Fot. materiały prasowe

„Julieta” Pedro Almodóvara to wielki powrót hiszpańskiego mistrza do kobiecego wszechświata. W swoim nowym filmie reżyser „Porozmawiaj z nią” i „Volver” wraca do rzeczywistości, w której czuje się najlepiej: świata kobiet i ich namiętności.

REKLAMA
„Julieta” to trzymająca w napięciu historia matki poszukującej córki, która wiele lat temu zniknęła bez śladu. Opowieść o skrajnych uczuciach, jakie odczuwamy wobec najbliższych i tajemnicach, które przed nimi skrywamy. Filmowa adaptacja opowiadań wyróżnionej literacką Nagrodą Nobla Alice Munro pokazuje, że siłą kina Almodóvara jest niezmiennie wiara w potęgę uczuć i miłości.
logo
Fot. materiały prasowe
Hiszpański reżyser buduje swój najnowszy film wokół życia tytułowej Juliety. Niczym w rasowym melodramacie albo telenoweli nie zabraknie nierozwikłanych do samego końca tajemnic, dramatycznych wydarzeń, okraszonych melancholijną muzyką, sfotografowanych we wspaniałych kolorach.
Dwa tragiczne rozstania, a także przypadek i pech, naznaczyły świadomość Juliety. Poczucie winy, które dotyka także jej córkę, wślizgnęło się w scenariusz, choć – jak przyznaje reżyser – nie zdawał sobie z tego do końca sprawy. Pojawiło się, kiedy wydawało się, że scenariusz jest już gotowy, w momencie, gdy jego elementy dopasowują się wzajemnie z powodu samej opowieści. Poczucie winy podróżuje z Julietą w pociągu, niczym tragiczne przeznaczenie.
logo
Fot. materiały prasowe

Historia stała się jeszcze mroczniejsza dzięki kompozycjom Alberta Iglesiasa. Wydaje się, że Iglesias stworzył do „Juliety” jedną z najlepszych swoich ścieżek dźwiękowych. Reżyser chciał odejść od muzyki, która zsynchronizowana jest z cięciami, więc Alberto zsynchronizował ją z głosami i spojrzeniami postaci. Nawet jeśli mamy szerokie ujęcie z grupą aktorów to wydaje się, że muzyka dobiega wprost z oczu Juliety. W filmie pojawia się tylko jedna piosenka, która towarzyszy napisom końcowym - Chavela Vargas śpiewa w „Si no te vas” („Jeśli nie odejdziesz”) słowa będące kontynuacją ostatniej kwestii Juliety: „Jeśli odejdziesz, mój świat się skończy, świat w którym żyjesz tylko ty. Nie odchodź, nie chcę, żebyś odchodziła, bo gdy tylko to zrobisz, ja umrę”.
U Almodovara jak zawsze ważna jest też strona wizualna. Twórcą Siedzącego Mężczyzny i innych dzieł z pracowni Avy (przyjaciółki Juliety) jest rzeźbiarz Miquel Navarro. Figurka ta towarzyszy rezyserowi od dwudziestu lat i od zawsze chciał, by pojawiła się w jednym z jego filmów. Są takie krajobrazy, piosenki, przedmioty, co do których miewa wrażenie, że prędzej czy później trafią do jego filmu. Czeka cierpliwie, aż pojawi się odpowiedni moment. Tak było z czarnym wybrzeżem Lanzarote w „Przerwanych objęciach”, z nurkiem ze „Zwiąż mnie!”, czy nawet brązowym ręcznikiem, którym Antia i Bea wycierają smutną Julietę. Plakat reklamujący wystawę Luciena Freuda czekał tylko cztery lata, by znaleźć się na ścianie nowego mieszkania Juliety, które dzieli w spokojnym okresie życia z Lorenzo Gentilem. Bardzo jest zadowolony z tego, jak spojrzenie Freuda koresponduje z Julietą, przetrząsającą śmieci w poszukiwaniu niebieskiej koperty, którą wcześniej wyrzuciła do kosza. Kosz należał do samego Almodóvara i również tutaj reżyser wiedział, że kiedyś znajdzie on swoje miejsce na ekranie.
Marynistyczne obrazy wykorzystane w filmie namalował pochodzący z Galicji Seoane. Almodovar chciał, by w galicyjskim domu bohaterów znalazły się dzieła sztuki i przedmioty wykonane przez artystów i rzemieślników pochodzących z regionu – stąd cudowne ceramiki Sargadelosa.
Jak zwykle wszystko u Almodovara ma swoje miejsce i swój czas, i ponownie najważniejsze są u niego kobiety. Film powinien jednak zachwycić wszystkich – już od 2 września zapraszamy na „Julietę” do kin w całej Polsce.
logo
Fot. materiały prasowe