
Na kilka dni przed decyzją Komisji Europejskiej odnośnie uwolnienia internetu w Polsce rozmawiamy o tym z ministrem administracji i cyfryzacji dr. Rafałem Trzaskowskim. - Zniesienie obciążeń wpłynie pozytywnie na rozwój nowoczesnej infrastruktury telekomunikacyjnej w Polsce. Ma to bardzo duże znaczenie dla realizacji postanowień Europejskiej Agendy Cyfrowej – mówi dr Trzaskowski. Jak podkreśla, ponieważ celem planowanego przez UKE uwolnienia rynku internetu jest pobudzenie inwestycji, deregulacja przełoży się także na wyższy wzrost gospodarczy.
O co chodzi Przypomnijmy, że w 2007 roku UKE nałożyło na Orange obowiązek udostępniania swojej infrastruktury szerokopasmowego internetu innym operatorom. Miało to służyć rozwinięciu konkurencji na tym rynku i upowszechnieniu internetu. W 76 gminach cel ten został już spełniony i UKE uznało, że należy zdjąć regulacyjne kajdany z Orange – by firma ta mogła inwestować w nowe łącza, co obecnie jej się nie opłaca, gdyż od razu musiałaby udostępniać je innym.
W ten sposób operatorzy korzystający z infrastruktury Orange sprzedawaliby szybszy internet, ale taniej niż samo Orange – bo nie ponoszą kosztów utrzymania infrastruktury. To powoduje, że Orange nie opłaca się inwestować, a że jest to w zasadzie jedyna firma zdolna wyłożyć gigantyczne środki niezbędne do realizacji celów Europejskiej Agendy Cyfrowej, UKE chce teraz zderegulować rynek w 76 gminach, gdzie odpowiedni poziom konkurencji został osiągnięty.
Do 2018 wszyscy Polacy mają szybki internet Urząd argumentuje taki ruch również tym, że Orange jest w zasadzie jedyną firmą, która może realizować inwestycje w nowoczesną infrastrukturę, m.in. światłowody, na skalę ogólnopolską. Jak zapewniała w wywiadzie z naTemat prezes UKE Magdalena Gaj, dzięki deregulacji wszyscy Polacy do 2018 roku dostaną dostęp do łącz o prędkości co najmniej 30 Mbit/s.
Plany UKE poparli już, między innymi, prezydent Krakowa Jacek Majchrowski oraz prezes Unii Metropolii Polskich Paweł Adamowicz.
Teraz Urząd czeka na decyzję Komisji Europejskiej w tej sprawie. Jak zdradziła w rozmowie z naTemat unijna komisarz ds. agendy cyfrowej Neelie Kroes, opinię KE poznamy już 4 sierpnia.
Trzaskowski: regulacja znosi zbędne obciążenia Na kilka dni przed decyzją KE o uwolnienie rynku szerokopasmowego internetu spytaliśmy ministra administracji i cyfryzacji dr. Rafała Trzaskowskiego. W jego opinii, argumenty UKE za deregulacją są słuszne.
– Zaproponowana regulacja odpowiada aktualnej sytuacji na rynku dostępu do internetu - znosi zbędne obciążenia regulacyjne tam, gdzie już jest odpowiednia konkurencja – ocenia dr Trzaskowski. Jak dodaje, zniesienie tych obciążeń wpłynie pozytywnie na „rozwój nowoczesnej infrastruktury telekomunikacyjnej w Polsce”. - To będzie stanowiło dodatkowy bodziec dla Orange Polska, ale także dla operatorów alternatywnych do zwiększenia swoich inwestycji – podkreśla minister.
Trzeba czekać na opinię Komisji Gdy jednak pytamy o szanse na pozytywną opinię KE, Rafał Trzaskowski odpowiada niejednoznacznie. Przypomina bowiem, że pierwsza próba deregulacji, z 2012 roku, nie została wówczas zaakceptowana przez KE. Minister nie ocenia jednak, czy teraz Komisja będzie sprawie bardziej przychylna.
Warto jednak podkreślić, że zarówno zdaniem europosłanki Róży Thun, która w PE zajmuje się m.in. sprawami telekomunikacyjnymi, możemy mieć nadzieję na zielone światło od Komisji Europejskiej. Również poprzednik Rafała Trzaskowskiego i obecny europoseł PO Michał Boni uważa, że KE powinna być „otwarta na takie propozycje”.
Polska wydaje mniej na internet, niż inne kraje Rafał Trzaskowski zaznacza jednak, że „wszelkie działania wszelkie działania wpływające na zwiększenie inwestycji w Polsce należy uznać za uzasadnione i potrzebne”, bo Polska przeznacza na te cele zdecydowanie mniejsze kwoty, niż kraje Europy zachodniej. Dlatego dla ministerstwa w deregulacji kluczowy jest właśnie późniejszy wzrost inwestycji.
Cele Europejskiej Agendy? Idziemy do przodu Gdy jednak pytamy, czy uda się na czas zrealizować cele Europejskiej Agendy Cyfrowej, minister przyznaje: - Nikt nigdy nie twierdził, że osiągnięcie celów EAC będzie prostym zadaniem.
- Pierwszy cel zakładający powszechny dostęp do internetu szerokopasmowego do końca 2013 roku został zrealizowany. Osiągnęliśmy to poprzez wykorzystanie różnych technologii dostępowych, tj. stacjonarnych i bezprzewodowych (w tym satelitarnych) – przypomina dr Trzaskowski. Dodaje, że w kwestii pozostałych dwóch celów: dostępu do internetu 30Mb/s do 2020 roku dla wszystkich obywateli i dostępu do 100 Mb/s dla przynajmniej połowy gospodarstw, państwo podejmuje szereg działań, by wywiązać się z tych zobowiązań. Ma to gwarantować Narodowy Plan Szerokopasmowy, przyjęty przez rząd na początku roku.
Szybki internet kluczowy dla polskiej gospodarki Zarazem minister przyznaje, że realizacja planów EAC jest dla Polski bardzo ważna, bo „przyniesie korzyści społeczne, gospodarcze, będzie miała wpływ na wzrost innowacyjności”. - Szybko rozwijający się internet powoduje zmiany w światowej gospodarce, które są odczuwalne niemal we wszystkich sferach życia – przypomina dr Trzaskowski.
Minister wskazuje też, za raportem firmy Arthur D. Little, że podwojenie szybkości sieci szerokopasmowej zwiększa PKB o 0,3 procent.
- Według danych Banku Światowego, w krajach o niskim i średnim poziomie dochodów, każdorazowy wzrost penetracji łączy szerokopasmowych o 10 punktów procentowych przekłada się na zwiększenie wzrostu gospodarczego o 1,38 punktu procentowego, czyli więcej niż w krajach o wysokim dochodzie i więcej niż w przypadku innych usług telekomunikacyjnych – wyjaśnia Trzaskowski.
Dlatego też, jak przypomina szef resortu administracji i cyfryzacji, deregulacja przełoży się na wyższy wzrost gospodarczy. A to oznacza tylko korzyści – dla nas wszystkich.
