O twórczości Karola Śliwki rozmawiamy z opiekunem jego dorobku, Patrykiem Hardziejem.
O twórczości Karola Śliwki rozmawiamy z opiekunem jego dorobku, Patrykiem Hardziejem. Facebook / Muzeum Fabryka Czekolady E.Wedel

Są twórcy, których prace zapisują się w pamięci kolejnych pokoleń. Takim mianem cieszy się nieżyjący już Karol Śliwka, wybitny polski grafik i projektant znaków graficznych. Wkrótce będzie można obejrzeć dokument poświęcony jego życiu i twórczości, a my mieliśmy okazję porozmawiać z opiekunem jego dorobku.

MATERIAŁ REKLAMOWY

REKLAMA

16 kwietnia 2026 w Muzeum Fabryki Czekolady E.Wedel miał miejsce przedpremierowy pokaz filmu "Znaki Pana Śliwki". Wybór tej lokalizacji to nie przypadek. Jeden z najważniejszych polskich grafików użytkowych XX wieku, tworzący znaki, opakowania, etykiety, okładki i plakaty, współpracował nie tylko z bankami, wydawnictwami czy instytutami, ale także z przedsiębiorstwami, wliczając w to producentów słodyczy.

Dziedzictwo Karola Śliwki wywiera wpływ na naszą kulturę wizualną i może być punktem odniesienia dla współczesnych projektantów. Jest jak zapis historii polskiego designu użytkowego, który należy zachować, chronić, dokumentować i prezentować światu. O to dba od lat przedstawiciel młodego pokolenia twórców – Patryk Hardziej, który był gościem specjalnym filmowego wieczoru i udzielił nam wywiadu.

– Karol Śliwka miał szczególny etos pracy, kochał to, co robił, i potrafił tą pasją zarażać. To jeden z niewielu twórców, których znaki zaprojektowane 40, 50 czy nawet 60 lat temu nadal funkcjonują i to często w niemal niezmienionej formie – mówi w rozmowie z naszym serwisem Patryk Hardziej, projektant graficzny i ilustrator, badacz i wykładowca, współzałożyciel Fundacji Karola Śliwki i popularyzator jego twórczości.

logo
Patryk Hardziej, projektant graficzny i ilustrator, współzałożyciel Fundacji Karola Śliwki. Facebook / Hardziej Studio

Jesteśmy po przedpremierowym pokazie filmu "Znaki Pana Śliwki". Jak ważne jest to dzieło o charakterze kulturalno-edukacyjnym z perspektywy Pana, współczesnego projektanta?

Obecnie powstaje niewiele filmów poświęconych grafice użytkowej, mimo że to właśnie ona nieustannie nas otacza i stanowi istotny element codziennego życia. Jest swoistym drogowskazem w skomplikowanym świecie tysięcy marek, komunikatów i wydarzeń, operując obrazem, literą i znaczeniem. W tym kontekście walor kulturalno-edukacyjny filmu jest bardzo duży.

Z jednej strony poznajemy Karola Śliwkę – postać niezwykle ważną dla polskiej kultury wizualnej, z drugiej twórcy filmu, Urszula Morgi i Bartosz Mikołajczyk, prowadzą nas przez kolejne dekady XX wieku – od lat 40. po 90. – co może być szczególnie interesujące dla młodszej widowni.

logo
Przedpremierowy pokaz filmu "Znaki Pana Śliwki" odbył się w Muzeum Fabryki Czekolady E.Wedel w Warszawie. Fot. E.Wedel

Cofając się w czasie, jak zaczęła się Pana znajomość z Karolem Śliwką?

Karola Śliwkę poznałem w 2014 roku przy okazji mojego dyplomu magisterskiego na Wydziale Grafiki na ASP w Gdańsku. Przeprowadziłem z nim wywiad dotyczący historii znaków graficznych i pracy oraz roli projektanta w PRL-u. Nadal uważam, że była to jedna z ważniejszych rozmów w moim życiu. Przez kolejne cztery lata regularnie odwiedzałem go w Skoczowie, w miejscowości, w której osiadł w ostatnich latach życia. Związany był ze Śląskiem Cieszyńskim.

Jak na Pana twórczość wpłynęła albo wciąż wpływa sztuka tego wybitnego grafika?

Karol Śliwka miał szczególny etos pracy, kochał to, co robił, i potrafił tą pasją zarażać. Dzięki niemu mogłem trochę inaczej spojrzeć na pracę projektową. Zrozumiałem, że proces oparty w jakiejś części na pracy ręcznej, manualnej, szczególnie w czasach cyfrowych, może nadać pracy indywidualizmu, ale też większego sensu i znaczenia.

logo
Projekty Karola Śliwki dla marki E.Wedel. Facebook / E.Wedel

Co sprawiło, że zdecydował się Pan zostać opiekunem dorobku tego nieżyjącego już twórcy?

Karol Śliwka zmarł w 2018 roku. Pozostawił po sobie setki, projektów, szkiców i zapisków. Razem z jego córką Małgorzatą Śliwką-Cichoń postanowiliśmy założyć Fundację Karola Śliwki, która zajmuje się archiwizacją jego dorobku, a także promocją dokonań zarówno jego, jak i innych polskich projektantów, którzy tworzyli historię polskiej grafiki użytkowej.

Z czego wynika wyjątkowość projektów, jakie tworzył Karol Śliwka?

Był niezwykle pracowity, stworzył około 400 znaków, co jak na tamte czasy stanowiło absolutny rekord. Co jednak równie istotne, jego projekty miały wyraźne, autorskie cechy szczególne. Znak oczywiście powinien przede wszystkim opowiadać historię zamawiającego, ale Karol Śliwka potrafił w tej niewielkiej formie zawsze zakodować także cząstkę własnego indywidualizmu.

logo
Projekty Karola Śliwki dla marki E.Wedel. Materiały prasowe / E.Wedel

Co jeszcze wyróżniało jego styl?

Często pojawiał się w jego pracach subtelny humor – wiele jego znaków było dowcipnych, a na pewno wyjątkowo pomysłowych. Świetnie widać to choćby w projektach dla marki E.Wedel, gdzie prostota formy szła w parze z wyczuciem charakteru marki i ponadczasową elegancją. Śliwka był też mistrzem syntezy, z dużą swobodą łączył kilka symboli w jednym znaku graficznym – sam pojęcia "logo" zresztą nie używał.

Co sprawia, że jego projekty są ponadczasowe i pozostają rozpoznawalne w naszym kraju?

Jego znaki pojawiały się – i w wielu przypadkach wciąż pojawiają – niemal wszędzie: w bankach (PKO), bibliotekach (Biblioteka Narodowa), na autostradach (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad), w przestrzeniach leśnych (kampania "Chroń las przed pożarem"), na butelkach wód mineralnych (Instytut Matki i Dziecka), ale także w codziennym doświadczeniu konsumenckim, chociażby poprzez projekty dla marki E.Wedel. To jeden z niewielu twórców, których znaki zaprojektowane 40, 50 czy nawet 60 lat temu nadal funkcjonują – często w niemal niezmienionej formie.

Imponujące.

Choć z czasem jest ich coraz mniej, wiele z nich na trwałe zapisało się w pamięci kilku pokoleń. Dziś tworzenie identyfikacji wizualnej, czy tzw. brandingu, wygląda zupełnie inaczej niż w czasach Karola Śliwki, jednak nadal zdarzają się momenty, w których jego modernistyczne symbole jak te znane z opakowań i komunikacji marki E.Wedel udaje się twórczo połączyć z językiem współczesnej komunikacji.

logo
Kadr i plakat z filmu dokumentalnego "Znaki Pana Śliwki". Materiały promocyjne / Znaki Pana Śliwki

Czy możemy powiedzieć, że dorobek tego artysty stanowi inspirację dla grafików i twórców znaków graficznych młodego pokolenia?

To szczególnie ważne pytanie na naszym polskim gruncie. Jeżeli chodzi o historię designu, przez wiele lat oprócz Polskiej Szkoły Plakatu nie uczono (z niewielkimi wyjątkami) o innych jego aspektach, bardziej użytkowych i systemowych. Wzorce trzeba było czerpać z projektowania zachodnioeuropejskiego lub anglosaskiego.

Natomiast jestem przekonany, że poznając własne korzenie, jesteśmy w stanie tworzyć rzeczy bardziej osadzone w kulturze, a co za tym idzie – trwalsze. I prace Karola Śliwki mogą służyć przykładem.

Czy nie będzie przesadą stwierdzenie, że to za jego sprawą znaki graficzne stały się tak ważną częścią polskiej kultury wizualnej?

Pierwszą dużą próbę udokumentowania dorobku z dziedziny znaków graficznych podjął Związek Polskich Artystów Plastyków i Jan Hollender w 1969 roku. To wtedy otworzono Pierwszą Ogólnopolską Wystawę Znaków Graficznych, na której pokazywano najważniejsze powojenne symbole.

Znaki są częścią kultury człowieka od zawsze, ale tak się do nich przyzwyczailiśmy, że często nie zastanawiamy się nad nimi, po prostu istnieją. Znaki Karola Śliwki pozwalają nam na głębszą analizę i wejście w jego sposób obserwowania świata. Natura była dla niego największą inspiracją. Tworzył wybitne rzeczy, czepiąc inspiracje z prozaicznych motywów. Może dlatego jego projekty wydają się tak bliskie.

logo
Projekty Karola Śliwki dla marki E.Wedel. Materiały prasowe / E.Wedel

Z jakimi pracami Karola Śliwki możemy zapoznać się w muzeum Fabryka Czekolady E.Wedel?

Na stałej ekspozycji prezentowany jest zestaw opakowań słodyczy z początku lat 70. Na kolorowych owijkach takich produktów jak Bartek, Gapcio, Kajtuś czy Malwinka widzimy twarze dzieci. W rzeczywistości we wszystkich tych rolach występuje jedna osoba – Małgosia, córka Karola Śliwki, stylizowana na różne postacie.

Na wystawie można zobaczyć również kultowe opakowanie czekolady "Jedyna". Co prawda, Karol Śliwka nie był autorem jej pierwotnej szaty graficznej, ale odpowiadał za opracowanie i rozwój jej kolejnych wersji.

Czy może Pan zdradzić, jakich inicjatyw przybliżających znaczenie kulturowe i społeczne twórczości Karola Śliwki możemy spodziewać się w najbliższej przyszłości?

Już niebawem, 18 maja, przy okazji wprowadzenia filmu "Znaki Pana Śliwki" do dystrybucji kinowej, będzie miało miejsce otwarcie wystawy Karola Śliwki w Rotundzie Banku PKO w Warszawie. Podczas wystawy odbędą się także pokazy i oprowadzania kuratorskie, na które już teraz serdecznie zapraszam.