
Rok 2020 był tak surrealistyczny, że nawet twórcy "Black Mirror" tego nie przewidzieli. Dlatego postanowili o nim opowiedzieć w formie mockumentu - satyry stylizowanej na dokument. "Giń, 2020!" nie jest komedią idealną, ale idealnie nadaje się na spojrzenie na minione miesiące z wygodnego dystansu. I pośmianie się z tego, że jakimś cudem przetrwaliśmy.

Podsumowanie pandemicznego roku, na które czekaliśmy
Rok 2020 zapisał się na kartach historii przede wszystkim z powodu pandemii, która błyskawicznie zmieniła świat i nasze życia. Koronawirus nie był jednak jedyną rzeczą, która uczyniła ten rok "wyjątkowym". Współczuję dzieciakom, które kiedyś będą musiały uczyć się o nim w szkole.


"Giń, 2020" ma wady, ale i tak jest okrutnie śmieszny
Film jest niestety bardzo nierówny. Niektóre żarty powtarzają się lub są bardzo niskich lotów, a kiedy pojawia się wątek zabójstwa George'a Floyda i protestów ruchu Black Lives Matter film niespodziewanie staje się patetyczny.
