Wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit, wspomniał o realnym problemie , ale w spiskowym nastroju.
Wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit, wspomniał o realnym problemie , ale w spiskowym nastroju. fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Zbudowane w większości przez niemieckie firmy, za pieniądze z Unii Europejskiej, czyli w większości niemieckie. To na nich odbywa się największy tranzyt towarów z Niemiec na Wschód, a dzięki nim Hamburg może być największym polskim portem.

REKLAMA

Wielu komentatorów wyśmiewa kolejną spiskową teorię w rządzie, a jednak coś w niej jest. Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury stwierdził, że autostrady A2 i A4 nie służą Polakom. Ponieważ budowa dróg prowadzących z zachodu na wschód odpowiadała interesom bardziej naszych sąsiadów, a nie interesom Polski.

– Czy Polacy na pewno tego chcą? Naprawdę chcą abyśmy wzięli te plany i przeorali Górę Świętej Anny jak chcieli tego ich niemieccy prześladowcy? - austriacki menedżer firmy Ilbau dziwił się studiując w 2000 roku plany budowy autostrady A4 pod Opolem. Scenkę zapamiętał Jarosław Duszewski wówczas kierownik na tej budowie.

I wspomina to tak: – Wszyscy się dziwili, że współczesne plany budowy A4 idą wytyczonym znacznie wcześniej niemieckim śladem. Trasę zaplanowano tak, by z premedytacją niszczyć otoczenie Góry Świętej Anny, miejsca ważnego dla pamięci zaciekłych walk III powstania śląskiego. Pamiętam, że jeden z protestujących przeciwko takiemu poprowadzeniu trasy zabetonował sobie nogi w wannie stojącej w opuszczonym domu. Rozebraliśmy ścianę łazienki i koparka zabrała go razem z wanną na bok.

Dowód na "realizacje niemieckich interesów", autostrada rozjechała miejsca pamięci po bitwie Powstańców  Śląskich.
Dowód na "realizacje niemieckich interesów", autostrada rozjechała miejsca pamięci po bitwie Powstańców Śląskich. google maps

Podkreśla, że pierwszą w pełni ukończoną autostradą była A4, na południu polski łączy Niemcy z Ukrainą, pod drodze przebiega przez Wrocław, Gliwice , Katowice, Kraków i Rzeszów. Druga pod względem długości autostradą jest A2 - także biegnie z zachodu na wschód.

– Nie ma w Europie takiego kraju, gdzie wybudowano by dwie równoległe trasy tranzytowe, nie mając krzyżowego połączenia północ-południe. Z drugiej strony w pierwszej kolejności budowane były te drogi, na których był przewidziany największy ruch – twierdzi Duszewski, były prezes firmy Alpine Bau.

Kto płacił, ten budował Według niego teorię spisku autostradowego wzmacniają dane o tym, kto finansował budowę dróg w Polsce. W 2012 roku podczas boomu związanego z odbywającymi się w piłkarską imprezą Euro 2012 Krajowy Fundusz Drogowy odnotował 14,2 mld zł wpływów z środków unijnych, niecałe 4 mln z emisji obligacji, a tylko 3,5 mld z krajowych funduszy. Podobne proporcje są do dziś. To oczywiste, że największym płatnikiem do budżetu UE są Niemcy, więc do firm z niemieckich kapitałem lub innych zagranicznych wracały pieniądze wydawane w Polsce na drogi.

W "bogatym roku" 2011 jeden z wiodących wykonawców dróg był Strabag, który uzyskał w Polsce 1,7 mld euro. To wprawdzie firma wywodząca się z Austrii, ale notowana na giełdzie we Frankfurcie. Przed laty przejęła działających w Polsce niemieckich wykonawców dróg, firmy: Hermann Kirchner oraz Heilit+Woerner. Strabag nie tylko był największym spośród wykonawców "A-czwórki", ale ma także udziały w koncesyjnym odcinku A2.

Hamburg największym polskim portem Dzięki polskim autostradom zachód-wschód Hamburg przez lata mógł być nazywany największym polskim portem. W niemieckim porcie odprawiano towary znacznie taniej (względu na podatek VAT i cła). Następnie dzięki rozwiniętej sieci dróg w Niemczech towar mógł dotrzeć np. do Krakowa o dwa, trzy dni szybciej niż statkiem do Gdyni, a stamtąd trasą S7 na południe Polski. Kilka lat temu przedstawiciele portów, armatorów, Związku Miast i Gmin Morskich przekonywali, że nasze porty pracują tylko na poziomie od 30 do 50 procent swojej mocy.

Największy ruch TIR-ów jadących z towarami odbywa się po drodze A4 oraz A2. Potwierdzają to również statystyki viaToll - systemu poboru opłat na drogach. W minionym roku najwyższe przychody w ramach systemu wygenerowała autostrada A4 (399,45 mln zł), a w następnej kolejności droga ekspresowa S8 (208,86 mln zł) oraz autostrada A2 (156,59 mln zł). Wszystkie trasy wiodą na kierunku zachód-wschód. Autostrada A1 jest dopiero na czwartym miejscu - jako wciąż nieukończona.

– Odcinek S1 Tomaszów Mazowiecki - Częstochowa to bodajże najbardziej zapchany TIR-ami kawałek drogi w Polsce. Tam jednak ostatnim bogatym inwestorem był Edward Gierek, a wykonawcą Ludowe Wojsko Polskie. W ten sposób popisowo odcięliśmy własne porty od biznesu logistycznego - mówi dalej Jarosław Duszewski.

I tu jednak wyczerpuje się "spiskowość" teorii Jerzego Szmita, bo za kolejność i priorytety w budowie dróg odpowiadali polscy urzędnicy, w tym i Jerzy Polaczek z rządu PiS w latach 2005-2007. A jedyna autostrada, jaka powstała zgodnie z zaplanowanym terminem, bez bankructw podwykonawców i procesów sądowych, to koncesyjny odcinek Autostrady Wielkopolskiej. Trudno się jednak dziwić, tam zarobić chciał wówczas najbogatszy Polak - Jan Kulczyk.

Napisz do autora: [email protected]