
Najlepsze historie leżą nie tylko na ulicy, ale też w kartonowych pudłach. Polski pisarz Kuba Wojtaszczyk zupełnie przypadkiem natrafił na romantyczny pamiętnik starszej kobiety. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby obiektem westchnień nie był papież Jan Paweł II. – Są fragmenty, w których pisze, że nie chce jechać na pielgrzymkę, bo nie chce być jedną z tłumu, zwykłym ziarnem, tylko "tą jedyną" – mówi naTemat autor książki "Słońce narodu". Pamiętnik nie jest zabiegiem marketingowym, bo widziałem go na własne oczy.
Pamiętnik zostały znaleziony w Poznaniu ponad 2 lata temu. – Przeprowadzając się do innego mieszkania, wybrałem się na pchli targ, by tam poszukać "hipsterskich" bibelotów. Wśród hałd starych woluminów był zeszyt. Moją uwagę zwróciła starodawna, plastikowa okładka. Zajrzałem do środka i domyśliłem się, że to dziennik. Zawstydzony, że patrzę w czyjeś wspomnienia, poszedłem do sprzedawcy. "Wścibstwo" kosztowało mnie jedynie 2 złote, zapłaciłem i odszedłem w pośpiechu – wspomina Kuba Wojtaszczyk.

Pisarz nie mógł dobrze rozczytać pamiętnika (sam mam z tym problemy), jednak z pomocą przyszła mu przyjaciółka z darem do rozszyfrowywania takich "hieroglifów".
Kuba Wojtaszczyk
Autor książki "Słońce Narodu"
Religijna ekstaza Znalezisko z miejsca stało się bazą do napisania książki "Słońce narodu". – Zawsze bawili mnie natchnieni autorzy, którzy znaleźli temat na ulicy lub jakiś duch do nich przemówił i "musieli" napisać o tym książkę. Tymczasem ze mną było podobnie – śmieje się Kuba Wojtaszczyk.

Jan Paweł II porywał tłumy, a ludzie darzyli go miłością stricte katolicką. Uczucie opisane w książce ma zupełnie inny wymiar. – Ta kobieta jest o krok dalej. Są fragmenty, w których pisze, że nie chce jechać na pielgrzymkę, bo nie chce być jedną z tłumu, zwykłym ziarnem, tylko "tą jedyną" – dodaje autor książki. Można powiedzieć, że papież Polak był pierwszy "idolem", który przemawiał do tylu starszych osób.
Kuba Wojtaszczyk
– Mój ulubiony fragment to ten, w którym ogląda mszę pontyfikalną w telewizji i opowiada z ekscytacją o tym co czuje. Opisuje też momenty, kiedy jest na chorobowym, bo myśli tylko o papieżu i nie może normalnie funkcjonować. Można to porównać do współczesnych idoli nastolatek – wyjaśnia Wojtaszczyk. – Przenoszę postać kobiety na karty powieści, dużo oczywiście zmieniam, ale emocje towarzyszące bohaterce oddaję bardzo wiernie i często ją cytuję – zapewnia autor. "Słońce narodu" nie jest bynajmniej o nieszczęśliwej miłości, lecz upadku rodziny z Warszawy.

"Słońce narodu" nie skupia się tylko na pamiętniku Akcja książki toczy się pod koniec lat 70. XX wieku - na przełomie 1978 i 1979 roku. W Warszawie wybucha Rotunda, pierwszy raz papież nie-Włoch zasiada na tronie Piotrowym, a Polska jest w stanie PRL-owskiego "prosperity". Wojtaszczyk nie pamięta tych czasów, ale pieczołowicie się przygotował na stypendium w Budapeszcie oraz czytając "normalne" dzienniki i gazety robotnicze.
Pierwowzór "kobiety od pamiętnika" nosi imię Renata - jest zatrudniona w Bibliotece Narodowej. Jej mąż, Gustaw, pracuje w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego. Na samym początku powieści jego matka popełnia samobójstwo. Rozchodzi się też plotka mówiąca o tym, że w trakcie strajku żyrardowskich szwaczek donosiła do UB na swoje koleżanki. Gustaw zaczyna więc rewidować swoją przeszłość i podważyć to kim jest . Nawiedzają go sny mówiące o tym, że ma żydowskie korzenie i pochodzi z Węgier.
Ojciec zamyka się w swoim świecie, matka zakochuje w papieżu, a do tego jest jeszcze ich 20-letni syn Paweł, studiujący historię, marzący o sławie Anny Jantar. Niestety jest zupełnym beztalenciem i odpada w konkursie wokalnym w Polskim Radiu. Za to jego dziewczyna zaczyna karierę piosenkarki. Mężczyzna popada w chorobliwą zazdrość. A to dopiero początek książki. Z każdym rozdziałem rozpad rodziny Małeckich pogłębia się.
Kuba Wojtaszczyk

Kuba Wojtaszczyk – rocznik '86, pisarz, kulturoznawca, absolwent Gender Studies UAM. Publikował m.in. w „G'rls Room”, „enter the ROOM”, „Czasie Kultury”, „Lampie”, portalu Kultura u Podstaw, antologii „Nowe Marzy” 10. Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania. Autor Portretu trumiennego (2014), Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć (2016) i Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? (2017). Tłumaczony na niemiecki, węgierski i ukraiński. Stypendysta Prezydent m. st. Warszawy, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego. Czytaj więcej
