
Jacek Żakowski na łamach "Gazety Wyborczej" polemizuje z analitykiem i blogerem Maciejem Samcikiem. Dziennikarze posprzeczali się o OFE. Żakowski twierdzi bowiem, że gdyby co roku 20 miliardów szło do budżetu, a nie do OFE, to wszyscy żylibyśmy lepiej i dostatniej. To nie pierwszy raz, kiedy znany publicysta idzie pod prąd w konfrontacji z ekonomistami i analitykami. Nam opowiada o tym, jak dzisiaj finansjera zawładnęła światem i odebrała ludziom wolność.
Jacka Żakowskiego można lubić albo nie, budzi on różne emocje. Ale zawsze warto go słuchać, bo to jeden z niewielu już dziennikarzy w Polsce, którzy piszą o poważnych sprawach. Potrafi na nie spojrzeć kompleksowo, z szerokiej perspektywy, wychodząc daleko poza ramy politycznej młócki czy doraźnych interesów politycznych. Publicysta "Polityki" często swoim spojrzeniem wychodzi bardzo daleko w przód – i na sprawy gospodarcze patrzy w perspektywie kilkunastu, czasem nawet kilkudziesięciu lat.
Żakowski kontra kapitalizm To także jedna z niewielu osób w Polsce, która na te tematy może dyskutować niemal "od ręki" i zawsze stymuluje intelektualnie. Taki też jest jego spór z Maciejem Samcikiem (dziennikarzem "GW", analitykim i blogerem) Żakowski pisze między innymi, że w OFE nie ma pieniędzy, a "są tylko obietnice zapisane w akcjach i obligacjach". Samcik z kolei wykazuje, że te akcje przecież dają nam prawo własności do udziałów w firmach, co może przekładać się na dywidendy i tak dalej. Mimo to, Jacek Żakowski nie daje za wygraną i w dzisiejszej "Wyborczej" podkreśla:
Jacek Żakowski
To tylko jeden z przejawów sprzeciwu Jacka Żakowskiego wobec dyktatu finansjery i patologii kapitalizmu. Z jego stwierdzeniem trudno się nie zgodzić – finansjera rozrosła się do absurdalnych rozmiarów, a wiele papierów, którymi się obraca, nie ma żadnej realnej wartości. Doskonale pokazał to na swoim blogu prof. Andrzej Blikle.
Jacek Żakowski wielokrotnie sprzeciwiał się agresywnej, chciwej i bezlitosnej odmianie kapitalizmu. W kwietniu 2012 roku wykazywał w jednym ze swoich tekstów, między innymi, że kapitalizm wcale nie daje nam, konsumentom, najlepszych produktów – a przyczyną takiej degradacji jest marketing.
Jacek Żakowski
Fragment tekstu dla lewica.pl
Z tymi tezami nie sposób się nie zgodzić. Co prawda, w ostatnich latach internet sporo zmienia i daje szansę małym firmom na to, by zawojować rynek. Ale to, co napisał Jacek Żakowski, niewątpliwie będzie aktualne jeszcze co najmniej przez kilkanaście lat. A może i na zawsze, bo przecież internet też zalewają reklamy i są jednym z głównych źródeł utrzymania wszelkich serwisów.
Przy czym trzeba podkreślić, że Jacek Żakowski nie krytykuje kapitalizmu jako takiego, a jedynie jego patologie, zdeformowanie na przestrzeni lat. Widać to po jego tekście o umowach śmieciowych:
Jacek Żakowski
Fragment tekstu z "Gazety Wyborczej"
Żakowski dowodził wówczas, że "śmieciówki", jak się potocznie nazywa te umowy, mogły kiedyś wydawać się dobrym rozwiązaniem na uelastycznienie rynku pracy. Ale dzisiaj, zdaniem dziennikarza, takie umowy służą właśnie pazernemu biznesowi, który najzwyczajniej w świecie wyzyskuje pracowników. I oprócz lobby biznesowego, nie ma żadnego powodu, by taki stan rzeczy utrzymywać. Dla wielu osób, oczywiście, to jedyna forma zatrudnienia, ale patrząc z szerokiej perspektywy, trzeba przyznać Jackowi Żakowskiemu rację - nie można zgadzać się na prawo, które pozwala wyzyskiwać, choć na pewno niełatwo je zmienić.
Nie należy się jednak dziwić, że Żakowski patrzy tak szeroko, by nie powiedzieć – wizjonersko. Najlepiej jego podejście do kapitalizmu charakteryzuje tekst z "Polityki", z 30 września 2011 roku. Publicysta pisał wtedy:
Jacek Żakowski
Ponownie, trudno się z tym nie zgodzić. Kapitalizm się zdeformował, jego fundamentem stała się finansjera oderwana od rzeczywistości. Jeśli ktoś wątpi w to, że Jacek Żakowski ma w tej kwestii rację, niech przypomni sobie Lehman Brothers i kryzys z 2008 roku.
Żakowski kontra OFE Warto jednak zaznaczyć, że Żakowski rozpatruje również bardziej szczegółowe kwestie dotyczące gospodarki, takie jak służba zdrowia, budżet czy wspomniane wcześniej OFE. Publicysta od dawna krytykował Fundusze.
Jacek Żakowski
Fragment tekstu z "Gazety Wyborczej" z 2011 r.
Również ostatnio Żakowski dał wyraz swojemu sprzeciwowi wobec istnieniu OFE. Wykazywał, między innymi, że fundusze w zasadzie nie są zbyt skuteczne i jeśli chodzi o skuteczność inwestowania, stanowią towarzystwo wzajemnej adoracji.
Jacek Żakowski
Fragment tekstu z "Gazety Wyborczej", lipiec 2013
W co więc, zdaniem Żakowskiego, powinno się inwestować, jeśli nie dawać na fundusze? Zamiast przelewać rocznie 20 miliardów złotych do OFE, publicysta sugeruje, by przeznaczyć je na zdrowie, demografię, edukację, innowacje czy infrastrukturę – bo są to inwestycje długoterminowe, które przyniosą zyski za kilkadziesiąt lat. Ogólnie też Żakowski często podkreśla, by inwestować pieniądze w młodzież i jej rozwój, bo to zabezpiecza przyszłość – a nie obracanie pieniędzmi na wirtualnym parkiecie giełdowym.
Tak, z tym też trudno się nie zgodzić, choć można polemizować. Dzięki OFE bowiem powstały w Polsce tysiące miejsc pracy, rozwinęły się ogromne firmy, które płacą równie ogromne podatki, trudno oszacować liczbami wartość dodaną dla gospodarki, jaką niesie za sobą rozwój takich firm. Szefowie tych spółek przyznawali w rozmowie z naTemat, że gdyby nie fundusze, trudno by było znaleźć im pieniądze na biznes. Chociaż, oczywiście, zakładając, że politycy rozsądnie spożytkowaliby takie środki, inwestowanie w demografię jest najlepszym kierunkiem.
Służba zdrowia musi zmienić swój cel O zdrowiu, lekarzach i pacjentach Żakowski pisze zresztą równie często, co o ZUS i kapitalizmie. Warto wysłuchać jego głosu w tej sprawie, bo patrzy on nie tylko na system, ale też na to, jak na przykład system wpływa na relacje lekarzy z pacjentami.
Jacek Żakowski
Fragment tekstu dla "Gazety Wyborczej"
Dlatego też Żakowski – w innym tekście z "Gazety Wyborczej" – popierał chociażby likwidację centrali NFZ, która była, jego zdaniem, swoistym drugim ministerstwem zdrowia. W marcu 2013, po śmierci małej Dominiki, której nie udzielono pomocy, publicyta bardzo mądrze wykazywał jednak, że zmiany systemowe nie pomogą naprawić służby zdrowia – i innych usług publicznych – dopóki będziemy je traktować jako biznes.
Jacek Żakowski
Fragment tekstu w "Polityce"
W ten sposób Jacek Żakowski pokazuje, że żaden problem nie jest problemem zero-jedynkowym, sprowadzającym się do zmiany systemu. Bo z systemem najczęściej powiązana jest mentalność, relacje międzyludzkie, które pod wpływem systemu mogą się zmieniać, ale mogą go i kształtować.
Zdeprawowana demokracja Dzisiaj, gdy pytam Jacka Żakowskiego o ewolucję jego poglądów gospodarczych, publicysta odpowiada: - Z początku, jako publicysta, zajmowałem się bardziej demokracją, niż kapitalizmem. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że jakość demokracji zależy od modelu gospodarczego. I w ten sposób, po nitce do kłębka, szukając intuicyjnie, doszedłem do konkluzji, że są modele służące lepiej i gorzej naszej gospodarce.
Jaki jest więc model dzisiejszy? Jak podkreśla Żakowski, dzisiaj, zarówno w kapitalizmie i demokracji, wolność – która jest kluczem do ich działania – może być łatwo deprawowana lub mistyfikowana.
- W demokracji łatwo jest manipulować opinią publiczną, jeśli ta nie ma odpowiednich narzędzi, na przykład mediów mówiących o poważnych rzeczach – wykazuje publicysta. Zaś jeśli chodzi zaś o gospodarkę, to jego zdaniem kapitalizm jako system napędzany przez innowację wolnych ludzi, zmienił się w system zniewolenia ludzi przez finansjerę. Żakowski nazywa to "bankokracją".
Rządzą nami banki - Proszę zauważyć, że nawet ostatnio przyznał to – niebezpośrednio - Donald Tusk na konferencji prasowej o budżecie. Mówił, że trzeba stymulować gospodarkę, ale podjąć takie decyzje, które zostaną z jednej strony zaakceptowane przez rynki, a z drugiej nie obciążą obywateli. Dzisiaj już politycy nie podejmują decyzji najbardziej racjonalnych z punktu widzenia gospodarki, tylko muszą brać pod uwagę, jak ich działania zostaną przyjęte przez grupę ludzi zarządzających firmami finansowymi – dowodzi Żakowski. Przy czym podkreśla, że nie krytykuje za to Donalda Tuska, bo po prostu takie są realia dzisiejszej polityki.
Jednocześnie publicysta "Polityki" w rozmowie bardzo skromnie zaznacza, że przecież on często tylko opiera swoje wnioski na badaniach innych osób. W kwestii naszego zniewolenia i bankokracji teraz Żakowski też poleca lekturę: najnowszą książkę politologa Johna Keane'a, która ukaże się na dniach nakładem Cambridge University Press. - On doskonale opisał, jak demokracja została zastąpiona przez bankokrację – poleca publicysta.
