
Parafrazując Alfreda Hitchcocka: naprawdę dobry kryminał powinien zaczynać się od zabójczego strzału, oddanego przez tajemniczego snajpera na Manhattanie, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć. Skończyłem właśnie czytać powieść Roberta Pobiego i choć za moim oknem widzę Warszawę, unurzaną w szaroburej polskiej zimie, duchem wciąż jestem w Nowym Jorku – zmagającym się zarówno ze śnieżycą stulecia, jak i tajemniczym psychopatą, który zaczął właśnie terroryzować miasto.
Co o nim wiadomo? Otóż jest świetnie wyszkolonym strzelcem wyborowym, który z nieprawdopodobną wręcz precyzją atakuje znikąd, pozbawiając życia kolejnych mieszkańców Wielkiego Jabłka… i to właściwie wszystko.
Nieznane są jego motywy, policja nie jest w stanie przewidzieć ani tego, gdzie zaatakuje ponownie, ani czyja krew wsiąknie w śnieg zalegający na chodnikach, gdyż dobór ofiar wydaje się całkowicie przypadkowy. Trudno nawet o jakiekolwiek dowody na miejscach przestępstw, gdyż wszelakie ślady zostają w mgnieniu oka zatarte przez zawieję śnieżną.
"Miasto okien" – fragment książki
To moment, w którym na scenie pojawia się on: Lucas Page, były oficer śledczy FBI, który odszedł ze służby po latach wypełnionych zarówno spektakularnymi sukcesami, jak i mnóstwem bólu. Dziś ten człowiek, okaleczony zarówno psychicznie, jak i cieleśnie, wiedzie życie spokojne i bezpieczne – z tytułem doktora astrofizyki na dyplomie związał się z Uniwersytetem Columbia, na którym prowadzi seminarium "Teoria symulacji i kosmos".

Jednak teraz, w sytuacji przerastającej organy ścigania, ów geniusz w zakresie m. in. balistyki, musi wyjść ze strefy komfortu i wspomóc byłych kolegów z Federalnego Biura Śledczego.
Zwłaszcza, że jedna z ofiar to jego były partner ze służby. Lecz to jeszcze nie wszystko: coraz więcej wskazuje na to, iż na celowniku mordercy znaleźli się nie tylko przypadkowi nowojorczycy, lecz także rodzina Page'a.
W ten sposób rozpoczyna się gra o absolutnie najwyższą stawkę. Gra pełna z pozoru niemożliwych do rozwiązania tajemnic, fałszywych tropów, mozolnego zestawiania elementów bardzo złożonej układanki, zaskakujących zwrotów akcji oraz napięcia, które towarzyszy czytelnikowi od pierwszej do ostatniej strony tej lektury.
"Miasto okien" – fragment książki
Napomknijmy w tym miejscu o pewnej zalecie dodatkowej: Robert Pobi osadził ową fikcję literacką w szerszym kontekście, prowokując czytelnika do przemyśleń dotyczących kondycji współczesnej Ameryki; o tym, w jaki sposób wpłynęły na nią m. in. zamachy z 11 września 2001 r. oraz prezydentura Baracka Obamy.

Pościg za psychopatą – wręcz niewiarygodnie biegłym w obsłudze karabinu, ruchem konika szachowego przemieszczającym się po Nowym Jorku – jest trudny o tyle, że Lucas Page to… osoba niepełnosprawna.
Jakiś czas temu, podczas eksplozji ładunku wybuchowego, który odebrał życie pięciu osobom, stracił nie tylko oko, lecz również nogę i rękę. Ich miejsce zajęły protezy z aluminium, stali, włókna węglowego i tytanu, które nie spisują się idealnie – mówiąc eufemistycznie – nawet w zwykłej, spokojnej egzystencji, zwłaszcza podczas ekstremalnych mrozów…
… a co dopiero w trakcie szalonych zmagań z profesjonalistą wyekwipowanym w karabin. Jedyną metodą staje się nadrobienie mankamentów fizycznych przy pomocy wybitnego umysłu ścisłego, ogromnego doświadczenia, a także ponadprzeciętnej intuicji; owego szóstego zmysłu, "nosa", który odróżnia zwykłych stróżów prawa od wybitnych śledczych.
"Miasto okien" – fragment książki
Nie daj się zwieść temu, że Lucas Page, kuśtykając na swej protezie, przemieszcza się niezbyt sprawnie. W żadnym wypadku nie spowalnia to fabuły, rozpędzonej niczym winda zjeżdżająca z Empire State Building.
Szukasz niebanalnego, błyskotliwego thrillera, który nie daje nawet chwili na oddech, książki naprawdę mrożącej krew w żyłach (i to nie tylko ze względu na potężną śnieżycę przewalającą się przez karty tej powieści)?
Tak więc koniecznie sięgnij po tę książkę, w której zakochał się nawet wielki Lee Child, a to chyba o czymś świadczy, prawda? Jeżeli po zakończonej lekturze poczujesz smutek z powodu rozstania z Lucasem Page'em (a jest to wysoce prawdopodobne), mamy dobre wieści – "Miasto okien" to pierwsza część cyklu poświęconemu tej postaci; jednej z najwyrazistszych i najbardziej intrygujących, jakie w ostatnich latach pojawiły się w literaturze.
Materiał powstał we współpracy z wyd. Świat Książki