
Któż z nas nie ma dziś smartfona? Jadąc w tramwaju siedzimy z nosami w ekranach. Wstając i zasypiając sprawdzam, co się dzieje w świecie. Zamiast rozmawiać z bliskimi, klikamy. Oczywiście jest to ta najmniej pozytywna wizja, ale nie ma co ukrywać – coraz częstsza. Czy dalej byśmy tak robili, gdyby okazało się, że smartfony kradną duszę?
Zamknięci w smartfonach Taką wizję świata przedstawił w swoich pracach dwudziestoletni fotograf Antoine Geiger, o czym pisze „Hiro”. Młody Francuz wszędzie wokół siebie obserwował ludzi, którzy poza ekranem swojego telefonu, czy tabletu nie widzą świata. Brzmi znajomo, prawda? Fotograf postanowił uwiecznić tę podwójną rzeczywistość i zwrócić uwagę na to, co tracimy.
Fotograficzna dusza Nie jest to jednak jedyna tego typu interpretacja. Wierzono kiedyś, że duszę kradnie też fotografia. Jeśli uwieczniano nas na zdjęciu, zamykano w niej także część naszej duszy. Był to jeden z przesądów, o których pisałam w naTemat. Co więcej, jeśli w niego wierzyć, możemy mieć władzę nad wieloma ludźmi, bowiem posiadając czyjeś zdjęcie posiadamy też część jego osoby.
Lustrzane odbicie Dusze kraść mają również podobno lustra. Wyciągają ją z nas i zatrzymują w sobie. Ma to też wiele wspólnego z mitem o Narcyzie, który zapatrzony w swoje odbicie nie mógł oderwać wzroku. Czyż popularne selfie nie są tego współczesnym odzwierciedleniem?
Źródło: "Hiro"
Napisz do autorki: [email protected]
