
Mam z tą książką pewne osobiste wspomnienie. Stała na półce w domu mich rodziców i kusiła mnie swoim tytułem. Pięć lat kacetu. Miałem już, mimo młodego wieku, jakieś pojęcie o obozach koncentracyjnych, dlatego perspektywa przeczytania relacji kogoś, kto spędził w piekle za drutami aż pięć lat wydała mi się kusząca, zaś wszelkie sugestie, iż jestem za młody na taką lekturę przyjmowałem tak, jak to robi uparty dziesięciolatek. Po lekturze, ni e mając wcześniej do czynienia z tak dalekim realizmem i bezpośredniością przekazu, musiałem przyznać, iż faktycznie byłem na nią za młody. Rozumiałem jednak instynktownie, że nie zawierała ona wizji pobytu w kacecie jako relacji z młodzieńczej przygody.
