Magda Kuydowicz "Stało się"
Magda Kuydowicz "Stało się" Wyd. Prószyński i S-ka

REKLAMA
W tajemniczych okolicznościach ginie kochanek Matyldy Kwiatek. Dziennikarka telewizyjna szybko zauważa, że w jej otoczeniu zaczynają się dziać niepokojące rzeczy i węsząc jakiś spisek, postanawia podjąć śledztwo, by na własną rękę odkryć prawdę.
Wraz z porucznikiem Kudełką i swoją przyjaciółką Natalią próbuje odnaleźć jakieś tropy w małym, nadmorskim miasteczku, niedaleko którego jej kochanek miał domek wczasowy. Dzieli czas między wczasy odchudzający, opłakiwanie na zmianę ze wściekaniem się na zmarłego, oraz znajdywanie kolejnych trupów, które zdają się wyrastać jak grzyby po deszczu.
„Stało się” jest komedią kryminalną – a przynajmniej jako taka jest reklamowana, wieszczy to nawet napis na okładce, pięknie korespondujący z porównywaniem do prozy Joanny Chmielewskiej. I owszem, językowo można by to uznać za komedię, bo komizm panuje, Matylda docina niemal wszystkim, w tym samej sobie, choć oczywiście dużo lepiej by to grało, gdyby rozgrywało się to na ekranach telewizorów czy kin. Ale nie da się tego samego powiedzieć o kwestii kryminalnej.
To nie jest dobry kryminał. To taka sobie powieść, która udaje, że ma być kryminałem, ale tak naprawdę ma tylko chaotycznie poprowadzony wątek kryminalny. W „Stało się” wszędzie panuje bałagan – w fabule, która jest strasznie poszatkowana, w bohaterach – niby wszyscy są jakoś tam zarysowani i do odróżnienia, a potem ni z tego, ni z owego wyskakuje taka informacja, że człowiek nie wie, czy właściwie zrozumiał intencje autorki oraz poprzednie kilkanaście rozdziałów w kontekście jednej z postaci. Wreszcie, bałagan jest w samej intrydze kryminalnej – celowo zapętlonej i pomieszanej, by zmylić czytelnika, ale ostatecznie te zabiegi zmyliły chyba i samą autorkę, bo prawdopodobnie i ona sama zagubiła się w swoim pomyśle.
Do tego jest mnóstwo problemów przyczynowo-skutkowych. Jest jakieś zdarzenie, bohaterka coś tam peroruje, potem następuje coś zupełnie innego, bez żadnego komentarza ze strony narratora, postaci. Część informacji jest wyciąganych z kosmosu, jakby coś zostało wycięte i ktoś zapomniał, że należałoby wspomnieć o tym, gdzieś indziej – choćby kwestia pracy Matyldy – o tym, że straciła pracę można dowiedzieć się z opisu z tyłu książki lub sporo, sporo po fakcie [pod koniec książki].
Do Chmielewskiej porównania sypią się chyba z powodu [nieudanych] prób odtworzenia klimatu jej książek i z – ponownie nieudanych – prób napisania komedii kryminalnej. Taką nową Chmielewską to już prędzej jest Marta Obuch [choć jej też wiele jeszcze brakuje] czy Alek Rogoziński, którzy czują zarówno stronę humorystyczną, jak i kryminalną swoich fabuł. Kuydowicz czuje mniej więcej tę pierwszą, tej drugiej zaś zupełnie nie.
Szkoda, że tak wyszło, po opisie z tyłu książki można by spodziewać się dużo więcej, ale z drugiej strony jest to debiut – a zatem jeśli Kuydowicz podejmie jeszcze jakieś próby napisania powieści, to może wyniesie wnioski z pisania „Stało się” i czytelnicy otrzymają książkę bardziej satysfakcjonującą.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?