
Wczoraj napisaliśmy, że w sporze o dostarczanie przesyłek sądowych stoimy (mimo kilku wątpliwości) po stronie trzech prywatnych firm, które walczą z monopolem Poczty Polskiej. Widzimy w nich innowacyjnych przedsiębiorców w sporze z państwowym molochem. Minister sprawiedliwości zasugerował ostatnio, że PGP i InPost paść mogły ofiarą zorganizowanej akcji komunikacyjnej. Czyjej?
Być może te wszystkie działania były spontaniczną aktywnością prawników zaniepokojonych stanem Temidy. Bardzo dobrze świadczyłoby to o środowisku. Ale według części managerów grupy PGP-InPost-Ruch jest to kampania czarnego PR. Co sugerował także minister sprawiedliwości Marek Biernacki.
Firma została założona w 2006 roku. Świadczy usługi pocztowe. Ma siedzibę w Warszawie. Prezesem zarządu jest Leszek Żebrowski. Ma formę prawną spółki akcyjnej. PGP podkreśla, że płaci podatki w Polsce. Firma informuje, że tylko z tytułu kontraktu dla sądów zapłaci prawie 100 mln zł VAT, ponadto podatek CIT w wysokości 19%.
Do 28 stycznia PGP-InPost dostarczyły 3,7 mln przesyłek sądowych, skuteczność doręczeń bez awizacji wyniosła 75%, tych awizowanych 90%. W firmie złożono 306 skarg (PGP twierdzi że Poczta Polska tylko z sądu w Lublinie miała ponad 6600 skarg).