
Miliony Polaków sprzedających na witrynach typu Allegro mogą mieć kłopoty. Nawet ci, którzy nie mają firmy, według prawa są przedsiębiorcami i powinni odprowadzać podatki. Powinien również przestrzegać praw konsumenta i profesjonalnie informować go o wadach, zaletach i funkcjonalności produktu. Jeśli to ignoruje, sprawą zajmie się sąd. A to może być kosztowne.
Tak stało się w przypadku Krzysztofa K., którego przykład przywołuje "Rzeczpospolita". Mężczyzna handlował w internecie produkowanymi przez siebie rębakami do gałęzi. Jeden z nich zakupił Janusz D. Rębak okazał się zupełnie nieprzydatny. Mimo zapewnień nie działał w połączeniu z ciągnikiem, który ma Janusz D.
Janusz D. wygrał. Nie ma znaczenia, czy handlujący w sieci ma zarejestrowaną firmę, czy nie. Ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej obowiązuje każdego kto, działa jak przedsiębiorca, czyli jego działanie w sieci przynosi dochody. Wystarczy, aby sprzedający działał jak przedsiębiorstwo, był zorganizowany na kształt przedsiębiorstwa czyli ze swojej działalności uczynił stałe źródło dochodów. Na tej podstawie wyrok wydał sąd. Czy to oznacza, że każdy handlujący w sieci, może skończyć, jak Krzysztof K.?
Irena Żebrowska
naczelnik Urzędu Skarbowego w Otwocku, który kontroluje handlujących na Allegro
Żebrowska ostrzega, że każdemu zajmującemu się niezarejestrowanym handlem w sieci grozi wysoki podatek i fiskus za pięć lat wstecz.
W przypadku Krzysztofa K. sąd zaznaczył ponadto, że sprzedawca ma obowiązek poinformować klienta to możliwościach innego zakupu, przekazać mu szczegóły techniczne i instrukcję obsługi.
Zatem, wszyscy handlujący w sieci, powinni brać pod uwagę fakt, że sprzedając nawet najmniejsze drobiazgi w większej liczbie, mogą być przed sądem potraktowani jako przedsiębiorcy, mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za nieodprowadzenie za nie podatku i za nieprofesjonalne traktowanie klienta. A to może być kosztowne dla kieszeni.
Więcej w "Rzeczpospolitej"
