
Salad Story uchodzi za lokal ze zdrowym jedzeniem. Tymczasem niektórzy twierdzą, że wbrew reklamom, sałatki nie zawsze polane są oliwą z oliwek extra vergine. Zamiast niej stosuje się ponoć jej gorszy odpowiednik – oliwę z wytłoczyn.
Jeden z klientów na facebookowy profilu Salad Story zarzucił im, że oszukują swoich klientów. Twierdzi, że sałatki tam serwowane polewane są oliwą z wytłoczyn, a nie oliwą typu extra vergine.
Klient salad story
"Zdrowa oliwa z wytłoczyn" Pod tym niepochlebnym wpisem pojawiło się sporo komentarzy. Niektórzy internauci są oburzeni, bo byli przekonani, że Salad Story to lokal z ekologicznym jedzeniem, za które odpowiednio się płaci.
Klient Salad Story
Różnica między tymi rodzajami oliw jest spora. Zdaniem kucharza Jana Kuronia oliwie z wytłoczyn po oliwkach daleko do bycia "zdrową".
Półprodukt?
– Podstawową różnicą między oliwą vergine a tą z wytłoczyn jest proces tłoczenia i filtrowania. W oliwie extra vergine kwasowość nie może przekraczać 0,8 gramów w stu gramach produktu. Ta druga nie musi spełniać żadnych norm. Jest też bardziej mętna – mówi Jan Kuroń. Sugeruje, by unikać oliwy z wytłoczyn z oliwek. – Siłą rzeczy oliwa extra vergine jest lepsza. Musi sprostać ostrzejszym wymaganiom. Oliwa z wytłoczyn powstaje przy pomocy różnych substancji chemicznych. Nie użyłbym przy niej określenia "zdrowa" – tłumaczy kucharz. Jan Kuroń zaznacza, że unikać należy także wszystkich rodzajów oliwy, w której zobaczymy czerwone odbarwienia, może bowiem być ona zepsuta.
Niedopowiedzenie Kucharz dodaje, że sieć Salad Story nie dopuściła się oszustwa. – Oliwa z wytłoczyn to poniekąd oliwa z oliwek. To nie oszustwo, ale raczej nieetyczny zabieg – mówi Jan
Filozofia Salad Story
Kuroń. Tłumaczy, że między tymi oliwami występuje znaczna rozbieżność cenowa. Oliwę z wytłoczyn można kupić za 10 złotych, za oliwę typu extra vergine trzeba zapłacić 20-30 złotych i więcej.
Zwykły konsument jest w stanie rozróżnić smaki obu tych oliw. – Oliwa vergine powstaje z oliwek, które nie są do końca dojrzałe. To daje ostrzejszy smak, często migdałowy. Ludzie myślą wtedy, że jest zjełczała, ale to błąd. Oliwa z wytłoczyn praktycznie nie ma smaku – mówi kucharz. Dodaje, że można ją porównać do oleju słonecznikowego. – Lepiej dopłacić parę złotych i kupić wartościowszy produkt – kwituje.
Sporadyczny przypadek? Lidia Niska, przedstawicielka spółki Salad Story jest zaniepokojona tymi doniesieniami. – Oczywiście zweryfikujemy tę sprawę z regionalnymi lokalami. Myślę, że to pojedynczy przypadek, bo używamy oliwy z pierwszego tłoczenia. Lecz jeśli okaże się to prawdą, niezwłocznie podejmiemy działania mające na celu poprawę jakości – obiecuje. Dodaje, że trudno teraz mówić o tym, jaki skutek na liczbę klientów wywrze to zamieszanie z oliwą.
Oliwy z oliwek możemy podzielić na 4 podstawowe typy.
Oliwa extra vergine jest najlepszej jakości. Wskaźnik kwasu oleinowego w stu gramach tego produktu nie może przekraczać 0,8 grama.
Następna w rankingu jest oliwa vergine. Zawartość kwasu oleinowego nie może w niej przekraczać 0,8-2 gramów.
Oliwa lampante - zawartość kwasu przekracza 2 gramy. Nie jest to oliwa do sprzedaży. Poddawana jest procesowi rafinacji (oczyszczenia). Miesza się ją z oliwą typu vergine i w ten sposób powstaje oliwa rafinowana.
Oliwa z wytłoczyn powstaje z resztek. Obrabia się ją chemicznie, potem poddaje procesowi rafinacji. Powstały w ten sposób produkt uszlachetnia się oliwą vergine. To produkt najgorszej jakości. CZYTAJ WIĘCEJ
Spółka Salad Story poważnie potraktowała tekst w naTemat.pl. Na swoim facebookowym profilu skomentowała sytuację obiecując, że doniesienia o oliwie z wytłoczyn zastępującej oliwę vergine zostaną wyjaśnione.
