
Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, która zrzesza największe zachodnie sieci sklepów, głośno protestuje przeciwko planom Narodowego Banku Polskiego, który chce wycofać z obiegu monety o najniższym nominale. Powód? Zmiana utrudni stosowanie promocji.
NBP ogłaszając rozpoczęcie akcji mającej na celu wycofanie groszówek, argumentował, że koszty produkcji monet o najniższym nominale są zbyt wysokie. To się po prostu nie opłaca. Taki argument nie przemawia do przedstawicieli wielkiego handlu. Jak pisze dzisiejsza "Gazeta Wyborcza", ceny około połowy towarów dostępnych w dużych sieciach handlowych mają końcówkę "99 gr", a wycofanie groszówek, jak obawiają się właściciele sklepów, zlikwidowałoby takie promocje.
"Gazeta Wyborcza"
NBP twierdzi jednak co innego. Nie ma jeszcze gotowego projektu, ale ceny z końcówką 99 groszy wcale nie muszą zniknąć, bo bank może zarekomendować "miękkie rozwiązanie". Na czym miałoby polegać?
"Gazeta Wyborcza"
Są też tacy, którym pomysł NBP przypadł do gustu. To małe sklepy, które deklarują, że groszówki nie są dla nich problemem.
Jak pisaliśmy kilka miesięcy temu w naTemat, bez najmniejszych bilonów dobrze radzi sobie na przykład Kanada. Polska kilkakrotnie przymierzała się, by pójść jej śladem. Może tym razem zrobi to skutecznie.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
