
Czarne chmury nad polską gospodarką. Bezrobocie jest najwyższe od sześciu lat, do urzędów pracy trafia rekordowa liczba zgłoszeń o planowanych zwolnieniach grupowych, a ekonomiści biją na alarm: "Bezrobocie na koniec roku dojdzie do 14 proc.".
W czasie, gdy wszyscy czekają na "drugie expose" premiera Donalda Tuska ze swoją gospodarczą ofensywą wystąpił prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jednak choć przedstawił pakiet konkretnych zmian, ekonomiści uważają, że ich realizacja oznaczałaby katastrofę dla finansów państwa. "Kaczyński nie podaje rozwiązań problemów, mówi jedynie, co należałoby zrobić" – podkreśla cytowany przez "Rzeczpospolitą" Ryszard Petru, partner w PwC. Czytaj: "Żadna praca nie hańbi". To dlaczego młodzi nie chcą sprzątać i murować? "Prestiż jest najważniejszy przy wyborze pracy"
"Rzeczpospolita"
Tylko w lipcu zwolnienia grupowe zapowiedziały 174 firmy. Mają objąć aż 9,2 tys. osób, czyli ponad dwa razy więcej niż w ubiegłym roku. Największe cięcia dotkną branż: finansowej, budowlanej i handlowej.
Eksperci twierdzą, że rząd musi coś zrobić, by zahamować kryzys. Zdaniem Wiktora Wojciechowskiego, głównego ekonomisty Invest-Banku, trzeba ułatwić prowadzenie biznesu, ujednolicić przepisy podatkowe oraz wystrzegać się podwyżek podatków i składek, bo to dobiłoby naszą gospodarkę.
źródło: "Rzeczpospolita"
