
Jest niemal tak ostra jak gaz pieprzowy, że do jedzenia lepiej założyć rękawiczki. Mimo tego chętnych do podjęcia kulinarnego wyzwania nie brakuje. Oprócz sławy w sieci, za zjedzenie pizzy Fuoco można wygrać pieniądze. Osoby, którym się to udało, można policzyć na palcach jednej ręki.
Zabawa jest faktycznie przednia, ale tylko wtedy gdy występujemy w roli obserwatorów. Uczestnikom, którym niemal palą się twarze, nie jest raczej do śmiechu. Jednak od ich prób pochłonięcia piekielnie ostrego placka trudno się oderwać. Nagrania na YouTube notują ponad 100 tysiący wyświetleń.
Na konkursowej pizzy znajduje się specjalny sos, który jest oficjalnie najostrzejszy w Polsce - pizzeria ma na to certyfikat z Biura Rekordów.
Zasady wyzwania są banalne. Uczestnik musi podpisać oświadczenie o stanie zdrowia (osoby z wrzodami na żołądku mogą pomarzyć o konkursie) i zgodę na transmisję oraz publikację wizerunku. Pizza jest nie tylko szalenie ostra, ale i duża: ma 45 centymetrów średnicy.
Drugi zwycięzca na początku miał problem z założeniem rękawiczek, ale okazało się, że jest twardym zawodnikiem. Jego koledzy odpadli szybko, a on wytrwał do końca. Przyznał, że miał wcześniej doświadczenie tylko z chilli i tabasco. "Po Gienku od początku było widać że przyjechał wygrać, spojrzenie olimpijczyka" – czytamy w komentarzu pod filmikiem.
Wyzwanie jest organizowane od 2017 roku i póki co tylko dwie osoby dały radę. Dlatego pizzeria nie ma w planach zmiany formuły konkursu. Zresztą zwiększenie mocy sosu mogłoby się źle skończyć. Obecna porcja jest sprawiedliwa - i widać to zresztą na transmisjach.
