Historia Polski obfituje w wydarzenia, które nie sprzyjały gromadzeniu polskich zabytków i pamiątek narodowych. Na ziemiach polskich wielokrotnie pojawiali się najeźdźcy rabujący wszystko, co przedstawiało dla nich wartość historyczną, artystyczną lub zwyczajnie materialną. Wiele zagrabionych w Polsce zabytków oraz dzieł sztuki zostało zniszczonych bądź rozproszonych na całym świecie. Los części z nich pozostaje wciąż nieznany. Dlatego na szczególne uznanie i wdzięczną pamięć zasługuje lekko dziś zapomniana wojenna i powojenna tułaczka polskich Skarbów Narodowych, które wichry wojny i polityki, wykorzystując różne środki transportu oraz nadzwyczajny wysiłek, poświęcenie i życzliwość wielu ludzi, rzuciły na przeciwny brzeg oceanu ponad 6.000 km od Polski, a mimo to niemal 60 lat temu szczęśliwie powróciły do kraju i mogą cieszyć oczy współczesnych i przyszłych pokoleń Polaków. Ich zmienne losy jak w soczewce obrazują trudne koleje ludzkiego losu i dylematy polskiej historii ostatnich kilkudziesięciu lat.

REKLAMA
We wrześniu 1939 roku, po ataku hitlerowskich Niemiec na Polskę, władze polskie wydały polecenie ewakuowania z kraju najcenniejszych dzieł sztuki i zabytków historycznych. Intencją polskich władz było uchronienie tych zbiorów przed grabieżą i zniszczeniem. Skarby Narodowe, bo takie określenie stosowane jest w literaturze na określenie zespołu trzystu wysokiej wartości zabytków wywiezionych z Polski w 1939 roku, zostały docelowo złożone w Kanadzie. Ogromna większość tego zbioru, tj. 264 pozycje, znajdowała się do września 1939 roku w salach zamku królewskiego na Wawelu (stąd częste określenie: Skarby Wawelskie).
Wśród przedmiotów wywiezionych do Kanady znajdowały się pamiątki nierozerwalnie związane z dziejami narodu polskiego, m.in. insygnia królewskie i pamiątki po królach polskich (m.in. miecz królewski Szczerbiec), pamiątki związane z ważnymi wydarzeniami historycznymi, głośnymi rodami lub postaciami, wyroby złotnicze ze skarbca wawelskiego, najlepsze okazy dawnego uzbrojenia i rycerskiego oporządzenia ze zbrojowni zamkowej (np. zdobyczne chorągwie króla Jana III Sobieskiego), zabytkowe tkaniny (wśród nich 132 arrasy flamandzkie z XVI wieku króla Zygmunta Augusta), wysokiej klasy dzieła malarstwa. Część „niewawelską” zespołu w większości tworzyły rękopisy Biblioteki Narodowej w Warszawie (np. Kazania świętokrzyskie, Psałterz floriański, Ewangeliarz z XI wieku, najstarsze kroniki polskie Galla Anonima i Wincentego Kadłubka, łącznie 23 pozycje), a także zbiór 49 rękopiśmiennych utworów Fryderyka Chopina. Z zamku warszawskiego wyjechał tzw. Modlitewnik królowej Bony z 1492 roku, szpada, berło królewskie i łańcuch Orderu Orła Białego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Z Biblioteki Katolickiego Seminarium Duchownego w Pelpinie przedostały się za granicę dwa zabytki: rękopiśmienny Psałterz Dawida z XVI wieku i Biblia Gutenberga z lat 1453-1455 (jeden z 45 znanych wówczas egzemplarzy tego dzieła).
Odyseja polskich skarbów zaczęła się 4 września 1939 roku, kiedy staraniem kustosza zbiorów wawelskich dr. Stanisława Świerza-Zaleskiego i technika-rysownika Józefa Krzywdy Polkowskiego oraz muzealników i woźnych zamkowych zabytki przewieziono na wiślaną barkę flisaka Franciszka Misi (przewóz zabytków ciężarówkami lub koleją nie wchodził w rachubę). 8 września barka minęła Sandomierz (tego dnia cel ataku niemieckiej Luftwaffe), a 10 września zatrzymała się w Kazimierzu Dolnym, gdzie z pomocą miejscowych chłopów skarby przeładowano na wozy konne i kilka autobusów. W ten sposób trafiły one do Zamościa, Włodzimierza Wołyńskiego, a następnie do Rumunii, do Bukaresztu. W warunkach niepewnej sytuacji politycznej i spodziewanych nacisków niemieckich na władze rumuńskie oraz fiaska rozmów prowadzonych z Watykanem, 22 listopada skarby trafiły na rumuński statek „Ardeal” w Konstancy i 8 stycznia 1940 r. dotarły do francuskiej Marsylii. We Francji opiekę na skarbami przejął historyk sztuki Karol Estreicher. Wiosnę 1940 roku wykorzystano na przeprowadzenie konserwacji niektórych uszkodzonych przez przedłużającą się podróż zabytków. 15 czerwca, gdy Francja przegrywała już wojnę obronną z Niemcami, polskie zabytki znów zapakowane zostały na ciężarówki i przewiezione do Bordeaux, skąd polskim statkiem „Chorzów”, schowane w luku na węgiel, przewiezione zostały do Anglii. Śpimy na nich w kilka osób, pilnujemy rzeczy jak oka w głowie. Szczerbiec wyjęliśmy ze skrzyni i jedzie z nami. W razie czego podamy go na desce tym, którzy wsiądą do szalupy. We flaszce zanotowana jest historia i wartość Szczerbca, zakorkowana, zalana smołą. Tak jak w powieściach podróżniczych – pisał K. Estreicher przerażony tragicznymi – podobno – warunkami pogodowymi podczas podróży. Nie był to jednak spodziewany koniec podróży polskich pamiątek narodowych po świecie. Rozpoczynająca się bitwa o Wielką Brytanię, niebezpieczeństwo niemieckiej inwazji i dotychczasowe doświadczenia ewakuacyjne skłoniły polskich opiekunów zabytków do wysłania skarbów na czas wojny za ocean. W porcie Greenock w zatoce Clyde stał w tym czasie na kotwicy statek „MS Batory” oczekując – w charakterze transportowca wojennego – na podróż do Kanady. 13 lipca statek ze skarbami pod silną eskortą przybył do kanadyjskiego portu Halifax. 15 lipca 1940 r. zabytki pociągiem przyjechały do Ottawy, gdzie zostały umieszczone w budynkach Farmy Eksperymentalnej. Magazyny te znalazły się pod opieką Royal Canadian Mounted Police. Pieczę nad skarbami mieli nadal sprawować kustosz S. Świerz-Zaleski i J. Polkowski. Budynki zostały oddane Polakom do wyłącznej dyspozycji i przez całą wojnę były miejscem przechowywania ewakuowanych zabytków.
logo
Arras z inicjałami Zygmunta Augusta http://rynekisztuka.pl/2012/10/19/arrasy-wawelskie/
W 1945 roku wojna zakończyła się, usuwając największą – jak się wydawało – przeszkodę uniemożliwiającą powrót skarbów do Polski. Okazało się jednak, że chociaż kustosz S. Świerz-Zaleski popierał starania o natychmiastowy zwrot dzieł sztuki, to J. Polkowski pozostał lojalny wobec polskiego rządu emigracyjnego w Londynie i sprzeciwił się wydaniu depozytu „w ręce reżymu komunistycznego”. Porozumienie między ówczesnym posłem polskim w Kanadzie dr. Alfredem Fiderkiewiczem a przedstawicielami rządu emigracyjnego nie było możliwie. Jesienią 1945 roku, na polecenie posła rządu emigracyjnego w Kanadzie Wacława Babińskiego, zabytki zostały usunięte z farmy i zdeponowane w różnych miejscach w Ottawie oraz poza stolicą, m.in. w Bank of Montreal w Ottawie, w klasztorze Przenajświętszej Krwi Jezusowej w Ottawie, klasztorze ojców redemptorystów Ste. Anne de Beaupre w pobliżu miasta Quebec oraz w Wilnie nieopodal Barry's Bay – osadzie pierwszych polskich osadników w prowincji Ontario, którzy osiedlili się tam w XIX wieku po ucieczce z Kaszub przed pruskimi prześladowaniami w ramach Kulturkampfu. Rozdzielenie polskich skarbów nie tylko utrudniło sprawowanie nad nimi należytej opieki i kontroli, ale także znacznie wydłużyło proces ich odzyskiwania. W sierpniu 1946 r. poseł A. Fiderkiewicz odebrał jedynie nieznaczną część zbiorów. Starania o odzyskanie pozostałych zabytków spotkały się z bardzo wstrzemięźliwą odpowiedzią władz kanadyjskich, które podjęły równoległe rozmowy z przedstawicielami polskich władz emigracyjnych. W tej sytuacji poselstwo – nie rezygnując z ostatecznego załatwienia sprawy – skoncentrowało się na odnalezieniu wszystkich miejsc przechowywania skarbów i uświadomieniu, że rząd kanadyjski ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo. Ilość wystosowanych w tym czasie protestów, not i rezolucji wyrażałaby liczba trzycyfrowa. Obok działań prawnych podjęło też intensywną kampanię informacyjno-medialną, ukierunkowaną na nagłośnienie i umiędzynarodowienie problemu, nie bez pewnych sukcesów. Szeroko zakrojona akcja polskiej dyplomacji, połączona z naciskami Polonii kanadyjskiej, zaczęła przynosić wymierne efekty dopiero pod koniec lat pięćdziesiątych.
W grudniu 1958 r., za zgodą władz kanadyjskich, doszło do otwarcia kufrów przechowywanych w Bank of Montreal, w obecności dyrektora zbiorów państwowych na Wawelu prof. Jerzego Szablowskiego. Gdy okazało się, że warunki przechowywania skarbów nie odpowiadają potrzebom, a część zabytków została podniszczona, J. Szablowski rozpoczął rozmowy w sprawie ich zwrotu. Rezultatem negocjacji było zrzeczenie się przez J. Polkowskiego, za przyzwoleniem polskich władz emigracyjnych, praw do tej części depozytu. W styczniu 1959 r. dwie skrzynie z cennym ładunkiem załadowane zostały na pociąg, który przewiózł je do Nowego Jorku. Następnie skrzynie zostały przeładowane na szwedzki statek „Sztokholm”, który przewiózł je do Kopenhagi. Do Warszawy skrzynie trafiły w lutym 1959 r.
Przyjęcie zgotowane skarbom przez ówczesne władze w Polsce i społeczeństwo, fachowa opieka i sukces dokonanych zabiegów konserwatorskich, a także poprawa atmosfery politycznej między Wschodem i Zachodem w drugiej połowie lat 50. oraz przychylny stosunek władz federalnych w Kanadzie i nowych władz prowincji Quebec, stworzyły właściwy klimat do odzyskania wszystkich polskich zabytków. Na przełomie 1960 i 1961 roku prof. Jerzy Szablowski i główny konserwator w pracowni konserwacji zabytków w Warszawie prof. Bohdan Marconi przybyli do Kanady i w porozumieniu z władzami tego państwa przygotowali zabytki do transportu. W styczniu 1961 r. skrzynie z zabytkami (głównie arrasami wawelskimi) zostały przewiezione do Bostonu. Stamtąd polski frachtowiec „Krynica” przewiózł je do portu w Gdyni, kończąc 21-letnią odyseję polskich Skarbów Narodowych. A może nie? Tu i ówdzie czasem słychać opinie, że nie wszystkie skarby powróciły do Polski, bo część pozostaje wciąż ukryta w Kanadzie staraniem nieprzychylnego władzom PRL premiera prowincji Quebec Maurice’a Duplessisa… Ale to tylko taka odgrzewana plotka ;-)
logo
Miecz koronacyjny Szczerbiec http://ottawa.msz.gov.pl/pl/aktualnosci/odyseja_skarbow_wawelskich_na_university_of_ottawa
Bohaterowie tej opowieści od dawna nie żyją. Stanisław Świerz-Zaleski zmarł w 1951 r. w Polsce. Wacław Babiński i Józef Polkowski pozostali na emigracji w Kanadzie, gdzie zmarli odpowiednio w 1957 i 1981 r. Poseł Alfred Fiderkiewicz umarł w Warszawie w 1972 r. Profesorowie Bohdan Marconi i Jerzy Szablowski, który przewozili ostatnią partię zabytków do Polski, odeszli odpowiednio w 1975 i 1989 r. Karol Estreicher, który poświęcił życie rewindykacji polskich dzieł sztuki zagrabionych w czasie II wojny światowej, działalności naukowej, publicystycznej i społecznej, umarł w roku 1984. Wszyscy oni uczestniczyli w historii, która aż prosi się stać kanwą filmu – o skomplikowanej polskiej historii, o wojnie, ale i współpracy, o naszej kulturze i tradycji, o ludzkiej odwadze i poświęceniu, wreszcie o ludzkich ułomnościach, uprzedzeniach, dylematach, poniewierce. I o tym - co w naszej kulturze wspomnieniowo-historycznej jest takie rzadkie – dobrym zakończeniu.
Aloysius Balawyder w wydanej w Nowym Jorku w 1980 r. książce pt. „The Maple Leaf and the White Eagle. Canadian-Polish Relations 1918-1978” pisał, że gdyby Polska nie znalazła się w orbicie wpływów radzieckich, Kanada zwróciłaby skarby wcześniej. Względy polityki zdecydowały o tym, że ówczesne władze kanadyjskie nie wyrażały gotowości i należytego zaangażowania w sprawie zwrotu polskich pamiątek narodowych. W tamtym czasie atmosfera nieufności i trzymania dystansu wobec władz narzuconych Polsce była naturalna. I chociaż powojenne stosunki Polski z Kanadą przez dłuższy czas pozostawały pod wpływem niekorzystnej sytuacji międzynarodowej, ograniczającej swobodę realizowania interesów i podejmowania suwerennych decyzji, to nosiły też liczne symptomy wzajemnej życzliwości i sympatii. Wynikało to z rzadko zauważanych podobieństw obydwu państw i narodów: obecnego ducha tolerancji i poszanowania dla zróżnicowania narodowościowego, etnicznego i kulturowego (podobnie jak w Rzeczypospolitej szlacheckiej), tradycji wojen i niebezpieczeństw codziennego życia, szacunku dla wspólnych cech Polaków i Kanadyjczyków, takich jak zaciekłość, upór, wytrwałość, waleczność i nieustępliwość w walce.
W Kanadzie, podobnie jak w Polsce, jednym ze źródeł otwartości, gościnności i serdeczności są reminiscencje dawnych czasów. To rzadko dziś doceniane, ale wciąż obecne cechy naszej historii i kultury. Warto, aby historia podróży Skarbów Narodowych żyła i o tym przypominała.

Korzystałem z książek:
Balawyder A., The Maple Leaf and The White Eagle: Canadian-Polish Relations 1918-1978, New York 1980;
Fiderkiewicz A., Na placówce w Kanadzie, Warszawa 1973;
Pastusiak L., Kraje odległe, a jednak bliskie. Polska-Kanada 1945-1961, Toruń 1994;
Spaliński M., Polityka zagraniczna Kanady po II wojnie światowej, Wrocław 1993;
Turek V., Polish-language Press in Canada, Toronto 1962;
Zins H., Historia Kanady, Wrocław 1975.