Rebecca Stead "Gdy tu dotrzesz"
Rebecca Stead "Gdy tu dotrzesz" Wyd. IUVI

REKLAMA
Życie Mirandy ostatnio zaczęło się komplikować. Jej przyjaciel przestaje się do niej odzywać, mama jest coraz bardziej nerwowa z powodu zbliżającego się konkursu, a sama Miranda zaczyna otrzymywać tajemnicze listy od kogoś, kto twierdzi, że ją zna.
Ten ktoś uparcie twierdzi, że jeśli napisze do niego list, to będzie w stanie uratować jej przyjaciela i jej pomóc. Miranda średnio w to wierzy, ale z każdym kolejnym liścikiem jest mocniej zaniepokojona – ten ktoś z zegarmistrzowską precyzją przewiduje przyszłość i bez większych problemów dostaje się do jej domu pod jej nieobecność. Czyżby kryło się w tym wszystkim ziarnko prawdy? Jeśli tak, to jest mały problem – według tajemniczych listów ktoś może zginąć…
„Gdy tu dotrzesz” to kolejna powieść Rebecki Stead, amerykańskiej pisarki, znanej w Polsce z „Kłamcy i szpiega” oraz „Całkiem obcego człowieka”. Autorka po raz kolejny w prosty sposób podbija serce czytelnika, czego dowodem są liczne nagrody za każdą powieść, którą wydaje.
Tak jest i z najnowszą – „Gdy tu dotrzesz”. Stead, która znana jest z tego, że miesza powieść młodzieżową z różnymi gatunkami [kryminałem, powieścią a la szpiegowską – „Kłamca i szpieg” czy klasyczną powieść młodzieżową z nowoczesną powieścią młodzieżową – „Całkiem obcy człowiek”], tak samo postępuje w przypadku swojej najnowszej książki. „Gdy tu dotrzesz” zawiera wątki fantastyczne i o dziwo – nie popada przy tym w schematyczność.
Choć, aby być całkowicie szczerym, to owszem, pewna schematyczność tu zachodzi – trudno byłoby bowiem [a nawet byłoby to chyba całkowicie niemożliwym] opowiedzieć o tym wątku fantastycznym bez podpierania się jakimiś przedstawieniami znanymi z literatury czy z filmu [celowo nie jest wspomniane o jaki wątek chodzi, bo na tym opiera się cała fabuła powieści]. Ale Stead na tyle zgrabnie lawiruje między tymi nawiązaniami, że czuje się w tym świeżość. Owszem, można część wydarzeń przewidzieć, nie umniejsza to jednak przyjemności płynącej z lektury.
Bowiem wątek fantastyczny jest trochę przytłumiony przez pytania, wątki egzystencjalne, którym Stead poświęca sporo czasu. Dokąd zmierzamy, co się dzieje z człowiekiem – może nie po śmierci, ale co powoduje, że człowiek kończy na ulicy, śpiąc pod budką i powtarzając pod nosem „książka-but-książka-but” albo dlaczego niektóre przyjaźnie urywają się ot tak, bez większego powodu, jakby pod wpływem jakiegoś niewytłumaczalnego impulsu, któremu nie można się oprzeć… Nie odpowiada na nie, daje jedynie jakiś wariant możliwości zareagowania i zachowania się w związku z tym „Gdy tu dotrzesz” jest więc także po części powieścią młodzieżowo-filozoficzną.
Równie ważnym elementem najnowszej powieści Stead jest kwestia przyjaźni. Można być zdumionym i zafascynowanym tym, jak niewiele trzeba, by zarysować więź pomiędzy przyjaciółmi – to drobne szczególiki, ukryte między fabułą, rzucone niby mimochodem, a jednak ostatecznie bardzo ważne i tak. Wątek przyjaźni między Mirandą a Salem, jak i między Mirandą a jej nowymi znajomymi.
„Gdy tu dotrzesz” to kolejna świetna powieść Rebecki Stead. Jak zwykle, czyta się to przyjemnie, fabuła wciąga, a historia zaskakuje i uprzyjemnia popołudnie czytelnika. Choć jeszcze jest zbyt mało znana w Polsce, to Stead ma szansę zostać jedną z najważniejszych autorów powieści młodzieżowych.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?