Hubert Klimko Dobrzaniecki
Bornholm, Bornholm
Hubert Klimko Dobrzaniecki Bornholm, Bornholm Noir sur Blanc

Dwaj mężczyźni, dwie historie, dwa głosy opowiadające o losie człowieka szukającego ucieczki od swojej codzienności, krępującej niczym zbyt małe ubranie, z losem zgotowanym przez kobiety. Przez żony i matki.

REKLAMA
Te dwie opowieści dzieli przeszło czterdzieści lat. Pierwszy mężczyzna prowadzi ustabilizowane życie małomiasteczkowego nauczyciela, zbieracza motyli, którego jedynym problemem jest oziębłość żony i zbliżająca się wojna. Na razie mężczyzna wdaje się w romans z zaniedbywaną przez męża kobietą, sądząc, że oto znalazł rozwiązanie swego problemu. Nie sposób jednak obserwować wojnę z oddali, bowiem ta upomina się o każdego, zdolnego do noszenia broni mężczyznę. I w ten oto sposób Horst Bartlik trafia na Bornholm, gdzie może w spokoju doczekać końca wojny. Na wyspie tej jednak spotyka go coś, co na zawsze zmieni jego życie.
Po kilkudziesięciu latach inny mężczyzna, doglądający pogrążonej w śpiączce matki. Niczym rozmówca Kamienia milczenia, mężczyzna spowiada się śpiącej z całego własnego życia. Wcześniej bowiem zdominowany nadopiekuńczością matki nie może jej powiedzieć o swoich troskach i potrzebach. Czytelnik szybko dochodzi do wniosku, że wszelkie problemy drugiego bohatera w relacjach z innymi kobietami maja swe źródło właśnie w tej matczynej miłości. Mężczyzna w każdej kobiecie będzie dostrzegać odbicie swej matki i podobnie jak z matką, nie będzie potrafił ułożyć sobie z nimi partnerskich relacji. Monolog ten nie przynosi jednak ulgi, bowiem każdy mówca potrzebuje nie tylko słuchacza, ale i jego reakcji.
Te dwie historie przeplatają się w naszej książce tworząc odwieczną historię mężczyzny, który w konfrontacji ze zbyt silną kobietą staje się słaby, bezbronny i marzy o buncie. Czy jednak bunt ten jest możliwy? A jeśli tak, to czy przyniesie spodziewany sukces? Czy chora relacja nie zaważy na całym życiu? Pytania, na które trudno znaleźć odpowiedź. Jednak należy ich szukać, a zwłaszcza powinny to robić kobiety…
Choćby po to, by nie skrzywdzić swoich synów.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?