
Na Krymie nie padł jeszcze pierwszy strzał, a z rosyjskiej giełdy wyparowały miliardy dolarów. Cios od maklerów otrzymały symbole rosyjskiej gospodarki: Gazprom, Aeroflot, Łukoil i największy w Rosji Sbierbank. Drożeją dolary i euro, więc przeciętni Rosjanie zapłacą więcej za żywność i importowane produkty.
Za dolara w Rosji płaci się już 36 rubli, a euro kosztuje 50 – to więcej niż w czasie kryzysu finansowego w 2009 roku. Przeciętna rosyjska pensja to 22,6 tys. rubli, czyli w przeliczeniu 627 dolarów – prawie sto dolarów mniej niż rok temu. A przecież tysiące Rosjan codziennie odwiedza polskie sklepy. Rok temu ceny były dla nich na tyle atrakcyjne, że Kaliningradczykom opłacało się kupować na promocji w polskich dyskontach szampana Igristoje po 7 zł za butelkę i wwozić z powrotem do Rosji. Dziś za przeciętny koszyk produktów spożywczych na terenie polski zapłacą 30-50 złotych więcej. Podobnie mniej przystępne staną się ceny w kurortach narciarskich, bilety lotnicze i wypoczynek w nadchodzące wakacje.
Czy uderzenie w gospodarkę powstrzyma Putina przed rozpętaniem wojny na wschodzie Ukrainy? Marek Rogalski z DM BOŚ zauważa, że spadek notowań rubla tak dotkliwy dla portfeli zwykłych Rosjan, paradoksalnie jest na rękę Gazpromowi i innym dużym eksporterom. W przeliczeniu na ruble otrzymają więcej gotówki za ropę gaz i złoto. Do tego złe informacje z Ukrainy spowodowały wzrost cen ropy oraz złota.
– Nie wiemy, czy obecna sytuacja na giełdach to kilkudniowy spazm, czy zapowiedź dłuższego trendu. Z pewnością im dłużej będzie to trwało, tym wyższe rachunki zapłaci władza – mówi Piotr Kuczyński, główny ekonomista domu inwestycyjnego Xelion. W podobnym tonie wypowiada się wielu ekonomistów i ekspertów. – Pieniądze najlepiej zginają kręgosłup – komentuje Tim Ash, szef analityków tzw. emerging markets (ang. rynków wschodzących, do których zalicza się Rosja) w Standard Bank Group w Londynie.
Mamy małą wybitnie bogatą elitę „złoty milion”, którzy siedzą na walizkach albo już wyjechali z Rosji zachowując tylko formalnie obywatelstwo rosyjskie. Około 10 milionów klasy średniej obsługującej bogaczy i ich „rurę” eksportową oraz 130 milionów biednych Rosjan, którym pozostaje tylko dziura w obwarzanku. Taką właśnie zbudowaliśmy piramidę społeczną.
Pieniądze na otarcie łez po Krymie
Jako najbardziej prawdopodobny scenariusz, Piotr Kuczyński kreśli dziś ten, w którym Krym jednak odłącza się od Ukrainy w wyniku politycznych działań albo krótkotrwałego konfliktu zbrojnego. – Putin przejmuje więc około 2 mln dusz. Wpompuje w Krym miliony dolarów, aby odbudować infrastrukturę turystyczną. Pokaże jak dobrze można żyć na wschodniej Ukrainie i podsyci tym samym nastroje do podziału kraju – mówi Kuczyński.

