
Skopiuj nielegalnie płytę i pochwal się znajomym. Znalazł się nowy sposób na to, jak skrytykować politykę i retorykę przedstawicieli przemysłu muzycznego. Oto "Strata Kazika", strona licząca straty polskich artystów.
StrataKazika.pl
Piractwo, nie tylko muzyczne ma negatywny wydźwięk, niemniej jednak jest zakrojone na szeroką skalę. Jedni otwarcie się do tego przyznają, inni wolą się z tym nie afiszować. Sytuacja doprowadza artystów i firmy fonograficzne do szału. Jednym z najczęstszych argumentów używanych podczas krytyki piractwa jest sugerowanie, że jeśli pirat nie ściągnąłby płyty z internetu lub w inny sposób jej nie skopiował, to z pewnością kupiłby ją w sklepie. Strona "Strata Kazika" nie zostawia suchej nitki na takiej retoryce, twierdząc, że jest po prostu bzdurna.

Okazuje się, że Kazik stracił już 86 milionów złotych, a liczba ta ciągle rośnie. Autorzy strony w ironiczny sposób pokazują, że tylko pracownicy przemysłu muzycznego wierzą w to, że jakby ktoś płyty nie ściągnął, na pewno by ją kupił. Mało kto kupuje album w ciemno, bez zapoznania się z jego treścią.
stratakazika.pl
Autorzy zarzekają się jednak, że robionych przez siebie kopii nikomu nie udostępniają, "bo za bardzo boją się wizyty policji." Jak sami przyznają, są "pazerni, ale nie odważni".
Stratakazika.pl