
"Uwierzyłbyś, gdybym powiedział Ci, że istnieje strategia zrozumiała dla 7-latka, która zajmie 15 minut rocznie i uczyni Cię milionerem?" - tak znany amerykański inwestor William J. Bernstein zaczyna swój poradnik dla dwudziestoparolatków "Jak millenialsi mogą powoli się bogacić".
Nie licz na emeryturę od państwa Nawet Trybson wie, że nie ma co liczyć na emeryturę od państwa – i liczy na to, że dorobi się nim dożyje starości. Taki plan zapewne ma każdy z młodych ludzi, dwudziesto- i trzydziestoparolatków. Pytanie tylko: jak zostać bogatym na starość?
Problem ten rozwiązał słynny inwestor z USA William J. Bernstein. Co więcej, radzi nie tylko jak się wzbogacić, ale nawet zostać milionerem w ciągu tych kilkudziesięciu lat dzielących millenialsów od emerytury. To właśnie do tego pokolenia, nazywanego często "ekonomicznie straconym", Bernstein skierował swój poradnik, choć zawarto tam dość uniwersalną taktykę, z której może skorzystać każdy – najwyżej zarobi trochę mniej niż miliony.
William Bernstein
Jak zostać na starość milionerem Co więc trzeba zrobić, by nie trafić pod most ani nie błagać dzieci o miejsce do spania?
Wszystko zaczyna się od tego, by w wieku 25 lat zacząć odkładać 15 proc. każdej pensji. Zaoszczędzone kwoty inwestujemy po równo w trzy różne fundusze:
- fundusz akcji polskich (całego rynku), - fundusz akcji międzynarodowych (całego rynku), - fundusz obligacji polskich (całego rynku)
Oczywiście w oryginale poradnika znajdują się fundusze zarówno akcji, jak i obligacji amerykańskich, ale dla Polaków takie inwestowanie byłoby bardziej ryzykowne i skomplikowane niż w rodzime rynki.
Jeśli chodzi o samą taktykę bogacenia się, to w zasadzie tyle. Proste, prawda? Niestety, to nie koniec.
Taktyka prosta, oszczędzanie niekoniecznie Jak zaznacza Bernstein, by zostać milionerem na emeryturze, trzeba ściśle trzymać się jego instrukcji. Inwestor przypomina bowiem, że choć sama metoda jest prosta, to takie oszczędzanie na dłuższą metę nie jest łatwe, m.in. ze względu na pokusę wydawania już zaoszczędzonych pieniędzy lub namowy bankowych doradców, którzy zawsze wiedzą przecież lepiej jak powinno się inwestować.
Dlatego też nawet stosując jego taktykę, należy unikać kilku przeszkód – my ze względu na specyfikę języka polskiego przekuliśmy je na porady.
1. Nie wydawaj niepotrzebnie
Zdaniem Bernsteina, ludzie dzisiaj wydają za dużo pieniędzy, po prostu. Na najnowszego iPhone'a, piękny samochód albo wakacje na Bahamach.
William Bernstein
Bernstein wskazuje, że zaoszczędzić można chociażby wynajmując mieszkanie z współlokatorem zamiast samemu. – Niezależnie od tego jak bardzo złe może wydawać mieszkanie się z kimś, to nadal lepsze niż życie na kocim jedzeniu w wieku 70 lat – podkreśla inwestor.
2. Naucz się podstaw finansów
Można oszczędzać i inwestować bez jakiejkolwiek wiedzy na temat finansów, ale to tak jak próbować uczyć się latać samolotem bez wiedzy o aerodynamice, silnikach lub pogodzie. – To możliwe, ale nie polecam tak robić – podkreśla Bernstein przy lotniczym porównaniu. Jak wyjaśnia, chodzi mu o podstawową wiedzę na temat banków, lokat, procentów i tym podobnych rzeczy.
3. Naucz się również nieco historii finansów
Bernstein wyraźnie podkreśla, że to nie to samo, co wcześniejsza rada. Jeśli dalej porównamy finanse do latania, to poznawanie historii finansów jest jak czytanie przez pilotów raportów z wypadków lotniczych.
William Bernstein
Trudno nie przyznać Bernsteinowi racji – o giełdach często mówi się, że rządzą nimi tak naprawdę dwie emocje: chciwość i strach. Wiedząc jak funkcjonują kryzysy i finanse, znając nieco ich historii, można łatwo sobie przypomnieć, że np. spadki posiadanych akcji to tylko chwilowe załamanie i zaraz wszystko wróci do normy.
4. Pokonaj swojego największego wroga – siebie
To może być "onieśmielające" zadanie – zaznacza inwestor. Jak wyjaśnia, przez tysiące lat ewolucji człowieka i zwierząt wykształciliśmy u siebie myślenie głównie o krótkoterminowych ryzykach: ugryzieniu węża lub czarno-pomarańczowych pasach tygrysa czających się w buszu.
– Istoty ludzkie nie są po prostu przystosowane do radzenia sobie z długofalowym ryzykiem – tłumaczy Bernstein. I dodaje, że już na pewno nie zostaliśmy zaprojektowani do tego, by myśleć o ryzyku finansowym w odpowiedniej perspektywie, czyli kilku dekad.
William Bernstein
5. Nie daj się nabrać "potworom finansowym"
Słowem "potwory" Bernstein określa wszelkiej maści "specjalistów" od finansów i inwestowania, na których na pewno trafimy w swoim życiu. Może to być kuzyn albo kolega ze studiów, przez co nawet nie rozpoznamy go jako finansowego potwora. Na pewno jednak udzieli nam licznych rad, od których lepiej trzymać się z daleka. – Nawet jeśli są oni w stanie przekonać do siebie innych, a nawet samych siebie, bądź pewny, że Ciebie nie oszukają – radzi inwestor.
Poradnik to tylko mapa, a nie taksówka do bogactwa Po zastosowaniu się do tych rad, czy jak w oryginale pisze Bernstein – po wyeliminowaniu tych przeszkód z psychiki, można śmiało zacząć realizować taktykę odkładania 15 proc. i inwestowania w trzy fundusze.
Bernstein zaznacza jednak, by w dochodzeniu do emerytalnego bogactwa nie traktować jego poradnika jako ułatwienia: lotu lub taksówki prosto do celu, a jedynie mapę wskazującą drogę, którą jednak trzeba przejść samemu.

Czy to skuteczne? Na pewno! Pytanie tylko, na ile ta taktyka może pomóc Polakom zostać milionerami? Na to pytanie niestety nie da się odpowiedzieć, dopóki ktoś tego nie sprawdzi – a przy tak dynamicznej sytuacji w europejskiej gospodarce trudno jest przewidzieć co będzie za 15 lat, a co dopiero za 40, kiedy dzisiejsze dwudziestoparolatki zaczną przechodzić na emerytury. Niewątpliwie jednak zastosowanie się do rad Bernsteina i jego taktyki nikomu nie zaszkodzi – może jedynie pomóc zaoszczędzić na starość i nauczyć się dyscypliny w prywatnych finansach.
Należy przy tym zaznaczyć, że w swoim poradniku po podstawowej, omówionej wyżej części, inwestor rozszerza wszystkie rady i podaje nieco finansowego know-how dla laików. Tekst jest oczywiście po angielsku, ale napisany bardzo przystępnym językiem – i nawet jeśli ktoś nie chce skorzystać z rad Bernsteina, warto je przeczytać, by nieco lepiej zrozumieć kwestię oszczędzania.
