
To będzie najbardziej handlowa sobota w tym roku. Jeden z tych dni, kiedy zamiast rozsądkiem, kierujemy się czystymi emocjami, bo ulegamy presji społecznej i – co najważniejsze– nie chcemy zawieść naszej drugiej połowy. Właśnie dlatego zapłacimy zdecydowanie więcej za wszystko, co walentynkowe – kwiaty, seans kinowy, kolację, czy nawet za truskawki w Lidlu, bo i te kojarzą się ze świętem zakochanych.
– Każde święta wywołują w klientach ślepotę na ceny – słyszę od osoby na wysokim stanowisku jednej z sieci hipermarketów. – Wystarczy, że lizak, poduszka, bombonierka będą miały napis z serduszkiem i już klient nie może porównać jej ze standardowym produktem, gdyż ten jest unikalny i dedykowany – słyszę od znawcy branży.
Przedstawiciel dużej sieci hipermarketów
Czerwony kolor działa na nas jak płachta na byka. – Jeśli sprzedawca opakuje towar w czerwone barwy, szybciej go zauważymy. Klient kupując go nie do końca będzie zwracał uwagę, ile za niego płaci – mówi Piotr Miączyński, autor bloga "Towar niezgodny z umową".
Zapomnij o zniżkach Jeśli ktoś liczy, że trafi w walentynki na promocje, może śmiało zostać w ten "wyjątkowy wieczór" w domu. Każdy będzie chciał wycisnąć z nas jak najwięcej pieniędzy, a konkretnie 1,5 mld zł – informuje SW Research. Przede wszystkim właściciele kwiaciarni, drogerii, sklepów z upominkami, którzy sprzedają kilkakrotnie więcej towaru po zawyżonych cenach.
– Szykujemy się na jutro, bo będzie szaleństwo. Walentynki to jak Sylwester, ludzie tak samo często zamawiają taksówki – słyszę od warszawskiego taksówkarza, który wprost nie może się doczekać jutrzejszego dyżuru. 38,4 proc. pań oraz 41,6 proc. mężczyzn ma zamiar wydać w walentynki od 51 do 100 zł. Z kolei 15,8 proc. kobiet oraz 21,5 proc. panów zapowiada, że wyda jeszcze więcej.
Niemałym wydatkiem będzie kino. Multikino informuje na swojej stronie, że w dniach 13-14 lutego nie prowadzi rezerwacji miejsc. Cena za bilet normalny wynosi jak zawsze i tak sporo: 31,60 zł. A jeśli ktoś chciałby pójść na tegoroczny hit walentynek "Pięćdziesiąt twarzy Greya", o 19.00 w Złotych Tarasach może liczyć na te miejsca:

Wyższa cena, niższa jakość Czy w walentynki, które wypadają w tym roku w sobotę, trudno będzie znaleźć dobrą restaurację? Nie, trudno będzie znaleźć jakąkolwiek restauracje, bo co piąty z nas zamierza spędzić ten wieczór właśnie na kolacji. Oczywiście można zabrać wybrankę na zawsze tanie klopsiki w Ikei, albo wykorzystać kupony na Big Mac'a. Niestety, przynajmniej w ten jeden wieczór po prostu musimy odrobinę zainwestować w swój związek.
Oto przykładowe menu jednej z restauracji w Elblągu. Zestaw I „Tylko mnie kochaj” 65 zł/os., Zestaw II „Romeo i Julia” 60 zł/os., Zestaw III „Miłosny Pocałunek” 55 zł/os. W Warszawie ceny za romantyczną kolację wynoszą nawet 140 zł za osobę i więcej.

Oczywiście nie będzie tak, że na ten jeden wieczór restauratorzy przedrukują swoje menu, zwiększając ceny. Ale jak mówi Szymon Kohut z Krakowskiej Szkoły Restauratorów, możemy spodziewać w ten dzień nie do końca korzystnych "promocji".
Szymon Kohut
Klient i tak pojawi się w lokalu, nawet przy wyższych niż zwykle cenach. I jak to bywa przy dużym zainteresowaniu konsumentów, walentynkowa kolacja nie musi być równie smaczna, co w jakikolwiek inny dzień. – Jedzenie jest podawane na szybko i nie jest tak dobrej jakości jak zwykle. Wolę sobie odpuścić kolację na mieście w ten wieczór – mówi mi szefowa firmy kateringowej.
– Jeśli są walentynki, na pewno jest wzmożony ruch. A jak jest wzmożony ruch, to najczęściej przymyka się oko na pewne sprawy. Natomiast profesjonalne restauracje zabezpieczają się na ten dzień większą ilością sprzętu, w myśl zasady "wszystkie ręce na pokład" – mówi Kohut.
Piotr Mączyńskie dodaje, że podwyższanie cen w Walentynki to zupełnie normalna praktyka handlowa, która wykorzystuje fakt, że tego dnia jesteśmy słabsi. – Gdybyśmy prowadzili biznes, sami też podwyższalibyśmy ceny wiedząc, że ludzie i tak to kupią – mówi autor bloga "Towar niezgodny z umową".
