
Życie w pojedynkę jest co najmniej tak samo trudne, jak znalezienie tego odpowiedniego jedynego. Zwłaszcza kiedy widmo staropanieństwa czy kawalerstwa zaczyna się zbliżać coraz szybciej i przybierać coraz bardziej agresywne formy – chętnych do swatania koleżanek i kolegów. Jeśli to właśnie tobie, młodszy lub starszy millenialsie na wydaniu, przychodzi się mierzyć z matrymonialną presją społeczną, mamy pocieszenie – ze swoim problemem nigdy nie byłeś sam, o czym przypomina Teatr 6.piętro.

„Ożenek” Nikołaja Gogola, który lada chwila wejdzie na afisz, to klasyczna tragikomedia, w której przez scenę przewija się parada różnorodnych typów ludzkich – swatów i swatanych. I choć ich sylwetki rosyjski dramaturg nakreślił przeszło 150 lat temu, aktorzy Teatru 6.piętro w swoich bohaterach bez problemu odnaleźli pierwiastek współczesnej samotności.
Michał Żebrowski
– „Ożenek” to arcydzieło, wystawiane setki razy, więc praca nad każdą kolejną wersją jest trudniejsza. Z drugiej strony zawiera niezwykle rozległe pokłady prawdy o człowieku – tłumaczy grający rolę Żewakina Cezary Pazura. A grający Anuczkina Janusz Chabior dodaje: – To sztuka o poszukiwaniu szczęścia. Jeśli całe życie będziemy szukać księżniczki czy księcia z bajki, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostaniemy sami, z kotem ewentualnie. Oczywiście, zawsze jest nadzieja, a teatr jest od tego, żeby sprawić, żeby coś nam w głowach zakiełkowało. Pozwala inaczej spojrzeć na ludzi, otworzyć się na nich.

Sam „Ożenek” pomaga również zdefiniować subtelną różnicę pomiędzy staromodną samotnością a bardziej nośnym dzisiaj singielstwem: – Dla każdego z nas, grających niedoszłych żonkosi, te swaty to ostatnia szansa na małżeństwo. Jeśli teraz się nie uda, już na zawsze pozostaniemy samotni. Dlatego nie nazwałbym nas „singlami”, bo to nie jest nasz wybór – argumentuje Pazura.

Ta, która wybiera w „Ożenku”, to Agafia. Grająca ją Paulina Chruściel twierdzi, że bycie singlem samotności nie wyklucza. – Gogol pięknie pokazał historię ludzi, którzy nie mają świadomości swojej samotności. Każdy z nich ucieleśnia określone cechy charakteru, ale też nieszczęście, osamotnienie, przeogromną potrzebę bycia z drugim człowiekiem – tłumaczy.
Paulina Chruściel
– Chcemy osiągnąć to, co najtrudniejsze w wystawianiu Gogola, czyli sprawić, żeby salwy śmiechu przeplatały się ze łzami – dodaje Michał Żebrowski. – Chodzi przecież o to, żeby widz wyszedł z teatru rozbawiony, wzruszony i jeszcze żałował, że przedstawienie się skończyło. Nic tak nie weryfikuje poziomu teatru, jak wielka literatura – tłumaczy dyrektor Teatru 6.piętro. Jeśli dodatkowo chcecie zweryfikować, czy współczesna definicja samotności rzeczywiście pokrywa się z gogolowską, pierwsza szansa pojawi się już 11 marca, podczas premiery „Ożenku”.

OBSADA: Agafia Tichonowna – Paulina Chruściel Arina Pantelejmonowna – Joanna Żółkowska Fiokła Iwanowna – Anna Dereszowska Podkolesin – Michał Żebrowski Koczkariew – Piotr Głowacki Jajecznica – Cezary Żak Anuczkin – Janusz Chabior Żewakin – Cezary Pazura Duniaszka – Dorota Krempa Stiepan – Kamil Szklany
TWÓRCY: Reżyseria: Andrzej Bubień Scenografia, kostiumy, lalki: Anita Bojarska Kostiumy dla Anny Dereszowskiej: Agnieszka Maciajak Muzyka: Piotr Salaber
Artykuł powstał we współpracy z Teatrem 6.piętro.
