
Kiedy Andrzej Duda ściskał prawicę prezydenta Chin, w warszawskim hotelu Intercontinental doszło do ważniejszego, bo też bardziej konkretnego spotkania na szczytach biznesu. Chiński biznesmen Kevin Fenn, założyciel platformy handlowej OSell wraz ze współpracownikami przedstawił pomysł na ucywilizowanie handlu w Wólce Kosowskiej.
OSell, popierany oficjalnie przez chińskie ministerstwo handlu, za 20 mln dolarów zbuduje tam showroom z najnowszymi i najlepszymi produktami z chińskich fabryk. Każdy przedstawiony tam produkt będzie można zamówić i sprowadzić w ilościach hurtowych z Chin w zaledwie 16 dni – połączeniem kolejowym Jedwabny Szlak. To szybciej niż dostawa ze słynnego Aliexpress czy z Alibaba.com. I wygodniej, bo bez kupowania w ciemno albo wyprawy do chińskiej fabryki. Temu przedsięwzięciu patronuje chiński prezydent, który oprócz rozmów z Andrzejem Dudą chce załatwić konkretne interesy również dla Huawei (patrona Roberta Lewandowskiego), czy Bank of China.
Kevin Fenn, założyciel OSell
Dziś Wólka jest największym w Europie magazynem chińskich i wietnamskich produktów. Ale słynie z podróbek, nazywanych „replikami” lub „original copy”, taniej odzieży, towaru kupowanego często z pominięciem faktur i podatków. Założyciel OSell pod patronatem chińskich polityków, chce zmienić taki wizerunek produktów Made in China. Aby produktów takich firm jak popularne u nas Xiaomi nie nazywano chińszczyzną.
Kevin Fenn

Wólka Pany! Egzotyczne hurtowe miasteczko pod Warszawą, gdzie nie można się dogadać po polsku i gdzie napisy w myjni samochodowej są po chińsku i wietnamsku nabrało wartości. Chińczycy podali do wiadomości informację, jakiej nie potrafiła zdobyć nawet Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Cztery lata temu po własnej akcji przeciwko azjatyckim przemytnikom ABW poinformowała, że w wyniku nielegalnych operacji szacuje się na "może nawet miliardy złotych”. To dość ogólne stwierdzenie zweryfikowała niedawno firma Zheijang China Commodities City Group z Szanghaju. Twierdzi, że przez podwarszawskie centrum handlu hurtowego przepływa corocznie około 4 miliardy dolarów (po przeliczeniu 16 mld złotych).
Dane wypłynęły dość przypadkowo. Tylko dlatego, że ta chińska spółka jest notowana na giełdzie w Szanghaju, a podpisała umowę o współpracy w zarządcą „chińskiej części Wólki”. Do 10 istniejących hal hurtowni dobudowane zostaną dwa obiekty. Menedżerowie chcieli poinformować inwestorów o potencjale inwestycji w Polsce.

Te kwoty są o tyle szokujące, że czterokrotnie przewyższają przychody największej polskiej firmy odzieżowej LPP. A cały rynek handlu odzieżą i butami w Polsce wyceniany jest zaledwie na 29 mld zł. Jednym zdaniem Wólka Kosowska rządzi. A pogłoski o azjatyckich milionerach jeżdżących tam Bugatii Veyronem nie muszą być przesadzone. Sława centrum hurtowego dociera znacznie dalej niż nam się wydaje skoro zainteresował się nim Kevin Fenn.
Chiński dream Kim jest biznesmen tak żywo zainteresowany Polską? W latach 90 założył w Chinach pierwszą prywatną sieć komputerową, po czym przejął 70 procent udziałów na rynku usług internetowych. Podczas studiów w Kanadzie stworzył społeczność internetową Aimoo, która plasowała się w pierwszej piątce for pod względem przepływu sieciowego w Ameryce Północnej przez trzy lata z rzędu – to cytat z oficjalnego biogramu. 2010 roku założył serwis OSell wspierający handel internetowy z Chin.
Takich przedsięwzięć jest znacznie więcej. To serwis Alibaba.com notowany na giełdzie w Nowym Jorku, którego założyciel Jack Ma powiedział ostatnio, że chińskie podróbki są często lepsze od oryginałów. Jest także czy Wish.com założony przez Polaka, który sprzedaje milion produktów dziennie. OSell to nie sklep internetowy, ale platforma wystawowa. na całym świecie otwiera wielkie showroomy, w których wystawia towar z Chin, ale luksusowy. Zamiast lecieć do Chin i szukać fajnych produktów handlowcy mogą je obejrzeć u siebie w kraju. Jak to działa?
Fenn podaje przykład niedużej firmy z Warszawy działającej w branży AGD, w tym również dekoracji, zasłon i płytek ceramicznych. Załóżmy, że w Polsce stają się modne zasłony w duże zielone grochy. Wyprodukowanie znaczących ilości towaru na nasz rynek trwa w chińskiej fabryce od 3 do 6 miesięcy. Ale wcześniej polski menedżer musi odbyć dwudziestogodzinny lot z Warszawy do Kantonu z przesiadką w Dubaju, a następnie przeznaczyć około 10 dni na poszukiwania i ocenę nowych produktów na rynku sprzedaży hurtowej. Taka wyprawa kosztuje kilkanaście tysięcy złotych, wliczając opłaty za przelot i zakwaterowanie.
– Nie tylko pochłania to znaczne ilości czasu i pieniędzy, lecz także trudno jest czasem znaleźć produkty spełniające oczekiwania warszawskich konsumentów. Wygodniej będzie wybrać się do naszego showroomu zamówić produkty na miejscu i do tego z 40 procentowa zniżką – przedstawia projekt Fenn.
Takich magazynów OSell ma już na świecie 20, między innymi w Dubaju oraz Paryżu, teraz przyszedł czas na Wólkę Kosowską – prawda, że pięknie to brzmi?
Napisz do autora: [email protected]
