
Chociaż od powstania ruchu #MeToo minęły już 4 lata, problematyka, na którą zwrócił uwagę wciąż inspiruje filmowców. Ridley Scott swoim najnowszym filmem "Ostatni pojedynek" wymierzył siarczysty policzek kulturze gwałtu, co obraz traktujący o średniowiecznym starciu dwóch francuskich wojowników czyni niezwykle aktualnym.
Historyczne starcie Jeana de Carrouges'a z Jacques'iem Le Gris
W Polsce historia starcia rycerza Jeana de Carrouges'a z giermkiem Jacques'iem Le Gris jest właściwie nieznana, jednak we Francji to ważne historyczne wydarzenie, traktowane jako przykład jednej z największych pomyłek sądowych, która dała kres tradycji pojedynków sądowych.

"Ostatni pojedynek" w trzech aktach
Rozłożenie historii na trzy akty było decyzją kontrowersyjną. Nie tylko wydłużyło film do 2,5 godziny, ale także wiązało się z powtarzaniem niektórych scen, co wywoływało westchnienia irytacji na sali kinowej (przynajmniej na mojej).Matt Damon z fryzurą czeskiego pisarza, Ben Affleck w blond-pasemkach
Film broni się natomiast aktorsko. Matt Damon (z wyśmiewanym mulletem na głowie) w roli dość jednowymiarowej postaci poradził sobie z pokazaniem jej subtelności na przestrzeni trzech różnych perspektyw, choć teoretycznie nie miał dużego pola do manewru. Rewelacyjnie wypadła też Jodie Comer ("Obsesja Eve"), której gra aktorska ze względu na charakter i pozycję jej postaci musiała ograniczyć się właściwie do minimalnych zabiegów.
