
Zapowiedziany przez premiera w zeszłym tygodniu projekt ustawy znoszącej finansowanie partii politycznych z budżetu jest już gotowy i w przyszłym tygodniu ma trafić do laski marszałkowskiej. Ogromną zmianą, a właściwie powrotem do rozwiązań z początku lat 90., jest umożliwienie partiom prowadzenia działalności gospodarczej. Eksperci ostrzegają, że stworzy to ogromne pole do nadużyć.
Deklaracja Donalda Tuska o chęci zniesienia finansowania partii politycznych z budżetu państwa przyjęła postać projektu ustawy. Klub Platformy Obywatelskiej ma złożyć go do marszałka Sejmu w przyszłym tygodniu. Według informacji "Gazety Wyborczej" najważniejszą zmianą ma być umożliwienie ugrupowaniom prowadzenia działalności gospodarczej, która może wypełnić lukę po odebraniu dotacji i subwencji budżetowych. Partie mogłyby wynajmować nieruchomości oraz prowadzić działalność wydawniczą i marketingową. Zmiany miałyby wejść w życie od początku 2014 roku.
Adam Sawicki
ekspert Instytutu Spraw Publicznych
Zmiany proponowane przez PO mają spore szanse na powodzenie, bo chociaż przeciwne są PSL, PiS i SLD, to poparcie deklaruje Solidarna Polska, za będzie też kilkoro posłów niezależnych. Do większości brakuje pięciu głosów, a stanowczego "nie" nie mówi Ruch Palikota. Ugrupowanie chce, aby wyborcy mogli przeznaczać część swojego podatku na partie, tak jak dzisiaj dzieje się to z 1 procentem na organizacje pożytku publicznego. Andrzej Rozenek dodaje też, że PO musiałaby oddać 50 mln zł, które ma na kontach. Jego zdaniem tylko to gwarantowałoby równy start w nowych realiach. A samo zezwolenie partiom na prowadzenie biznesu to powrót do rozwiązań z pierwszej ustawy o działalności partii politycznych, którą przyjęto 28 lipca 1990 roku.
Czytaj także:
Źródło: "Gazeta Wyborcza", książka "Historia polityczna Polski 1989-2012" prof. Antoniego Dudka
