
W strefie euro trwa słabe ożywienie gospodarcze, zapoczątkowane jeszcze w 2013 roku. Francja, Włochy i... Holandia spowalniają eurozonę w próbach odbudowania dużego wzrostu gospodarczego. Światełkiem w tunelu jest dla krajów posiadających wspólną walutę stabilizacja na rynku pracy i pierwszy od dawna wzrost liczby pracujących.
Kto pogrąża eurozonę To właśnie trio Francja-Włochy-Holandia jest odpowiedzialne za niskie PKB w pierwszym kwartale 2014 roku – wzrost PKB wyniósł w tym okresie 0,2 proc. - czytamy w raporcie NBP o koniunkturze międzynarodowej. To mniej, niż oczekiwały instytucje finansowe - prognozy mówiły o wzroście na poziomie 0,4 proc., czyli nawet dwa razy więcej.
Włochy najbardziej przyczyniły się do słabszego niż spodziewany wyniku. PKB w tym kraju bowiem spadł, o 0,1 proc., podczas gdy finansjera oczekiwała nawet wzrostu o 0,2 proc. kwartał do kwartału. Jak jednak wyjaśnia w swoim raporcie NBP, dynamika PKB w strefie euro nieco osłabła ze względu na czynniki przejściowe, a nie trwałe, co może być pocieszeniem dla strefy euro.
Raport NBP o koniunkturze międzynarodowej
Warto jednak podkreślić, że łagodna zima na wyżej wymienione kraje działała negatywnie, ale już w Niemczech i Hiszpanii pomogła gospodarce. Oznaczała bowiem większą produkcję w sektorze budowlanym i przetwórstwie przemysłowym. To m.in. dzięki temu w Niemczech odnotowano wzrost PKB o 0,8 proc. kwartał do kwartału, podczas gdy oczekiwany wynik był o 0,1 punktu procentowego niższy. Podobnie łagodna zima zadziałała w Hiszpanii – kraj ten także odnotował niski, ale zauważalny wzrost PKB.
Ogólnie jednak z raportu NBP płynie dość pocieszający wniosek: ożywienie trwa, może nie wybuchło, ale jest dosyć stabilne, a jego osłabienie wynikało z przejściowych przyczyn.
Rynek pracy odrobinę urósł Dzięki temu nieco ustabilizował się rynek pracy w eurozonie. W czwartym kwartale 2013 po raz pierwszy od wiosny 2011 odnotowano wzrost liczby pracujących – co prawda, tylko o 0,1 proc., ale warto zaznaczyć, że przy rosnącym bezrobociu we Włoszech. Jak w wielu innych dziedzinach, również i tutaj wyniki strefy do góry ciągną Niemcy – gdzie bezrobocie regularnie spada od kilku lat, co widać na poniższym wykresie. Obecnie utrzymuje się ono na stabilnym poziomie 5,1 proc., co jest najlepszym wynikiem tego kraju od lat '80.

Pozytywne dane przyszły też z Francji i Hiszpanii, gdzie choć sytuacja na rynku pracy wciąż jest bardzo trudna, to powoli się poprawia. W tym drugim kraju liczba pracujących wzrosła pierwszy raz od 2008 roku i to aż o 0,6 proc. To lepiej, niż oczekiwano – choć niestety jednym z powodów wzrostu zatrudnienia w tym kraju było zwiększenie liczby pracowników w administracji, co zapewne pogrążonym w kryzysie obywatelom niezbyt się podoba.
Warto przy tym zaznaczyć, że wraz ze wzrostem zatrudnienia zmniejszyła się liczba przepracowanych godzin na zatrudnionego – co oznacza zwiększenie wydajności pracy w strefie euro. Jednocześnie pracownicy nie naciskali na wyższe pensje – tzw. presja na wzrost płac utrzymuje się, jak podkreśla NBP w swoim raporcie, na niskim poziomie. W ostatnim kwartale 2013 roku przeciętna godzinowa stawka brutto (nominalnie) w eurozonie zwiększyła się o 0,7 punktu procentowego.
Narodowy Bank Polski podkreśla jednak, że chociaż sytuacja na rynku pracy się poprawiła, to ożywienie gospodarcze wciąż jest za słabe, by liczyć na duże wzrosty zatrudnienia.
Niemcy prą do przodu Poprawę sytuacji w strefie euro widać również w nastrojach gospodarczych. Wskaźniki koniunktury w kwietniu 2014, podobnie jak w pierwszym kwartale roku, pokazywały wzrost aktywności gospodarczej w strefie euro. Najlepsza sytuacja pod tym względem jest oczywiście w Niemczech, ale i Hiszpania odnotowała wysokie odczyty wskaźników koniunktury.
Niższe, choć wskazujące na ekspansję poziomy wskaźników obserwowane są we Włoszech i Francji. Również odczyty wskaźnika ESI Komisji Europejskiej wskazują, że w I kw. br. i na początku II kw. br. kontynuowane było ożywienie w strefie euro i jej głównych gospodarkach.
Z optymizmem w przyszłość To wszystko daje stosunkowo – jak na wciąż trwający kryzys – optymistyczne prognozy na pozostałe miesiące 2014 roku. NBP w raporcie podkreśla, że zarówno Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz walutowy jak i OECD podniosły swoje prognozy odnośnie PKB strefy euro.
W krótkim okresie wzrost PKB ma jednak być wciąż dość niski, ale NBP zaznacza, że nieco lepsza jest perspektywa średniookresowa.
RAPORT NBP O Koniunkturze międzynarodowej
Stymulować wzrost mogą również działania samych państw – mowa tu o Francji i Włoszech, które powinny przeprowadzić głębokie reformy strukturalne. Gdyby to zrobiły, analitycy zapewne zmienią swoje prognozy na nieco bardziej optymistyczne.
Wszystko zależy od Rosji? Oczywiście to tylko jedna strona medalu – bo wewnątrz strefy euro występują też czynniki mogące skutecznie hamować wzrost PKB. Francja i Włochy to broń obosieczna – jeśli nie zreformują swoich gospodarek, mogą jeszcze mocniej ciągnąć w dół eurozonę. Istotny też będzie raport Europejskiego Banku Centralnego o niepewności w sektorze bankowym – jego wyniki mogą rzutować na całą gospodarkę strefy euro, zarówno negatywnie jak i pozytywnie.
Ostatnim elementem, wymienianym jako czynnik ryzyka dla wzrostu PKB, jest konflikt rosyjsko-ukraiński. Autorzy raportu prawdopodobnie nie spodziewali się tak szybkiej eskalacji przemocy i idących za nią sankcji. Biorąc zaś pod uwagę fakt, że wiele krajów europejskich – m.in. Francja i Włochy, mające już duże problemy – robi interesy z Rosją, los strefy euro na najbliższe lata może leżeć nie do końca w rękach Angeli Merkel, Francoisa Hollande'a i Davida Camerona, ale Władimira Putina.
