Następne mistrzostwa już za miesiąc

Okazuje się, że mistrzem można być naprawdę w każdej dziedzinie. Nawet w… piciu wódki. W jednym z trójmiejskich klubów zorganizowano "Akademickie Mistrzostwa w Piciu Wódy". Stawką oprócz kaca był mistrzowski pas i karton wódki. Pomysł oburzył Ryszarda Góreckiego, byłego rektora UWM, a obecnie senatora PO. - Akademickie mistrzostwa mogą być w sporcie, ale przecież nie w piciu alkoholu - tłumaczy.

REKLAMA

Senator nie rozumie idei i jest jej całkowicie przeciwny. - Mistrzostwa w piciu rozumiem, ale co najwyżej wody mineralnej. O konkursie w piciu wódki trudno mi w ogóle słuchać - mówi.

Kontrowersje wzbudziła nazwa mistrzostw, a właściwie jej fragment "akademickie". Słowo ewidentnie kojarzy się z uczelniami, jako instytucjami publicznymi i w tym kontekście w pewien sposób narusza ich majestat.

Wszyscy i tak to robią, ale nieoficjalnie. Wychodzimy im naprzeciw i dodajemy do tego trochę animuszu. Chcemy, żeby dzięki takim akcjom środowisko studenckie się scementowało. Liczymy, że może powstanie coś na miarę zachodnich bractw studenckich

Dariusz Wojciechowski

organizator

Były rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego za swojej kadencji na uniwersytecie czegoś takiego nie tolerował. - Nie było takich rzeczy nawet na studenckich juwenaliach, mimo że studenci z takimi propozycjami wychodzili. Akademickie mistrzostwa mogą być w sporcie, ale nie w piciu alkoholu - wyjaśnia. Nazwa mogłaby być mniej niefortunna, gdyby "akademickie" zastąpiono po prostu "studenckimi".

Organizatorzy rozumieją, że uczelniom może się to nie podobać, dlatego organizują to niezależnie i nie chcą wchodzić w żaden konflikt. - Mówiąc akademickie, chodziło nam o podkreślenie, że rywalizacja odbywa się między akademikami. Każdy z nich miał w mistrzostwach swojego reprezentanta - wyjaśnia Dariusz Wojciechowski.

Jednak wbrew pozorom nie chodzi o samo picie do upadłego. - Wszyscy i tak to robią, ale nieoficjalnie. Wychodzimy im naprzeciw i dodajemy do tego trochę animuszu. Chcemy, żeby dzięki takim akcjom środowisko studenckie się scementowało. Liczymy, że może powstanie coś na miarę zachodnich bractw studenckich - wyjaśnia Dariusz Wojciechowski. Z mistrzostwami wiąże duże nadzieje. - Fajnie, gdyby zaczęła się tworzyć wokół tego legenda, historia.

Mistrzowie picia i jedzenia Sportowe zmagania nie są już niczym zaskakującym. Ogromnego zdziwienia nie wywołują też turnieje w jedzeniu. Mistrzostwa w pożeraniu hot-dogów mają już nawet swojego wieloletniego mistrza. W alkoholowej, ale jednak nie "wadze ciężkiej" jest chyba tylko piwny maraton podczas juwenaliów Politechniki Lubelskiej.

Niemniej jednak mistrzostw w piciu wódki jeszcze nie było. Przynajmniej tych oficjalnych, bo w domowym zaciszu Polaków, podobne zawody pewnie nie raz się już rozegrały.

Pierwsze mistrzostwa w piciu wódki odbyły się w… dzień kobiet. "Z okazji dnia kobiet, panowie piją zdrowie pań" - reklamował plakat. Zasady były proste - wytrwać, jak najdłużej. Proste w praktyce, trudniejsze w teorii, o czym przekonało się jedenastu śmiałków. Każdy z nich reprezentował jeden z trójmiejskich akademików. - Była nawet jedna pani, ale wycofała się w ostatniej chwili - mówi Dariusz Wojciechowski, organizator mistrzostw.

Łódzkie dopłaty do wódki CZYTAJ WIĘCEJ

Wygrywa ten, który wytrzyma najdłużej Turniej podzielono na cztery rundy eliminacji. W każdej z nich uczestnicy pili, jak najszybciej po kilka 40ml kieliszków. Ci, którzy wytrzymali eliminacje przechodzili dalej. - Niektórzy nie byli już w stanie wejść na scenę finałową, więc naturalnie odpadali - wyjaśnia organizator. Finaliści musieli wykonać kilka - wydawałoby się - prostych zadań. - Podnieść na przykład lewą rękę, albo prawą nogę. Kto się pomylił, odpadał - tłumaczy Dariusz Wojciechowski.

Pozornie łatwe, ale nie dla samych zawodników. - Zwycięzca wypił piętnaście kieliszków - dodaje. Szybkość i ilość swoje zrobiły, bo nowy czempion nie wytrzymał do końca imprezy. Trudno się dziwić, ale pomysł się spodobał i będzie kontynuowany. To pierwsze zawody w historii, ale organizatorzy zapowiadają, że chętni będą mogli mierzyć się co miesiąc. - W każdy pierwszy czwartek miesiąca będziemy wyłaniać kolejnego mistrza - mówi Dariusz Wojciechowski.

Rosyjski kaliber picia W alkoholowych wojażach legendarnie zaprawieni są już Rosjanie. Tam też odbyły się alkoholowe zawody, jednak ich finał był tragiczny. Zwycięzca w 30-40 minut wypił trzy butelki wódki. Do domu odwiozła go taksówka, gdzie zmarł po 20 minutach. Konkurencja była naprawdę zawzięta, bo pięciu innych zawodników trafiło na intensywną terapię.

A na koniec, jeżeli chodzi o mistrzostwa w piciu wódki, bractwa i legendy to nie sposób w tym miejscu nie przypomnieć: