsko amerykański katolik, znający język arabski i perski”.
REKLAMA
Różnorodność kulturowa jest, jak wiemy, wspólnym dobrem cywilizowanego świata. Oczywiście różnorodność ta osiągnie sukces tylko wtedy, gdy w społeczeństwach rzeczą normalną jest tolerancja, a do niej przecież prowadzi poznanie. Wszyscy się różnimy. Wierzenia, przyzwyczajenia kulinarne, czy choćby styl, w jakim dobieramy ubrania. Na wszystkich, którzy różnią się od nas patrzymy z obawą przemieszaną z ciekawością. Nic o nich nie wiemy, a przecież wiedza jest kluczowa, bowiem to właśnie ona jest śmiertelnym wrogiem zmory naszych czasów, jaką jest ksenofobia.
Mandejczycy, posługujący się aramejskim i wyznający religię będącą mieszanką chrześcijaństwa, islamu i pogańskich wierzeń pochodzących wprost ze starożytnego Babilonu. Jazydzi, stawiający w swych świątyniach pawia, co przysporzyło im łatkę czcicieli diabła. Samarytanie, Drzuzowie, Zoroastrianie, Koptowie, czy wreszcie Kalasze. Każda z tych religii ewoluowała, przejmując wierzenia i zwyczaje z innych, które już dawno przestały istnieć. Religie bowiem zbierają wyznawców spośród innych wierzeń dzięki tym drobnym podobieństwom, przejmowaniu cudzych świąt jako własnych, czy dopuszczaniu niektórych zwyczajów. Nie ma nic groźniejszego od religijnej skostniałości, prostej drogi ku nietolerancji wobec innowierców. Jak to się stało, że te właśnie wierzenia przetrwały w sercu społeczności tak odpornej na wpływy zewnętrzne, jak muzułmańska? Czy spodziewane dochody z podatków ściąganych od innowierców będzie dostatecznym wytłumaczeniem tego fenomenu? Ta książka nie daje odpowiedzi na tak postawione pytanie, jej lektura jest jednak ostatnią szansą na poznanie tych wyznań w ich naturalnym środowisku. Za sto lat bowiem religie te rozproszą się w naszych społeczeństwach, a ich przedstawiciele porzucą stopniowo wierzenia przodków i już nikt nigdy nie będzie potrafił odpowiedzieć na pytanie, dlaczegóż to Jazydzi unikają jedzenia sałaty. To cena, którą zapłaci całe światowe dziedzictwo ludzkie, za ten nasz cholerny wiek dwudziesty…
Pomyślmy czasami o tym.
