Dzieci mogą odgrywać zaskakująco dużą rolę w pracy ilustratorów książek.
Dzieci mogą odgrywać zaskakująco dużą rolę w pracy ilustratorów książek. Fot. Vitaly Gariev / Unsplash

Patrząc na przepięknie ilustrowane książki dla dzieci, aż chce się zapytać: skąd biorą się te niesamowite pomysły na rysunki. Oczywiście, dużo pracy i serca w ich przygotowanie wkładają sami autorzy. Wielu z nich ma jednak swoich małych pomocników. To właśnie dziecięca wyobraźnia podsuwa im niektóre idee.

REKLAMA

Okazuje się, że dzieci mogą odgrywać zaskakująco dużą rolę w pracy ilustratorów książek. Nic w tym dziwnego. Zawsze najlepszymi recenzentami są ci, do których adresowane są tworzone dzieła. Jeśli na etapie powstawania rysunkowych opowieści dzieci zgłaszają do nich sugestie, a następnie wyrażają aprobatę, to można zakładać, że najmłodsi odbiorcy również dostrzegą piękno tych tytułów w księgarniach.

Nie da się jednak ukryć, że ilustratorzy książek dla dzieci nie mają łatwego zadania. Z jednej strony powinni brać pod uwagę perspektywę najmłodszych konsultantów, by graficzna strona tworzonych opowieści była atrakcyjna dla małych czytelników. Z drugiej nie mogą przecież zapominać o gustach rodziców. W końcu to oni podejmują ostateczną decyzję o tym, czy kupią wystawione na sklepowych półkach książki.

Dzieci wsparciem dla ilustratorów książek

Jak wygląda współpraca ilustratorów z dziećmi? W jaki sposób najmłodsi inspirują autorów książek ilustrowanych w pracy i wskazują im, że zmierzają w dobrym kierunku? Można się domyślać, ale my uznaliśmy, że najlepiej zapytać o to twórców takich małych, a zarazem wielkich dzieł. O udzielenie odpowiedzi poprosiliśmy dwóch jurorów konkursu ilustratorskiego "Piórko 2026. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci", który nadal trwa i czeka na kolejne zgłoszenia od osób kochających rysować dla najmłodszych.

– Dzieci są dla ilustratorów niezwykle cennym źródłem inspiracji, ponieważ patrzą na świat w sposób spontaniczny i nieograniczony schematami. Potrafią dostrzec ciekawe szczegóły w rzeczach, które dla dorosłych wydają się całkiem zwyczajne. Ich sposób myślenia często podsuwa nieoczywiste rozwiązania wizualne, ciekawe skojarzenia czy zabawne szczegóły, które później mogą znaleźć się na ilustracjach – mówi Katarzyna Nowowiejska, ilustratorka książek dla dzieci, współautorka serii "Stefcia".

logo
Katarzyna Nowowiejska, ilustratorka, współautorka serii "Stefcia", z córką Helą. Materiały własne autorki / Katarzyna Nowowiejska

Dodaje: "Dzieci są szczere. Nie analizują – po prostu reagują. Jeśli coś je zaciekawi, rozbawi lub poruszy, od razu to widać. Jeśli natomiast ilustracja jest zbyt skomplikowana, nieczytelna albo mało angażująca, również szybko dają o tym znać. Dzięki temu mogą odgrywać rolę najlepszych recenzentów już na etapie powstawania projektu. Bardzo inspirujące są także zadawane przez nich pytania. Często dotyczą one szczegółów, na które dorosły twórca nawet nie zwróciłby uwagi. Takie rozmowy pomagają spojrzeć na historię z innej perspektywy."

Katarzyna Nowowiejska ma w domu swoją najważniejszą konsultantkę. Jest nią jej dziewięcioletnia córka Hela, która bardzo lubi wszelkiego rodzaju działania plastyczne i od najmłodszych lat interesuje się pracą swojej mamy. Jak podkreśla nasza rozmówczyni, jest jej największą fanką, ale jednocześnie potrafi być bardzo uważną obserwatorką i niezwykle szczerą recenzentką.

logo
Przykładowe okładki i ilustracje z książek z serii "Stefcia", wykonane przez Katarzynę Nowowiejską. Instagram / kasia_nowowiejska_ilustracje

– Często pokazuję jej szkice lub fragmenty ilustracji i obserwuję jej reakcje. To dla mnie bardzo wartościowe. Moja córka potrafi zatrzymać się przy drobnym szczególe, zadać pytanie o bohatera albo zauważyć coś, co wydawało mi się oczywiste, a dla młodego odbiorcy wcale takie nie jest – zauważa jurorka konkursu "Piórko 2026". – Bardzo lubi również dopytywać o sam proces powstawania ilustracji. Interesuje ją technika, materiały, sposób budowania kompozycji czy dobór kolorów.

Pytania córki często skłaniają autorkę do refleksji nad własną pracą i przypominają, jak fascynujący może być proces twórczy widziany oczami dziecka. Katarzyna Nowowiejska nie ukrywa, że to wsparcie jest dla niej niezwykle cenne, ponieważ pozwala jej zachować kontakt z naturalną dziecięcą ciekawością i wyobraźnią, które są przecież fundamentem książek dla najmłodszych.

– Kilka razy zdarzyło się, że starsza córka widziała, nad czym pracuję, i zaskoczyło mnie, że rozumie specyfikę pracy graficznej. Potrafiła mi zasugerować, jak rozwinąć dany pomysł – komentuje Edgar Bąk, projektant graficzny, autor opracowania graficznego zaangażowanych społecznie książek dla dzieci takich jak "Kto ty jesteś?" czy "Mam prawo i nie zawaham się go użyć!", zasiadający też w jury konkursu "Piórko 2026".

logo
Edgar Bąk, projektant graficzny, autor opracowania graficznego zaangażowanych społecznie książek dla dzieci. Materiały własne / Edgar Bąk

Twórca zwraca z kolei uwagę, że dziecięcego konsultanta warto poszukać we własnym... wnętrzu. – Po prostu staram się cały czas mieć w sobie twórczą swobodę dziecka. To jest częściowo jakiegoś rodzaju naiwność, trochę odwagi plus ciekawość eksperymentowania. Na zasadzie sprawdzenia, co się stanie, jeśli zrobię coś w inny sposób niż dotychczas. Dlatego bardziej polegam na swoim wewnętrznym dziecku, może też z tego powodu, że u mnie dom i praca są w sensie fizycznym rozdzielone – wyjaśnia nasz rozmówca.

Można powiedzieć: "co ilustrator, to konsulting". Dla niektórych dzieci są źródłem inspiracji dla wyglądu bohaterów czy przebiegu wydarzeń w książkach. Inni pokazują im swoje prace, aby sprawdzić, co najbardziej przyciąga ich uwagę. Jeszcze inni organizują warsztaty, podczas których najmłodsi sypią pomysłami, które później mogą stać się częścią graficznych opowieści. Cel pozostaje jednak zawsze ten sam – stworzenie historii, które będą bardziej wiarygodne, ciekawe i zrozumiałe dla młodych odbiorców.

Rady doświadczonych ilustratorów o tym, jak myśleć o tworzonej pracy i dlaczego należy uwzględnić w niej dziecięcą perspektywę, warto wziąć sobie do serca, jeśli ktoś zamierza spełniać się w tym zawodzie. Dobrą okazją na wcielenie ich w życie i zademonstrowanie swojego talentu jest wspomniany już konkurs. Jego laureaci mogą liczyć na to, że książki z ich ilustracjami trafią do setek sklepów sieci Biedronka w całej Polsce.

A co z perspektywą rodziców?

– Myślę, że najlepsze książki ilustrowane dla dzieci to takie, które budują pomost między światem dziecka a światem dorosłego. Dzieci szukają przede wszystkim emocji, przygód, koloru, humoru i bohaterów, z którymi mogą się utożsamić. Rodzice natomiast zwracają uwagę na jakość treści, wartości płynące z książki, estetykę wydania oraz poziom artystyczny ilustracji – odpowiada Katarzyna Nowowiejska.

Chcąc pogodzić potrzeby tych dwóch grup odbiorców, artystka wyjaśnia, że stara się tworzyć ilustracje, które działają na kilku poziomach. Dla dziecka powinny być atrakcyjne, pełne życia, koloru i detali zachęcających do odkrywania kolejnych stron. Dla rodzica natomiast istotne jest, aby niosły dodatkowe znaczenia i wspierały przekaz zawarty w tekście. – Bardzo ważny jest dla mnie główny bohater, w którym każdy może poszukać siebie – wskazuje wspólny element, który powinien być interesujący tak dla dzieci, jak i dla dorosłych.

logo
Odbiorcą ilustrowanych książek dla dzieci są też ich rodzice. Fot. Vitaly Gariev / Unsplash

– Obserwując własny dom, stwierdzam, że dzieci najbardziej doceniają czas spędzony z rodzicem. A jaka to książka im w tym towarzyszy, to już sprawa drugorzędna. Mamy w domu książki z pełnego spektrum estetycznego. Nigdy nie wiadomo, co nas zainteresuje. Dzieciom podoba się to, co im kupuję. Polecam biblioteki publiczne. Kiedy tam chodzimy, to dzieci mogą sobie same wybierać. Wspólne wybieranie lektur to nasz rodzinny rytuał – opowiada Edgar Bąk, przedstawiając perspektywę rodzica.

– Ważne jest traktowanie młodego odbiorcy z szacunkiem. Dzieci są bardzo wymagającymi odbiorcami i szybko wyczuwają sztuczność. Jeśli historia i ilustracje są tworzone szczerze, z dbałością o jakość i prawdziwe emocje, zwykle trafiają zarówno do dzieci, jak i do rodziców. W efekcie powstaje książka, którą dziecko chce czytać wielokrotnie, a rodzic z przyjemnością do niej wraca podczas wspólnego czytania – podsumowuje Katarzyna Nowowiejska.

MATERIAŁ REKLAMOWY