
Ta opowieść o rozpoczętej 110 lat temu wyprawie arktycznej dowodzi, iż życie pisze scenariusze trzymające w napięciu mocniej niż wszystko, co powstaje w głowach najbardziej utalentowanych pisarzy.
Roald Amundsen, Robert Falcon Scott, Ernest Shackleton – oto nazwiska, o których myślimy w kontekście tzw. Heroicznej Ery Eksploracji Antarktydy. Choć na kartach podręczników oraz w świadomości mieszkańców wszystkich zakątków kuli ziemskiej błyszczą głównie dokonania owej trójki, to w ich cieniu kryją się wyczyny postaci równie śmiałych, równie istotnych dla procesu poznawania niezbadanych wcześniej rejonów naszej planety.
"Samotność polarnika. Najwspanialsza historia o przetrwaniu w dziejach wypraw odkrywczych" autorstwa Davida Robertsa pozwala poznać jednego z takich właśnie herosów – Australijczyka rozpoznawalnego głównie w swej ojczyźnie, której mieszkańcy kojarzą jego twarz np. z banknotów studolarowych.
Mowa tutaj o Douglasie Mawsonie, organizatorze Australazjatyckiej Wyprawy Antarktycznej (ang.: Australasian Antarctic Expedition), będącej jednym z najważniejszych i zarazem najbardziej dramatycznych rozdziałów w historii eksploracji południowych krańców naszej planety.

Wszystko zaczyna się 2 grudnia 1911, gdy osiemnastoosobowa ekipa badaczy pod wodzą owego 31-latka wypływa, w towarzystwie wiwatów wielotysięcznego tłumu, z portu Hobart na pokładzie statku Aurora.
Cel: założenie dwóch, oddalonych od siebie o ponad 2400 kilometrów, baz na Antarktydzie, stanowiących punkty wypadowe dla eksploratorów zbierających mnóstwo bezcennych danych – począwszy od tych z zakresu geologii, poprzez kartografię, meteorologię i biologię, a skończywszy na poznaniu południowego bieguna magnetycznego.
Karty "Samotności polarnika" pozwalają nam poznać fascynujące szczegóły dotyczące przedsięwzięcia, które wielki Edmund Hillary określił po latach mianem najwspanialszej historii o przetrwaniu w dziejach wypraw odkrywczych.
David Roberts przybliża nam sylwetki tych (podkreślmy: niesamowicie wręcz barwnych) postaci, napędzanych zarówno pragnieniem wielkich dokonań naukowych, jak i żądzą przygód.
Przemierzamy wraz z nimi kolejne setki kilometrów, brnąc przez skute lodem pustkowia i walcząc ze śnieżycami, ekstremalnie niskimi temperaturami, a także rozpędzonym do nawet stu kilkudziesięciu kilometrów na godzinę wiatrem.

Wspólnie z owymi śmiałkami przeżywamy również kolejne dramaty; takie jak kluczowy w owej historii wypad zespołu składającego się z Douglasa Mawsona, Belgrave'a Ninnisa (25-letniego porucznika brytyjskiego pułku Królewskich Fizylierów) oraz Xaviera Mertza (o cztery lata starszego prawnika ze Szwajcarii).
W styczniu roku 1913, gdy ów trzyosobowy zespół znajduje się około pięciuset kilometrów od bazy, jedna z przepraw przez szczeliny lodowe kończy się tragicznie: w mroźną otchłań wpada zarówno Ninnis, jak też najlepsze psy zaprzęgowe oraz sanie, na których znajduje się większość ekwipunku i zapasów jedzenia.
Pozostaje odwrót, podczas którego nie obejdzie się bez wielu bolesnych decyzji, dotyczących m. in. konieczności pozbycia się znacznej części ocalałego sprzętu oraz zjadania kolejnych psów. To punkt zwrotny, który rozpoczyna desperacką walkę o przetrwanie dwóch pozostałych przy życiu bohaterów.
Walkę dla Mertza przegraną, gdyż Szwajcar umiera (przyczyną jest prawdopodobnie hiperwitaminoza wywołana zjadaniem psich wątrób, zawierających toksyczne stężenie witaminy A, choć mogło również chodzić o skrajne wycieńczenie organizmu). Dla Mawsona: walkę od tego momentu samotną i pełną sytuacji, w których człowiek już wita się ze Stwórcą…
… takich jak zawalenie się mostu lodowego, po którym Australijczyk zwisa bezwładnie na linie nad wielką rozpadliną; załamany, pogodzony z własnym losem.
Tym, co ratuje mu życie, jest… poezja. Wspomnienie jednego z wierszy autorstwa Roberta Service’a pozwala polarnikowi podjąć ostatnią próbę, stanowiącą granicę między życiem a śmiercią.
"Spróbuj jeszcze ten jeden raz – umrzeć jest przeraźliwie łatwo, Znacznie trudniej jest żyć dalej" – z owym cytatem na ustach polarnik rusza dalej, raz za razem próbując oszukać przeznaczenie.
Zmagania ze skrajnym głodem i obłędem. Ciągnięcie na czworakach żałosnych resztek ekwipunku (odmrożone stopy, na których skóra oddziela się od mięsa, uniemożliwiają utrzymanie pozycji pionowej). Do tego walka z czasem, gdyż Australijczyk nie wie, czy zdąży powrócić do bazy przed odpłynięciem Aurory.

To zaledwie część przeciwności, które sprawiają, iż Mawson zaczyna wyglądać niczym żywy szkielet, na widok którego pierwszy z napotkanych kolegów z drużyny zadaje pytanie: "kim jesteś"?
"Samotność polarnika,,," to fascynująca lektura, która pozwala zadać podobne pytania samemu sobie. Kim jestem? Czy mam w sobie choć odrobinę hartu ducha, jakim obdarzony był Douglas Mawson? Czy należę do osób, które nie poddają się nigdy – nawet w sytuacjach z pozoru całkowicie beznadziejnych?
Dzieło Davida Robertsa, wzbogacone zdjęciami (po części dotąd niepublikowanymi) z Australazjatyckiej Wyprawy Antarktycznej, w znacznej mierze oparto na notatkach jej uczestników; włącznie z tymi, które spisał Mawson.
Choć naukowiec, walczący z każdym zbędnym gramem bagażu, wyrzucił nawet raki oraz liny, to zachował swe zapiski – dla kolejnych pokoleń stanowiące bezcenne źródło wiedzy zarówno na temat Antarktydy, jak i natury ludzkiej.
Materiał powstał we współpracy z Wydawnictwem Słownym.
