Lina Wolff
Poliglotyczni kochankowie
Lina Wolff Poliglotyczni kochankowie Wydawnictwo Marginesy

Samotność, lęk przed nią, poszukiwanie szczęścia i spełnienia, nie tylko w miłości. Opowieść o pokręconych, skrzywdzonych życiem ludzi. Skandynawska, ale bez cienia kryminalnej intrygi, opowieść o współczesnym człowieku.

REKLAMA
Portal internetowy jest miejscem iście demokratycznym. To tu prosta dziewczyna ze Skanii poznaje Calista, nieco otyłego i zagubionego krytyka literackiego ze Sztokholmu. Oboje postanawiają wyjść ze świata wirtualnego i sprawdzić się w realu. Miała to być dla obojga krótka erotyczna przygoda, jednak kaprys pogody sprawia, że Ellinor zostaje u naszego bohatera nieco dłużej. Dziewczyna jest zagubiona, a jednocześnie zafascynowana światem swego kochanka. Książki o mądrze brzmiących tytułach, duży dom na odludziu, wreszcie poczucie, że oto ktoś jest przy jej boku, wszystko to w jakimś stopniu fascynuje dziewczynę. Do tego książka francuskiego pisarza i myśliciela, znanego z tego, że wygłasza czasem niezbyt popularne myśli z odwagą, która trąci wręcz pogardą dla krytykującego je świata… Cóż więcej trzeba, by przykuć uwagę dziewczyny, która wcześniej walczyła na pięści z chłopakami i polowała na dzikie zwierzęta? Wydaje się, że nawet zniszczenie przez nią maszynopisu, jedynego egzemplarza Najważniejszej W Życiu Pewnego Pisarza Książki, nie zmąci trwającej sielanki.
Mildred jest żoną Calista. Piękna, seksowna, tolerancyjna i niewidoma kobieta z klasą. To właśnie z jej ust dowiemy się czym faktycznie był maszynopis Maxa. Ta nowa postać to dość ekscentryczny pisarz i poliglota. Jak na ekscentryka przystało, szuka on kobiety, która będzie znała wszystkie znane mu języki. Wreszcie znajduje Lucrezię, kobietę nijaką, która może pochwalić się arystokratycznym pochodzeniem i babcią skandalistką. Do tego nasza nowa bohaterka zna wszystkie języki, którymi posługuje się nasz pisarz. Teoretycznie więc jest idealną kobietą dla Maxa. Ta piątka nigdy nie spotkałaby się w prawdziwym, albo normalnym, według naszych norm, życiu. Życie jednak płata figle. Włoszka z arystokratycznego rodu może być tak samo zagubiona, tak samo nieszczęśliwa czy samotna, jak skańska chłopka. To te najintymniejsze uczucia demokratyzują bohaterów naszej książki i każdy z nich przegrywa, nie tylko we własnym odczuciu.
Możemy spierać się o to czym jest właściwie ta książka. Czy to jedna historia pisana z trzech różnych perspektyw, czy indywidualne trzy historie, które mają wspólnych bohaterów? Obie interpretacje wydają się być prawdziwe, każdą z nich możemy czytać niezależnie od siebie, ale dopiero przeczytane razem, w kolejności, jaką narzuca nam Lina Wolff, dopełniają się wzajemnie i stają się zrozumiałe dla czytelnika, który rozumie czym właściwie był maszynopis. I czym jest prawdziwe życie.
A właściwie czym ono jest?

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?