Jakie cechy wyróżniają Polaków? Czy to, co myślimy o różnych nacjach, to tylko uproszczenia i stereotypy, czy też posiadają one pewien specyficzny dla siebie zespół cech, które wyróżniają je spośród innych? Anglicy w powszechnym odbiorze mogą być uprzejmymi i kulturalnymi dżentelmenami, którzy jednak są sztywni i nie okazują głębszych uczuć. Francuzi postrzegani są jako porywczy, lubią dobrą zabawę, ale mają też wysokie poczucie własnej wartości. Niemcy są pragmatyczni, metodyczni i do bólu pedantyczni, za to pozbawieni polotu i fantazji. Włosi są uczuciowi, gościnni i popędliwi. A Polacy? Jacy jesteśmy? Z jakich cech możemy być dumni, a z jakich raczej nie?
REKLAMA
Norman Davies w swojej pracy „Boże Igrzysko. Historia Polski” pisał: Wydaje się, że kraj ten jest nierozerwalnie związany z niekończącą się serią katastrof i kryzysów, które – w sposób paradoksalny – stają się źródłem jego bujnego życia. Polska znajduje się bez przerwy na krawędzi upadku. Ale jakimś sposobem zawsze udaje jej się stanąć na nogi. W istocie, jesteśmy narodem bardzo niejednorodnym, trudnym do precyzyjnego przedstawienia, pełnym sprzeczności. Potrafimy być bardzo serdeczni i gościnni, solidarni z pokrzywdzonymi i cierpiącymi. Pięknie jednoczymy się obliczu klęski, straty lub zagrożenia. Cenimy sobie wolność i niezależność. Jednak połączenie z wyróżniającym wielu z nas indywidualizmem skutkuje tym, że często improwizujemy, kombinujemy, szukamy rozwiązań doraźnych, potrzebnych na tę chwilę, tu i teraz. Bywa, że są to rozwiązania, które budzą podziw przedstawicieli innych nacji. Ale bywa też, że takie podejście przekłada się na bylejakość wykonania finalnego produktu.
Polak potrafi być odważny do szaleństwa, w chwili próby zachować się w sposób honorowy i bohaterski. Odnieśliśmy w przeszłości wiele zwycięstw nie tyle dzięki technice i przewadze liczebnej, co dzięki odwadze, determinacji i dobrze dobranej taktyce wojennej. To o polskich szwoleżerach mówił Napoleon Bonaparte pod Somosierrą, że dla nich nie ma nic niemożliwego. To naszą historię wyróżniają postacie znanych i nieznanych bohaterów, którzy poświęcili życie, zdrowie, karierę i majątek dla Ojczyzny. To wśród naszych rodaków jest najwięcej Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Polacy często solidaryzowali się i upominali o prawa zniewolonych narodów. Feler polega jednak na tym, że Polak rzadko kiedy ma dość odwagi, aby przyznać się do błędu lub publicznie bronić niepopularnej tezy. Odważny na placu boju zazwyczaj nie znajduje dość odwagi cywilnej, bo wie, że za chwilę może sam stać się celem ataku politycznego, medialnego, hejtu w internecie, może stracić pracę i szacunek znajomych. Współczesne media umożliwiają wyrwanie się z jednolitej narracji i pokazanie poglądów innych od tych, którymi żyje władza państwowa i opinia publiczna. Jednak stwarzają też wielką przestrzeń do krytyki niepopularnych poglądów, co w wydaniu polskim, zwłaszcza w sprawach wywołujących silne emocje społeczne, może skutkować wysunięciem zarzutów najcięższego kalibru, w tym o zdradę. Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą – cynicznie mówił kanclerz Otto von Bismarck. Nie ma chyba bardziej skutecznego sposobu na dalsze pogłębianie podziałów społecznych w Polsce, niż wzajemne brutalne oskarżanie się o wszystko, co najgorsze.
Wielką rolę w życiu Polaków odgrywa wiara. Bolesław Chrobry wszedł do panteonu wielkich władców wykupując ciało misjonarza Wojciecha, późniejszego świętego. Władysław Jagiełło modlił się pod Grunwaldem tak długo i intensywnie, że niemal spóźnił się na bitwę. Przez wiele lat byliśmy przedmurzem chrześcijańskiej Europy, a zarazem wyjątkowym w skali ówczesnego świata państwem tolerancji religijnej, kulturowej i etnicznej. Do legendy przeszła też bohaterska obrona klasztoru jasnogórskiego podczas Potopu Szwedzkiego. Wydawało się, że wojna ze Szwedami jest przegrana, a jednak wiara wyzwoliła pokłady czynnego i skutecznego oporu przeciw najeźdźcom. Dzięki Kościołowi katolickiemu Polska nie uległa w czasie zaborów, ani podczas klęski II wojny światowej. Nie utraciła swojej tożsamości i odrębności w okresie socjalizmu, gdy księża, wśród nich prymas Stefan Wyszyński i kardynał Karol Wojtyła, później jako papież Jan Paweł II, czynnie wspierali przemiany polityczno-ustrojowe i społeczne w Polsce. Dziś, po odzyskaniu pełnej niepodległości i niezawisłości, rola Kościoła w życiu społecznym uległa przewartościowaniu, a wiara statystycznego Polaka stała bardziej powierzchowna. Wciąż masowo uczęszczamy na msze, ale rzadko wcielamy w życie wyznawane wartości, o których tak dużo i chętnie mówimy. Chętniej jako naród zawierzamy naszą przyszłość Opatrzności niż pozytywistycznie - konsekwentnie i metodycznie - ją planujemy.
Polak to też zazwyczaj taki człowiek, który zna się na wszystkim: na piłce nożnej, siatkówce i na skokach narciarskich, na energetyce atomowej i gazie łupkowym, na polityce, armii, prawie, gospodarce, samochodach, migracjach i dialogu międzykulturowym. Dlatego zadziwiać może to, jak rzadko ceni sobie rzetelną wiedzę i kompetencję. Częściej jej unika, bo ona zaburza istniejący porządek rzeczy, układ sił i interesów, „przeszkadza” we własnym rozumieniu świata. Ta emocjonalna nadpobudliwość i niecierpliwość, skłonność do odrzucania poglądów, których zrozumienie wymaga większego wysiłku, krytykanctwo i narzekanie, to kolejne cechy przeciętnego Polaka.
Drażnić może polska kłótliwość i egoizm, labilność, zawiść i niechęć do tych rodaków, którym się powiodło, skłonność do cierpiętnictwa i megalomanii, heroiczno-samobójcza nuta w rozpamiętywaniu klęsk narodowych i bohaterów tragicznych. Uwielbiamy też – wzorem dawnych sarmatów – dużo mówić. Gorzej, że z tego mówienia niewiele wynika, ponieważ nie lubimy słuchać innych, a to znacznie utrudnia zawieranie kompromisów i znalezienie rozwiązań, które większość Polaków mogłaby rozumieć i się z nimi utożsamiać. Być może wynika to z właściwej wielu Polakom podejrzliwości. Chętnie pomagamy ofiarom klęsk i wypadków, osobom pokrzywdzonym przez los, chorym i starym, czego przykładem mogą być sukcesy kolejnych edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ale chwilę później znów łapiemy się za kieszeń w podejrzeniu, czy aby nie dajemy się nikomu wodzić za nos.
Otto von Bismarck – ojciec-założyciel polityki Kulturkampfu - nie miał racji. Dał dowód cynizmu i interesowności, ignorancji i braku wiedzy na temat polskiej historii, kultury, mentalności i tradycji. Ale swojej tezy nie oparł na niczym. On dostrzegł te polskie przymioty, który ułatwiały mu skuteczne wprowadzanie polityki wynaradawiania na ziemiach polskich zaboru pruskiego i na sobie właściwy sposób je wyłożył.
Kogo więc w Polaku jest więcej: bohaterskiego, skorego do pomocy słabszym rycerza czy cwanego, podejrzliwego, anachronicznego egoisty? Nie są to oczywiście cechy, które można przypisywać wszystkim Polakom. Niektóre z wymienionych cech noszą zapewne znamiona stereotypów. Nie mam też wątpliwości, że Czytelnik znajdzie też inne właściwe nam cechy ledwie tu wzmiankowane lub po prostu niewymienione. Bardziej ważne jest to, że wiele z nich wykształciło się w toku dziejów, gdy Polak musiał radzić sobie w nieprzyjaznym środowisku z trudami dnia codziennego. To musiało wyzwolić w nim dużą elastyczność postaw i zachowań, osobliwą fantazję, skłonność do szybkiego odnajdywania się w różnych sytuacjach. Dzięki temu dziś może pokazać to, co w nim najlepsze, w tych środowiskach, które wysoko cenią talent, wytrwałość, kompetencję i trud ciężkiej pracy. Ale trudno jest mu odnaleźć się w narodzie indywidualistów. Zmienić ten stan będzie trudno, bo znów wymagać to będzie przełamania wielu uprzedzeń, metodycznej współpracy i konsekwencji, a zwłaszcza narodowego porozumienia, których brakuje.
Socjolog i etnolog Edmund Lewandowski w wydanej w 2011 roku książce „Charakter narodowy Polaków i innych” zauważył, że od czasów Rzeczpospolitej szlacheckiej Polacy najwyżej cenią sobie dwie wartości: wolność i równość. Rodzi to osobliwy problem, który polega na tym, że te dwie wartości nie mogą przecież razem współistnieć. Wolność zawsze rodzić będzie nierówności ekonomiczne i społeczne. Równość natomiast może być narzucona jedynie w drodze politycznego despotyzmu, co wyklucza wolność. Polska historia pełna jest przykładów potwierdzających tę tezę. Myślę, że pozwala też ona rzucić nowe światło na drodze do zrozumienia fenomenu współczesnych zmian politycznych i społecznych zachodzących w Polsce.
* * *
Obok wymienionych w tekście pozycji korzystałem też z książki K. Karsznickiego, "Sztuka dyplomacji i negocjacji w świecie wielokulturowym", Warszawa 2013.
