
W wywiadzie dla TVP Jarosław Kaczyński szybko znalazł wyjaśnienie dla niepokojących danych GUS o słabnącej sile polskiej gospodarki. W swoim stylu stworzył teorię o spisku biznesu przeciwko rządowi dobrej zmiany. – Przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi nie chcą podejmować różnego rodzaju zyskownych przedsięwzięć gospodarczych, bo uważają, że lepiej zaczekać, aż wrócą dawne czasy – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Kim są owi spiskujący biznesmeni? Tego prezes już nie powiedział. Za to w rozmowie z naTemat Wojciech Warski, przedsiębiorca, prezes informatycznej firmy Softex Data i przewodniczący konwentu Business Centre Club opowiada o prawdziwych nastrojach wspór przedsiębiorców.
Wojciech Warski, przedsiębiorca, szef konwentu BCC
Według Warskiego, na zastój w gospodarce (GUS ogłosił spadek PKB do 2,5 proc. ) ma wpływ niepewność i niepokój przedsiębiorców. Bo – jego zdaniem – każdy, kto prowadzi jakąkolwiek działalność gospodarczą, a umie liczyć, wie, że źle się skończy aktualna polityka rządu.
Wojciech Warski
Biznesmen podsumowuje, że Polską gospodarkę ciągnie ok. 250-400 tys. ludzi prowadzących działalność gospodarczą i osiągających wysokie dochody. To jednak dzięki pracy ponad przeciętną normę i podjęciu ryzyka zatrudniania innych. Właśnie na klasie średniej skupia się pozyskiwanie dochodów budżetowych. Nie znają dnia, ani godziny, kiedy pojawi się pomysł, całkiem "przypadkowo i niechcący", rujnujący ich biznes.
PiS vs Biznes Chodzi o pojawiające się zapowiedzi wprowadzenia podatku jednolitego dla jednoosobowych firm. Najpierw w tak zwanych bogatych uderzył Henryk Kowalczyk, szef komitetu Stałego przy Radzie Ministrów. Powiedział, że chce aby „bogaci prezesi płacący niski podatek liniowy zaczęli płacili więcej podatków". Szybko wytknięto mu błędy. Chociażby ten, że bogaci prezesi ZAWSZE rozliczają się według skali podatkowej. Kowalczyk pierwszy puścił w eter, że stawka podatku może wynieść 30 czy 40 procent dla samo-zatrudnionych mających około 10 tys. obrotów miesięcznie. – Nic im się nie stanie, jakby w ciągu roku zapłacili 3000 złotych podatku więcej – mówił.
Ci bardziej przedsiębiorczy zaczęli rozważać emigrację podatkową do Czech. Wówczas do akcji wszedł wicepremier Mateusz Morawiecki, zaprzeczając pogłoskom o istnieniu pomysłu 40-procentowego podatku. Było to jednak równie autentyczne i szczere jak inne jego wypowiedzi. Najpierw mówił, że Polska nie chce być montownią śrubek, nie będzie przywilejów dla zagranicznych inwestorów. Potem poklepywał się po plecach z szefem Daimlera oferując firmie bogaty pakiet subwencji.
Lista działań wymierzonych w mały i większy biznes jest znacznie dłuższa. Podatek handlowy okazał się sprzeczny z prawodawstwem Unii Europejskiej. Za to z sukcesem wprowadzono podatek od aktywów instytucji finansowych. Ten jednak zemścił się wysokimi prowizjami w bankach, a teraz wyższymi stawkami ubezpieczeń. "Na tapecie" był też podatek od wody – ze stawką prawie najwyższą w Europie. Uderzał w polskich producentów napojów, jak Maspex z Wadowic. Rząd napiera na zakaz handlu w niedziele, a to z kolei strata 40 zyskownych dni w biznesie sprzedawców.
Jako niebywały sukces rządu odtrąbiono uszczelnienie systemu podatkowego i skuteczność kontroli skarbowych. Tylko w przypadku VAT "odzyskano" dla budżetu ponad 600 mln zł – wzrost o 300 procent w porównaniu do ubiegłego roku. Wynik osiągnięto za sprawą serii decyzji urzędników skarbowych o odmowie lub wstrzymaniu wypłaty rzetelnie naliczonych w firmach zwrotów tego podatku – ujawnia Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.
Wojciech Warski
To nie będzie kraj dla bogatych W wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego słychać jednak specyficzny ton. To stara i pielęgnowana latami niechęć do przedsiębiorców, szczególnie tych z list najbogatszych Polaków. Pisaliśmy o spektakularnych zatrzymaniach szefów dużych firm. Zarazem mimo upływu miesięcy nie ujawniono jakichś drastycznych zarzutów. Teraz do listy pytań służb dojdzie kolejne: czy bierze Pan/Pani udział w spisku biznesu przeciw rządowi?
Napisz do autora: [email protected]
