
Krzysztof Krawczyk to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych polskich wokalistów. Od najmłodszych lat przyglądał się sztuce estradowej, ponieważ jego rodzice byli artystami. Zaszczepili w nim pasję do muzyki i kibicowali jego scenicznym poczynaniom. Kim byli January i Lucyna Krawczykowie?
Śmierć Krzysztofa Krawczyka zasmuciła tysiące jego fanów. Piosenkarz zapisał się w historii, jako wspomniały artysta.
Charakteryzowała go szczerość, przykładem może być to, że bez ogródek opowiadał o swoim uzależnieniu od narkotyków. Często wspominał o swojej rodzinie, o której zawsze ciepło się wypowiadał.
Na muzyczną karierę Krawczyka mieli wpływ jego rodzice. To oni posłali go do szkoły muzycznej i kibicowali, gdy zakładał "Trubadurów". January Krawczyk i Lucyna z domu Drapała byli aktorami i śpiewakami operowymi.
Jak poznali się rodzice Krzysztofa Krawczyka?
Ojciec dodatkowo dyrygował orkiestrami rozrywkowymi i śpiewał jako tzw. refrenista na polskich statkach pasażerskich na Oceanie Atlantyckim. Lucynę Drapałę poznał w czasie wojny, gdy musiał pracować w fabryce amunicji, ponieważ podczas II wojny światowej nie mógł pracować w swoim zawodzie.
W jednej z rozmów z przyjacielem i dziennikarzem Andrzejem Kosmalą, Krawczyk opowiedział, jakie były początki ich związku.
– Mój ojciec był przystojnym mężczyzną, od razu zareagował na zgrabną, z figlarnymi oczyma osóbkę, od razu poczuli do siebie słabość. Ojciec puścił do niej oko w takim przedwojennym, uwodzicielskim stylu, a mama się na to bardzo obruszyła. No, i potem, jak mi mama opowiadała, zaczęli się spotykać – mówił artysta.
Dzieliła ich spora różnica wieku, ponieważ kobieta była o 16 lat młodsza. Piosenkarz dodał, że rodzice pochodzili ze skłóconych ze sobą regionów Polski.
– Mój ojciec pochodzi z Sosnowca, a mama z Bielska-Białej, a więc z dwóch regionów Polski nastawionych do siebie antagonistycznie. Nie lubili się Zagłębiacy ze Ślązakami. Jestem owocem związku dwóch zwaśnionych regionów, których przedstawiciele zapałali do siebie miłością – wspomina wokalista.
Rodzinne życie Krawczyków i śmierć ojca
Wkrótce wzięli ślub i doczekali się pierwszego syna. Krzysztof Krawczyk urodził się w 1946 roku w Katowicach.
Przez następne kilka lat rodzina Krawczyków zmieniała miejsce zamieszkania ze względu na obowiązki zawodowe rodziców. Najpierw przeprowadzili się do Białegostoku, potem do Poznania.
W latach 50. osiedli w Łodzi, gdzie Lucyna Krawczyk występowała z mężem na scenie Teatru Muzycznego m.in. w sztukach "Lalka w klasztorze" i "Bal w Savoyu". W 1964 roku nastoletni Krawczyk założył zespół "Trubadurzy". Niestety January Krawczyk nie dożył największej sławy syna. Zmarł w 1965 roku.
"Pamiętam siebie, 18-latka, jak po śmierci ojca, kiedy żyliśmy w biedzie, stałem pod kuchnią łódzkiej restauracji i chłonąłem nozdrzami zapach schaboszczaka" – czytamy w autobiografii Krawczyka.
Piosenkarza na łamach "gazety.pl" wspominał dzień pożegnania ojca. – Powiedziałem, że skoro Pan Bóg jest miłością, to jak mógł mi zabrać w tym wieku, kiedy był najbardziej potrzebny, ojca?! Więc go nie ma – mówił. Jego odejście spowodowało, że Krawczyk przez kolejne 18 lat był ateistą.
W 2006 roku na łamach "Gali" mówił, że śmierć Januarego Krawczyka była dla niego najgorszym momentem w życiu. – Wydawało mi się, że to największa tragedia, jaka może być. Ranę po nim noszę w sobie do dziś, nie zagoiła się zupełnie, czasem się otwiera i boli – wyznał.
– Ojciec był cudownym człowiekiem, gdy zmarł, mama była bezradna. Jako 16-latek nie mogłem dostać pracy, robiłem więc herbatę i roznosiłem jakieś pisma, byłem zwykłym gońcem, popychadłem. Ale zawsze miałem uśmiech dla drugiego człowieka – wspominał po latach w rozmowie z "Galą".
Śmierć matki Krzysztofa Krawczyka
Krzysztofa Krawczyka otwarcie okazywał wdzięczność swojej mamie za to, co dla niego robiła.
Krzysztof Krawczyk
w rozmowie z "Galą"
Lucyna Krawczyk zmarła w 2006 r. w wieku 84 lat. Jak podawał wtedy "Fakt", Krawczyk dowiedział się o śmierci mamy od swojej żony po koncercie.
"Kiedy odebrała telefon z prywatnego domu opieki pod Łodzią, w którym przebywała jej ciężko chora teściowa, Krzysztof Krawczyk miał właśnie wychodzić na scenę. Wiedziała, że w takiej chwili nie może powiedzieć mężowi, iż jego matka nie żyje. Dopiero gdy po udanym koncercie zszedł ze sceny, odważyła się przekazać mu tę smutną wiadomość" – czytamy w dzienniku.
