
Po premierze książki Baracka Obamy amerykańskie media prześcigają się w wynajdowaniu "prywatnych smaczków". Ostatnio głośno zrobiło się o nietypowym postanowieniu byłej pierwszej damy USA. Patrząc na reakcje internautów, trudno dziwić się decyzji Michelle.
17 listopada tego roku ukazała się książka Baracka Obamy "The Promised Land" (Ziemia obiecana), pierwsza z dwóch autobiografii, w których polityki podsumowuje czas swojej prezydentury. Co ciekawe, książka dostępna jest już w Polsce, choć nie jest o niej jeszcze tak głośno, jak za Oceanem.
W ramach promocji książki Obama udzielił wywiadu czasopismu "Vanity Fair", w którym padło pytanie o fragmenty, w którym zdradza on nietypowe postanowienie, jakie powzięła jego żona, gdy objął urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Michelle Obama poprzysięgła sobie, że nie da fotoreporterom szansy na sfotografowanie się w stroju kąpielowym. Początkowo Barack Obama nie traktował tego poważnie, ale gdy wyjechali na rodzinne wakacje, okazało się, że Michelle rzeczywiście nie ma zamiaru pokazywać się na plaży w negliżu.
"Śmiała się, że jej celem jako pierwszej damy będzie nie dać się przyłapać w stroju kąpielowym. I w zasadzie mówiła poważnie" – powiedział w wywiadzie dla "Vanity Fair".
Nie do końca się to udało. Co prawda Michelle nigdy nie została uwieczniona przez fotoreporterów w samym kostiumie, ale do sieci trafiły jej zdjęcia w szortach i rozpiętej, luźnej koszuli nałożonej na górę od białego bikini.
Publikacja zdjęć musiała tylko utwierdzić pierwszą damę w postanowieniu, bo oprócz komplementów nie brakowało też okrutnych komentarzy komentujących jej uda i biust. Paparazzim udało się za to przyłapać w kostiumach nastoletnie wówczas córki Obamów – Malię i Sashę.
Być może Michelle dała nauczkę sytuacja z 2009 roku, gdy pół Stanów Zjednoczonych komentowało wybór sukienki bez ramion na jedną z oficjalnych okazji. Oprócz komentarzy o nazbyt nieformalnym stroju, nie zabrakło też żartów z "masywnych ramion".
Co zabawne, gdy do prasy zostały sprzedane zdjęcia prezydenta Obamy z odsłoniętą klatką piersiową, nie wzbudziło to większych kontrowersji. Ot, urok podwójnych standardów.