asian film

REKLAMA
Sierpień to dla Japończyków również szczególna pora. Wydarzenia historii uczyniły ten miesiąc, nie tylko dla wielu z nich w przeszłości tragiczny, ale także zmieniły ten kraj. Odmieniły całkowicie.
Od czasów Meiji Japonia szła w wytyczonym kierunku, wywołując konflikty, anektując coraz większe tereny w Azji, przebudowując totalnie swój system społeczny, inwestując w przemysł ciężki, zbrojąc się również ponad miarę i potrzeby.
Mówi o tym wszystkim nowy film o znaczącym tytule: „Cesarz w sierpniu“. To historia kilku dni, poprzedzających dzień kapitulacji Japonii. 15 sierpnia 1945 roku. Historia widziana oczami generała Korechika Anami od momentu tzw. Deklaracji Poczdamskiej po finalne przemówienie radiowe casarza Shōwa (w Japoni nikt obecnie nie powie o zmarłym Hirohito).
Jak wiemy z historii, owo przemówienie cesarza, który wział na swoje barki odpowiedzialność za skutki kapitulacji Japonii wywołało powszechny szok. Nie tylko dlatego, że spora część społeczeństwa tego nie chciała, ale również dlatego, że zwykli ludzie usłyszeli jego głos po raz pierwszy w życiu.
Cesarz miał w tamtejszej Japonii pozycję Boską. Z tego powodu prawo tam obowiązujące nie dotyczyło jego osoby. To było pewnym kłopoptem dla Amerykanów, żądających bezwarunkowej kapitulacji. Warunki jej przyjęcia wykraczały bowiem poza normy społeczne. I nie chodziło tu o zachowanie pozycji siły w tych negocjacjach. Rząd japoński przecież nawet po Hiroszimie chciał dyktować swoje warunki, jak na przykład zachowanie Formozy czy Korei, określenia liczby kontyngentu wojsk okupacyjnych, wreszcie rozbrojenie armii japońskiej dokonane przez nich samych. Ale to wszystko jest tylko tłem w tym filmie. Podobnie jak niespodziewane wejście Sowietów do Mandżuko.
Film ma zatem swoich bohaterów. To członkowie ostatniego w tej wojnie, japońskiego rządu. Premierem zostaje Kantarō Suzuki.
Ten sam zasłużony admirał, który głośno oponował przeciw udziału Japonii w tej wojnie. Przyszło mu stanąć na czele rządu w najtrudniejszym momencie swojej kariery.
Ci, którzy znają choć trochę historię Japonii wiedzą jak bardzo był to rząd podzielony. Suzuki jest już stary i zmęczony. Kiepsko słyszy. Cesarz jednak liczy, że premier doprowadzi Japonię do łagodnego końca. Ale ani ofierowie sztabu, ani członkowie rządu nie myślą o poddaniu się Stanom Zjednoczonym. Choć doskonale wiedzą, że operacja „Olympic“ się zbliża. Harry Truman wydaje wszak rozkaz przygotowania operacji lądowania na Kyushu. Po krwawej Okinawie amerykańscy generałowie są jednak ostrożni. Japonia posiada jeszcze ogromne rezerwy. Armie w Chinach i Mandżuko. Amerykanie wiedzą doskonale, że każdy potencjalny żołnierz japoński na swojej ziemi będzie jak kamikadze. Doświadczyli przecież skutków ich ataków na Okinawie. Tego obawiają się najbardziej. Że wojna przeciągnie się o wiele miesięcy, że będą olbrzymie straty wśród żołnierzy lądujących na macierzystych wyspach. Ale obawiają się również wejścia Sowietów do wojny. Armia Czerwona mogłaby o wiele szybciej wkroczyć na Wyspy Japońskie od strony Hokkaido.
To wszystko, a zatem rozterki, plany i różne koncepcje przewijają się w „Cesarzu w sierpniu“ niemal przez cały czas.
logo
Koji Yakusho, In Nihon No Ichiban Nagai Hi Ketteiban
Autorem filmu jest Masato Harada, postać znana wielu znawcom japońskiego kina. Reżyser, producent, aktor. Zasłynął w przeszłości z roli Omury w filmie „Ostatni Samuraj“. Tego, który werbował Nathana Algrena i stał u boku cesarza Meiji.
Harada wyreżyserował bardzo subtelny obraz z posiedzeń japońskiego rządu, rady wojennej, sztabowców i kilku spotkań cesarza z premierem Suzuki, poprzednim premierem Hidekim Tojo (skazanym później na karę śmierci w procesie zbrodniarzy wojennych w Tokio).
Ale to nie są tylko nudne narady polityków czy sztabowców. Harada chciał pokazać to, co się stało w ciągu kilku dni w cieniu pałacowej rezydencji cesarza.
Ci, którym przyszło się wtedy zmierzyć z przeznaczeniem byli bohaterami swoich czasów. Potomkami rewolty Meiji, wnukami herosów bitwy pod Toba Fushimi. Samurajami XX wieku. Ciążyła na nich wielka odpowiedzialność. Z jednej strony zagłada, z drugiej hańba i upokorzenie.
Widzimy ich zatem w rozterkach, gniewie, żalu, wściekłości. W chwili buntu i rozpaczy. Wokół nich panuje cisza, gwar wojny jest gdzieś daleko. Film jest o tym, co tkwiło w ich umysłach.
Decydują się losy Japonii. Wybucha bomba atomowa w Hiroshimie, potem druga w Nagasaki. Amerykanie wiedzą, że jeśli nie zgodzą się na zachowanie pozycji cesarza to miliony Japończyków mogą zamienić się w Boski Wiatr. O tym właśnie generał Anami mówi w filmie kilkakrotnie. Chodzi o honor.
Anami to postać niezwykła. Został ministrem wojny na jej sam koniec. Walczył wcześniej na wielu frontach, ale cesarz widział go raczej blisko siebie jako szefa wojennego gabinetu. Anami był przeciwny poddaniu się. Uważał, że bombardowania Japonii nie zniszczą ducha jej obywateli. Nawet po Hiroszimie sprzeciwiał się uznaniu Deklaracji Poczdamskiej. Z tego powodu wielu wysokich rangą oficerów widziało w nim bohatera. Tego, który łączy tradycję i honor samuraja z realiami współczesnej wojny. A jednak, kiedy cesarz zdecydował, że cierpienia Japończyków powinny się skończyć powiedział do niego: „jestem japońskim żołnierzem i muszę Cię słuchać“.
I podpisał dokument o deklaracji zakończenia wojny.
W filmie jego postać gra Kōji Yakusho, aktor wybitny. Znany z roli Shinzaemon Shimady (“13 Assasins”), za którą otrzymał nominację do Asian Film Award. Pamiętamy go też z “Babel”, czy “Tokijskiej Sonaty”. Ulubieniec Takeshi Miike i Koizumiego…
Anami i Yakusho to wciąż ten sam samuraj. Tak jak Shinzaemon wie, że musi zginąć po spełnieniu swojego obowiązku, tak generał zrobi wszystko aby uratować honor Japonii. I popełnić następnie seppuku. Bo taki jest właśnie obowiązek samuraja.
Shinzaemon zabił brata shoguna u schyłku Edo. Teraz Anami kończy erę imperialnej Japonii, erę Meiji. Japonii. Kiedy dowiaduje się, że cesarz będzie bezpieczny i zachowa pozycję, generał ginie z własnej ręki.
Miecz i mundur generała Anami możemy zobaczyć w Yūshūkan, muzeum poświęconym wszystkim poległym dla cesarza. Tam gdzie świątynia Yasukuni…

Nihon no Ichiban Nagai hi Ketteiban, film Masato Harady. Japonia